Wełniaste Podejście do Literatury

Ocean na końcu drogi - Neil Gaiman

19 października 2013 , ,



Czasem wspomnienia z dzieciństwa kryją się przesłonięte tym, co nastąpiło później, niczym zabawki dziecięce, zapomniane na dnie wypchanej szafy dorosłego, ale nigdy nie zginą bez śladu.
 Neil Gaiman

Chcecie bajki? Oto bajka. Mocno wciągająca bajka. Bardziej jednak dla dorosłych, niż dla dzieci. Nie ma w niej czarodziejskich różdżek, pelerynek, zaklęć i takich tam. Są za to pradawne moce i Starsza Pani pamiętająca moment Wielkiego Wybuchu. Jest też siedmioletni chłopiec, który uważnie obserwując świat dookoła, pięknie analizuje dorosłość i gubienie w niej swojego dziecięcego ja. "Dorośli wędrują ścieżkami. Dzieci badają. Dorośli potrafią chodzić tą samą trasą setki, nawet tysiące razy; może po prostu nigdy nie przychodzi im do głowy, by zboczyć z drogi, zakraść się pod rododendrony, poszukać miejsc między ogrodzeniami"*.



Tego ja, które wielu z nas, w pogoni za karierą, pieniędzmi, ustatkowaniem się i potrzebą bycia postrzeganym jako "poważny człowiek", gdzieś gubi albo wręcz świadomie odrzuca. Niektórzy gonią za próbą pozostawienia po sobie śladu. Nikt przecież nie chce tak po prostu przeminąć. "W tym właśnie problem z żywymi istotami. Nie trwają zbyt długo. Jednego dnia kociak, drugiego stary kot. A potem wyłącznie wspomnienia. A wspomnienia blakną, zlewają się i łączą razem"... i zostaje tylko tyle. Na szczęście, jest też w bajce przyjaźń i siła, jaką daje poczucie, że ma się wsparcie w drugim człowieku oraz poświęcenie samego siebie w imię wyższego dobra.

Główny bohater "Oceanu na końcu drogi" powraca w rodzinne strony. Ma 47 lat i zanim wpadnie w wir ludzi bardzo dawno niewidzianych, którzy na pewno zasypią go pytaniami (na które niekoniecznie będzie miał ochotę odpowiadać) o jego życie, postanawia najpierw odbyć samotną przejażdżkę samochodem. Kiedy dociera prawie na sam koniec drogi, w jego głowie pojawia się przebłysk, że dalej rozpościerał się ocean. Ocean? Nie, to był przecież zwykły staw. Skąd mu się wziął ocean? Zostawia pojazd i idzie zatem dalej. Dochodzi do niewielkiego zbiornika wody i nagle wracają do niego wspomnienia z dzieciństwa. Z czasu, gdy miał 7 lat. Teraz jest dużym dorosłym mężczyzną z bagażem doświadczeń. Wtedy, gdy był tylko siedmiolatkiem, jego świat budowali mama, tata, siostra i książki. I Lettie. Jak mógł o tym wszystkim zapomnieć?


Nie był otwartym dzieckiem. Jakoś nie wychodziło mu nawiązywanie trwalszych znajomości z rówieśnikami. Wolał czytać. "Lubiłem to. Książki były znacznie bezpieczniejszym towarzystwem od ludzi". Zwykłe życie zmieniło się, gdy wynajmujący od jego rodziców pokój czarnoskóry poszukiwacz opali, pogniótł mu sobotni komiks. Stało się to w chwili, gdy na tylnym siedzeniu skradzionego rodzicom chłopca samochodu, postanowił popełnić samobójstwo. Zrobił to w pobliżu końca drogi.  Swym czynem obudził coś bardzo niedobrego, coś pradawnego, co postanowiło zagnieździć się w świecie ludzi. Na końcu drogi znajdowała się farma, w której nad stanem i równowagą świata czuwały Lettie, Pani Hempstock oraz Starsza Pani Hempstock. Teraz ten stan został naruszony. Niestety, siedmiolatek sam się do tego w pewien sposób przyczynił. Przychodzi mu zatem zmierzyć się nie tylko z mrocznym stworem, który opanował jego rodzinny dom, ale również z tym, co miało pomóc mu go zwalczyć. Na szczęście, nie jest w tym wszystkim sam. Towarzyszy mu Lettie. Nowa przyjaciółka, która rozumie istotę wszechświata.

Neil Gaiman jest klasą samą w sobie, jeżeli chodzi o kreowanie rzeczywistości przedstawianej w  jego powieściach. Tworzy istoty nie z tego świata z taką lekkością i prostotą, a zarazem dokładnością, jak gdyby widywał je wszystkie co dzień rano, w drodze po gazetę i ciepłe bułki. Nowa powieść nie przypomina Amerykańskich Bogów, odbiega od Chłopaków Anansiego, ale nie jest również podobna Koralinie. Umiejscowiona gdzieś pomiędzy nimi, jest intrygującą bajką, za sprawą której czytelnik może zmierzyć się ze swoim własnym odbiciem i sprawdzić, czy zostało w nim coś z dziecka. Z przeszłości. Z czasów, gdy nic nie było skomplikowane. "Nie tęsknię za dzieciństwem, ale brakuje mi  radości czerpanej z drobiazgów, nawet wtedy, gdy wokół wszystko się wali". Powieść wciąga czytelnika swoim nastrojem niepewności, niebezpieczeństwa i grozy. Ciekawość tego, co stanie się za chwilę jest nieustannie podsycana, co może się skończyć tym, że nie zauważycie jak nad lekturą zastanie Was blady świt. Zdecydowanie nie można powiedzieć o Oceanie na końcu drogi, że jest nudny.

Z pewnością zdarza się Wam czasem, że jakaś drobnostka, zdarzenie, czy też przedmiot przywołuje w głowie wspomnienia z odległej przeszłości. Takie, które przestały już istnieć, o których myślicie sobie: O! Faktycznie coś takiego się działo. Ja czasem do takiego nieoczekiwanego wspomnienia się uśmiecham, a czasem szybko rozwiewam obrazy minionych chwil i oddalam się jak najszybciej od tego, co po nich zostało. Miewam jednak wątpliwości, czy to co się pojawiło, naprawdę wyglądało tak, jak to widzę teraz. W końcu czas potrafi zniekształcić nawet te obrazy, które staramy się regularnie odkurzać na naszych półkach wspomnień. Jeżeli poprosić dwie osoby o opisanie sytuacji, w której obie brały udział, nie opiszą jej dokładnie tak samo. I pojawia się zwątpienie. Czy aby na pewno coś wydarzyło się dokładnie tak, jak to zapamiętałam? Może słowa były inne, może pogoda mniej słoneczna...

Salvadore Dali powiedział kiedyś, że "różnica między prawdziwymi a zafałszowanymi wspomnieniami jest taka, jak w przypadku biżuterii: to fałszywe klejnoty wyglądają na prawdziwe, bo bardziej się błyszczą". Na ile można zatem zaufać własnym wspomnieniom?

* wszystkie cytaty (poza tym ostatnim z Salvadora) pochodzą z powieści.

Wełniaste opowieści o innych powieściach autora:



Powiązane tytuły

4 komentarzy

  1. Hej Owco!
    Autor stworzył naprawdę dobrą książkę, a sama pchła- ich niania...brr- na prawdę się bałam w fragmencie, gdy goniła bohatera po polu. Bardzo mi się podoba, że autor tak oszczędnie wszystko opisał, bo w mojej zabałaganionej głowie mogłam wytworzyć "swój własny" świat bohatera. Książka na 4 z plusem.

    OdpowiedzUsuń
  2. :) to znaczy, że reszta jego twórczości również Ci się spodoba.
    "Amerykańscy Bogowie" są moją ulubioną jego powieścią, choć "Gwiezdny Pył" (bardziej bajkowy niż wcześniej wspomniani "Bogowie") też jest mocno wciągający. Więc polecam pana Gaimana. W całości.

    OdpowiedzUsuń
  3. :D to ustawię sobie je w kolejce do czytania, bo teraz walczę z Piątą falą, Między wariatami, Balaganem i Cmentarzem w Pradze... och i jeszcze z Posłańcem (notabene chyba już nie dokończę, tak jak Klucza uniwersalnego i Lolitę, bo mnie po prostu irytują).

    OdpowiedzUsuń
  4. "Piąta Fala" zapowiada się na coś, co mi się spodoba. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: