Wełniaste Podejście do Literatury

Oliver Sacks: Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem

25 października 2013 , ,


"Umysł jest swoim własnym panem i sam potrafi niebem uczynić piekło i piekłem niebo." - John Milton

Oto kolejny przykład na to, że czasem jedyną rzeczą, jaka jest potrzebna, by sięgnąć po książkę, jest dobry tytuł. Bo jak nie zatrzymać wzroku na rzucanym nam haśle: "Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem"? Gdy zatem już się po nią sięgnie, rzuci okiem na krótki opis zawartości, otworzy na losowej stronie i przeczyta fragment, po prostu chce się ją poznać całą. Nawet, jeżeli z góry się wie, że to nie powieść, żadna fikcja literacka, nie będzie trupów, czy czarów. Będą za to prawdziwi ludzie, z którymi zetknął się znany neurolog Oliver Sacks i studium ich przypadków. Pomyli się ten, kto uzna, że rozprawa naukowa może być nieciekawa. Sacks opisuje każdy z przypadków w bardzo przystępny sposób dla czytelnika, który - jak ja - z neurologią ma tyle wspólnego, że wie, iż coś takiego jest.

Dla ułatwienia sobie życia pominęłam dosyć mocno naukowy wstęp i zagłębiłam się bezpośrednio w treść, czyli w konkretne przypadki. Każdy z rozdziałów to studium medyczne przedstawione jednak w sposób, w jaki opowiada się komuś anegdotę; z perspektywy "przychodzi pacjent do lekarza i...". Poznając kolejne zaburzenia umysłu oraz ich wpływ na codzienne życie osób nimi dotkniętych, zastanawiałam się trochę, na ile jesteśmy w stanie poznać tajniki ludzkiego mózgu. Czy uda się kiedyś osiągnąć taki moment, gdy będzie można powiedzieć, że ludzki mózg nie ma już żadnych tajemnic? Po lekturze "Mężczyzny..." - nie sądzę.

Autor nie przedstawia opisywanych dysfunkcji jedynie ze swojego punktu widzenia. Poznajemy je również od strony samych pacjentów, którzy czasem nie dostrzegali w płynącym dzień za dniem życiu ich konsekwencji, a także z opowieści ich bliskich. Tytułowy mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem, był utalentowanym muzykiem, wykładowcą w Akademii Muzycznej. Niezwykle inteligentny człowiek z dużym poczuciem humoru. Zjawił się w gabinecie doktora Sacksa, gdyż takie zalecenie otrzymał od okulisty, a na pytanie, czy coś mu dolega, stwierdził: "Nic mi o tym nie wiadomo, ale ludzie uważają, że coś niedobrego dzieje się z moimi oczyma". Dziwne pomyłki, które mu się zdarzały, jak na przykład poklepywanie ulicznych hydrantów, które brał za małe dzieci, traktował jako coś błahego. Ot, przecież pomyłki zdarzają się każdemu.

Inny pacjent żyje święcie przekonany, że trwa rok 1945. Gdy uświadamia się mu, że w istocie tak nie jest i rozmawia chwilę dłużej, jego umysł "kasuje" nowo zdobyte informacje i przywraca świadomość mężczyzny do początku rozmowy, czyli: "Co słychać, doktorze? Ładny mamy dzień, prawda?".  Jest też młoda, bardzo aktywna kobieta, która nagle traci kontrolę nad swoim ciałem (i nie chodzi tu o paraliż). Gdy spojrzy na swoją rękę, może ją zmusić do konkretnego działania. Jednak, kiedy spuści ją z oczu, ręka robi co chce i wędruje dokąd chce. Reszta ciała kobiety postępuje podobnie. Poznajemy też historię mężczyzny, który twierdzi, że ma obcą nogę: "kiedy wyrzucił ją z łóżka, sam w jakiś dziwny sposób powędrował za nią - i teraz ona jest do niego przyczepiona!". Wspomniałam tylko o czterech pierwszych przypadkach z książki. Kolejne pozostawiam już Wam do odkrycia i poznania, a potem zadania sobie pytania: jak to jest, kurczę, możliwe?

Po skończonej lekturze rozmyślałam, czy opisywani przez doktora Sacksa pacjenci mogą jeszcze żyć. Jeśli tak, to jak może w tej chwili wyglądać ich życie. Czy w miarę postępu w medycynie udało się komuś z nich pomóc bardziej, a może całkowicie przywrócić sprawność umysłu? Może... Wyobrażam sobie ludzki umysł jako centrum dowodzenia statku. Statku, którym jest każdy z nas. To on - przetwarzając otrzymywane bodźce i generując kolejne - wprawia nas w ruch zwany życiem. Niby nim sterujemy, niby czujemy się panami swego JA w pełni, jednak wszystko, każde najmniejsze drgnienie, jest w gruncie rzeczy zależne od mózgu, a nasza świadomość samego siebie, to kim jesteśmy i dokąd właściwie zmierzamy - od intelektu. To centrum dowodzenia jest niezwykle kruche. Czasem w jego wnętrzu może dojść do mikro zwarcia (a czasem można centrum dowodzenia rozbić o beton), które będzie miało wpływ na całą naszą dalszą podróż. Konsekwencje mogą być drobne, ale mogą też sprawić, że dalej już nigdzie nie polecimy, bo statek będzie mógł jedynie kręcić się w kółko. Tylko w lewą stronę. Próbując złapać własny ogon... I choć będziemy mu mówić - no leć prosto!, on nadal będzie trwał w nieustannym kole. Bo sądzi, że tak właśnie powinno być...








__________________________________________________________
tytuł: Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem (The man who mistook his wife for a hat)
autor: Oliver Sacks
tłumaczenie: Barabara Lindberg
wydawnictwo:  ZYSK i S-KA
data wydania: 2008 r.
ISBN: 9788375062717
ilość stron: 302

Powiązane tytuły

2 komentarzy

  1. Jakiś czas temu okrutnie mnie zaintrygował ten tytuł - książkę czytał jakiś pan siedzący naprzeciw mnie w pociągu w drodze do pracy. Teraz widzę, że... wow. o.O To może być tak ciekawe, jak wskazuje właśnie tytuł. Bierę się za to. o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko niech Cię nie zrazi wstęp - mocno medyczny, zbyt (jak dla mnie) naukowy. Na szczęście w każdej chwili możesz go pominąć i przejść bezpośrednio do rozdziałów. Jak ja (;

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: