Wełniaste Podejście do Literatury

Wurt - Jeff Noon

19 września 2013 , , , ,

"Istnieje gdzieś tam sen o drugim powstaniu narodu, kiedy uśmiercony zostaje smok i dobra królowa budzi się z wieloletniego snu w krainie, w której może znów oddychać. Wyznawcy Angielskiego Voodoo wielbią tę nową królową. Królowa jest strażniczką naszych snów." - Jeff Noon

I na tym koniec poetyckich obrazków.
Dwie dekady temu stworzono pewien świat. Z jakieś piętnaście lat temu próbowałam dostać się do niego sama. Szybko odskoczyłam. Nikt nie powinien wchodzić sam, a jeśli już koniecznie chce, powinien uzbroić się w  ogromnie pojemną, tolerującą bardzo wiele, szybko przetwarzającą, mocno elastyczną i zaopatrzoną we wszelakie barwy wyobraźnię. Ja takiej wówczas nie posiadałam. Bo Wurt to trip na kwasie - tyle, że bez kwasu. Wyzwanie, panie Noon? O tak... z przyjemnością.

Obrosłam więc w lata, uzbroiłam się w literackie doświadczenia i z hasłem "niejedno już w życiu czytałam" w głowie, wskoczyłam w powieść mocno. Tym razem udało się już od pierwszego zdania. Gdy rozejrzałam się dookoła, zobaczyłam przekrzywiony świat z zakręconym wąsem, gdzie królowało społeczeństwo zasiłkowców. Koronę na głowie nosił Wurt - niemal Bóg Świata. A to nawet nie był człowiek. To nic innego, jak uzależnienie od bycia "nie tutaj", potrzeba przeżywania fantastycznej historii, wzięcia udziału w grze, byle tylko nie tej realnej, własnej. Piórka, mgiełki, Stwór-z-kosmosu. Co tylko się da. Nielegalnie też. A wszystko to gra. Wurt. I poszukiwanie. Szukam więc piórka Osobliwej Żółci.
Wszyscy mówią do mnie w obcym języku. Tzn. moim, ale rzeczy o których rozmawiają są dla mnie jak obca mowa. Nikt nie podaje mi gotowych definicji, niczego nie tłumaczy. "Kontekst, proszę pani, kontekst". Wspiera mnie na szczęście Kot Gracz... na swój koci sposób. Opowiada mi np. o kolorowych piórkach: "Kołysanka pomaga tylko do pewnego poziomu i nie jest to poziom zbyt wygórowany. Może leczyć małe zgryzoty; przy dużych daje dupy i pogarsza jeszcze sprawę". No, ale olać niebieskie. Przecież szukam żółtego. Bo tylko wiedza, którą ono daje, może pomóc odnaleźć to, co zaginęło w Wurcie. Wiedza może też zabić. Bo z żółci nie odskoczę. Kot mi powiedział. "Bądźcie ostrożni. Bądźcie bardzo, ale to bardzo ostrożni". Tyle, że mówi to każdemu.

Dlaczego ta dystopia ma zakręcony wąs? Dlatego, że surrealizmem ocieka tam wszystko. Świat i słowa, zjawowęże i Gównogród sygnowane wąsikiem Daliego. Aż szkoda, że Salvadore nie doczekał pierwszego wydania powieści; byłby zachwycony. Niestety zwinął się z realności o cztery lata za wcześnie. Teraz powieść wznowili z okazji dwudziestolecia wydania. Zacieram łapki, zamieniam się w kociaka i wskakuję znowu. Bo tylko głupiec by sobie taką okazję odpuścił.
Idziesz?

- I jak pan ocenia sytuację? - zwrócił się do mnie Das Uber. Krew z szyi Karli ściekała mu między długimi, ludzkimi palcami.
- śmierdzisz gównem - powiedziałem.




_____________________________________________________________________
tytuł: Wurt (Wurt)
autor: Jeff Noon
tłumaczenie: Jacek Manicki, Wojciech Szypuła
wydawnictwo:  MAG
data wydania: 14 czerwca 2013
ISBN: 9788374803632
ilość stron: 369

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: