Wełniaste Podejście do Literatury

Grecy umierają w domu - Hubert Klimko-Dobrzaniecki

3 września 2013 , , ,

"Siedząc wieczorem przy komputerze, nie mogłem się skupić. Miałem dalej opisywać następny epizod z życia mojego Ojca, wpasowywać następnego puzzla do układanki, która z dnia na dzień zamiast układać się w logiczną całość, ciągi pasujących zdarzeń, rozwala się coraz bardziej." - Hubert Klimko-Dobrzaniecki

Kim jest "zaczytany bez pamięci"? Możliwe, że to ktoś, kto czytając wyłącza się zupełnie na świat zewnętrzny. Ktoś, komu wystarczy chwila z nosem w książce, by potrzebował potem chwili dłuższej już na powrót do rzeczywistości. Osoba, której po prostu nie ma, gdy czyta. Ja swój własny stan "zaczytania bez pamięci" identyfikuję z taką chwilą, gdy podnoszę oczy sponad kartek, które zwyczajnie się skończyły i odkrywam ze zgrozą, że Ulubiony nadciąga właśnie z poranną kawą, a za oknem trwa już kolejny dzień. Człowiek potrafi się zaczytać bez pamięci. Zatem zafundowałam sobie ostatnio noc w Grecji.

Większości z nas dom kojarzy się z miejscem, w którym można się uspokoić, wyciszyć, poczuć ulgę i ukryć się przed światem. Na pewno zaś z miejscem, gdzie można w każdej chwili wrócić. To może być dom rodzinny, dom własny, może być konkretny budynek albo ogólnie miejscowość. Tak naprawdę można wybrać miejsce dowolne. Najważniejsze jest uczucie, że właśnie do tego konkretnego miejsca przynależymy w wielkim świecie. W tej Grecji rozmyślałam sobie nad tym, czy tęsknotę za domem można przekazać kolejnemu pokoleniu w genach. Czy dzieci imigrantów mogłyby żywić uczucie tęsknoty za krajem, w którym nigdy nie były, a który od narodzin towarzyszył im poprzez opowieści rodziców, dziadków, cioć czy wujków? Bardziej prawdopodobne, że w takich dzieciach kiełkować będzie poczucie braku swojego miejsca. Bo "tu" powiedzą o nich, że są "stamtąd". Gdy pojadą "tam", usłyszą że skoro urodzone "tu", to są stąd. Kim więc są?

Grek po rodzicach, Polak z miejsca narodzin i zamieszkania. Za dzieciaka czczący ojca, rudobrodego Posejdona niczym bóstwo (autora stwierdzenia, które pokochałam bezgranicznie: "jak się człowiekowi w życiu powodzi, to nawet gówno pachnie makowcem") i chłonący wizję świata pełnego greckich wspomnień. Obserwujący matkę, ikonę dobroci i pracowitości, kobietę dla niego świętą, która nawet zwykłym ziemniakom  nadawała nazwy greckich potraw. Tożsamość narodowa w głębi dzieciaka tak naprawdę nieokreślona. W wersji dorosłej zaś pisarz w Grecji, starający się odtworzyć historię swej rodziny, o której, jak się okazuje, niewiele wie. "Jechałem do kraju, który znałem tylko z opowieści, ale te opowieści były niepełne, za to pełne zagadek. Niedopowiedziane, urwane w połowie, czasem ciszą kneblowane, rumieńcem wstydu".

W moim odczuciu - zarówno w dzieciństwie, jak i w dorosłym życiu - smutny i zagubiony człowiek, który sam nie potrafi zdecydować, kim jest i do czego dąży. Być może powieść, której bohaterem czyni swojego ojca, ma mu pomóc odnaleźć w sobie to coś, czego nawet nazwać nie potrafi. Coś, co pozwoliłoby mu poczuć wreszcie wewnętrzny spokój i stabilizację.

"Grecy umierają w domu" czyta się bardzo szybko ze względu na wartką akcję, proste dialogi oraz brak zbędnych treści. Taka powieść, która ma tempo. No, może z wyjątkiem zawartości torebki pewnej poetki, gdzie lista przedmiotów zajmuje dwie strony. Autorowi daleko jednak  jeszcze do wyliczeń tworzonych przez G. Pereca, w trakcie których potrafiłam zasnąć i kontynuować przegląd zawartości półek w magazynie kolejnego dnia. To ten typ powieści, przez którą płynie się tak szybko, że można zupełnie nie zauważyć upływu poświęconego jej czasu.

I teraz zakończenie. Ale jakie! Nie wiadomo skąd. Gdybym miała opisać wrażenie, wyglądałoby tak: czytam sobie spokojnie, już właściwie kończę, podchodzi autor i patrząc na mnie, wypowiada jedno zdanie. Jedno, które zdumiewa mnie do reszty. On, nie tłumacząc nic więcej, odchodzi.
Spada kurtyna i wszystko ucina.

___________________________________________________________________
tytuł: Grecy umierają w domu
autor: Hubert Klimko-Dobrzaniecki
wydawnictwo:  ZNAK
data wydania: 10 czerwca 2013 r.
ilość stron: 244

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: