Wełniaste Podejście do Literatury

Zamek Lorda Valentine'a - Robert Silverberg

1 września 2013 , ,

"Kiedy gra się rolę siebie samego, swoją profesję, nie należy zbyt się odkrywać ani pozwalać sobie na zbytnią szczerość; swoje działania trzeba umieć maskować magią i teatrem." - Robert Silverberg

Za oknem słychać było rozbijające się o parapet krople deszczu, na stoliku pod oknem stała pusta już filiżanka, a obok niej leżała dopiero co zakończona lektura. Chwilę wcześniej bitwa dobiegła końca, a ja spacerem opuszczałam Górę Zamkową przy okazji rozkoszując się po raz ostatni widokiem przedziwnej, a zarazem przepięknej flory Alhanroelu. Wróciłam na fotel i patrząc na okładkę zawiesiłam się na chwilę nad  myślą: "...a może warto spróbować?".

Od tamtej chwili upłynęło już sporo czasu. Wiele rzeczy w świecie wielkim oraz tym moim małym, prywatnym uległo odmianie i dzisiaj, z pewnym rodzajem wdzięczności cofam się w pamięci do dosyć burzliwej rozmowy na temat ludzkiego przeznaczenia. Bo osobiście w przeznaczenie nie wierzę. Człowiek podejmując decyzję, determinuje nią swoje dalsze losy, które kształtowane będą przez kolejne wybory. Jednak towarzysz dyskusji nie uznawał moich racji.  Próbując uparcie udowodnić mi, że wszyscy jesteśmy częścią wielkiego planu, który z góry został dla nas napisany zapytał, czy znam Lorda Valentine'a. Odpowiedziałam, że nie. Siedem księgarni później (naprawdę...) zaczęłam zatem poznawać.

Urzeczona niesamowitym uniwersum pełnym dziwnych miast, istot i roślin, które stworzone w głowie Roberta Silverberga, stały się scenerią dla toczących się wydarzeń, patrzyłam jak młody człowiek nieświadomy swej przeszłości i niezbyt troszczący się o przyszłość, nieuchronnie zmierza w stronę poznania swego losu. Choć prawdę powiedziawszy los uparcie machał mu rękoma przed twarzą (bijąc przy tym nogą w wielki gong...) i nie potrafił zrozumieć, że ktoś być może nie chce stawać się tym, kim ten chciałby go uczynić. Rozdarty Valentine w końcu zaczyna słuchać wszechobecnych głosów i uznawać to, co ma stać się jego udziałem. Targają nim jednak wątpliwości, gdyż przyjęcie napisanego dla niego scenariusza wiązać się będzie z nieuchronną zmianą i utratą tego wszystkiego, co uczyniło go takim, jakim był, co go na nowo ukształtowało, kim się stał i kogo poznał. Nieodwracalna zmiana. Czy był na to gotowy? Czy tego chciał? Nikt nie zapytał go o zdanie. On sam zaś nie wie, czy będzie w stanie stanąć do walki o swoje prawowite miejsce w świecie, bez poświęcenia tego, co już ma. Wygodne nic. Ot, nikogo nieobchodzący żongler.

Zawsze zazdrościłam ludziom, którym podejmowanie decyzji, zwłaszcza tych ważnych, przychodzi z łatwością. Postawieni przed wyborem analizują dostępne opcje i wybierają jedną z nich, układając w ten sposób swoje dalsze losy. I - co kluczowe - nie oglądają się wstecz. Ja do nich nie należę. Jednakże w czasie znaczących decyzji, których podjąć nie mogłam, jedna długa rozmowa oraz książka, którą w jej trakcie "dostałam po twarzy" sprawiły, że odważyłam się zmienić coś w świecie. I nie rozmyślam czy to dobrze, czy źle. Ważne, że się dzieje. Efekty pooglądam w odpowiednim czasie.
Póki co, żongluję sobie beztrosko i nadal nie przekonałam się do teorii prostej ścieżki przeznaczenia. Przecież to głupie.

"-Gdyby nie przydarzyło mi się nic niezwykłego, mógłbym rządzić na Górze Zamkowej tak jak wszyscy moi poprzednicy, zadowolony z siebie, łaskawy dla innych, godzący się na zwykły porządek rzeczy (...). Natomiast moje przygody pokazały mi świat takim, jakim nigdy bym go nie zobaczył, gdybym siedział odizolowany w Zamku".

Bo czasem po prostu warto zamknąć oczy, przestać myśleć i dać się ponieść zmianie.

(tekst dedykowany panu Q. i wszystkim jego teoriom)




___________________________________________________________
tytuł: Zamek Lorda Valentine'a (Lord Valentine's Castle)
autor: Robert Silverberg
tłumaczenie: Helena Michalska
wydawnictwo:  SOLARIS
data wydania: 2008 r.
ISBN: 978-83-7590-017-0
ilość stron: 240

Powiązane tytuły

2 komentarzy

  1. To właśnie subtelności sprawiają, że wielkie rzeczy się zmieniają. Nie ruszysz góry, ale gdy tylko wydłubiesz ziarenko piasku, cała wnet może runąć. Nigdy nie starajmy zmieniać się wielkich rzeczy w życiu, nie dość że ich nie ogarniemy, to marnujemy energię i czas (którego nie ma:)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam przeczytać tę książkę już jakiś czas temu ale nie było jej w żadnej bibliotece. Pięknie napisane:) Czasem myślenie zabija, lepiej je na chwilę wyłączyć, by pozbyć się wewnętrznych blokad.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: