Wełniaste Podejście do Literatury

Wszechświaty - Leonardo Patrignani

5 października 2013 , ,

"Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją." - Albert Einstein

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... a tak naprawdę dokładnie w tej samej, w której się znajdujemy, acz faktycznie w przeszłości, pewna dziewczynka, oglądając "Star Trek" w telewizji zapytała: "dlaczego my nie możemy tak zrobić Jeden do teleportacji! tylko do babci autobusem musimy jechać?". Dowiedziała się wówczas, że tak można tylko w alternatywnej rzeczywistości. Że ciągle to jeszcze fikcja. Nie potrafimy się teleportować. Jedną z ulubionych zabawek dzieciaka były słowa, więc w tamtej chwili otrzymała właściwie coś na kształt nowego misia. Alternatywna rzeczywistość. Wypytała dokładnie co to i gdy uznała, że rozumie, tworzyła sobie swoje własne niewieloletnie wieloświaty. W jednym z nich inna ona nie lubiła truskawek, w drugim inna ona miała starszego brata. Tych innych było mnóstwo, a jedna nawet była martwa.

Do dnia dzisiejszego zainteresowanie tematem wszechświatów równoległych wcale w moim przypadku nie zmalało, a gdyby ktoś też miał ochotę zagadnienie poznać bliżej, polecam podrzuconą mi kiedyś do domu "Hiperprzestrzeń..." Michio Kaku. W moich dorosłych wersjach alternatywnych rzeczywistości zostawałam fizykiem, zabiłam parę osób, podróżowałam po świecie, nie decydowałam się na to, na co w swoim życiu się godziłam, etc. etc. Skoro jedni mogą wierzyć w Czwartą Gęstość, ja mogę uznawać możliwość istnienia innych wymiarów z innymi "ja" na pokładzie, prawda?  Dlatego właśnie, gdy w sieci pojawiła się intensywna kampania promująca książkę Leonarda Patrignaniego "Wszechświaty", po prostu nie mogłam się doczekać. Temat świetny, okładka też mi się spodobała. Usiadłam więc i czekałam na przesyłkę.

Pomysł był następujący: dwoje nastolatków Alex (Mediolan) i Jenny (Melbourne) odkrywają, że mogą się ze sobą porozumiewać za pomocą telepatii. Mają po szesnaście lat i chcą za wszelką cenę poznać się osobiście. Gdy oboje docierają na miejsce spotkania odkrywają, że znajdują się w innych rzeczywistościach. Alex próbuje ustalić, jak to jest możliwe i czemu to właściwie służy. Jenny natomiast tylko słucha i kiwa głową niewiele rozumiejąc. I tak do końca książki... Wykonanie jest natomiast takie: czytelnik dokładnie wie, jakiej marki komputera, telefonu, czy odtwarzacza muzyki używa bohater. Wie również, jakiego zespołu i jakiej piosenki słucha w danej chwili. Ba, dowiaduje się nawet dokładnie, jakiej firmy napoje znajdują się w lodówce bohatera i jakiej firmy naklejka znajduje się na drzwiach tejże (producent lodówki chyba się nie "dołożył", bo go nie wymieniają...). A czego czytelnik dowiaduje się o wszechświatach równoległych? No... że są. Podsumowując: dostałam 267 stron średnio-ciekawie napisanej, niestety, nie bardzo wciągającej historii. Z dużą ilością reklam w środku.

Być może zbyt wiele oczekiwałam. Być może nie dostrzegam w powieści tego, czym zachwycać się może ktoś inny - w końcu to tylko moje subiektywne podejście do książki. Nie wiem, jak pozostali czytelnicy, ale ja czuję lekki niesmak i straszny niedosyt. Nie dostałam tego, co mi obiecywano. Szkoda.
A, przepraszam. Było coś, co wzbudziło moje zainteresowanie: "Podczas jazdy metrem wydarzyło się coś szczególnego. Oparty o drzwi wagonu chłopak o kręconych włosach, z książką Isaaca Asimova w ręku, podnosząc wzrok, rzucił w stronę Alexa, bez uzasadnionego powodu, złe spojrzenie". Moim zdaniem po prostu wyczuł kiepsko napisaną postać obok siebie... Tak więc na stronie 139 pojawił się chłopiec, który czytał Asimova. Po zakończeniu "Wszechświatów" też sobie przeczytałam "Równi Bogom". I zrobiło mi się lepiej.

Możliwe jednak, że gdzieś w alternatywnej rzeczywistości istnieje jakaś inna ja, która była zachwycona "Wszechświatami" i z niecierpliwością wyczekuje informacji o dalszych losach niezwykłych szesnastolatków.
Nie jestem to ja.
Martwą mnie też wykluczam.



______________________________________________________________
tytuł: Wszechświaty (Multiversum)
autor: Leonardo Patrignani
tłumaczenie: Bożena Topolska
wydawnictwo:  DREAMS
data wydania: 20 sierpnia 2013 r.
ISBN: 9788363579296
ilość stron: 272

Powiązane tytuły

7 komentarzy

  1. Ależ Czwarta gęstość to nic takiego:)

    Pierwsza gęstość to jakikolwiek gaz,
    druga gęstość to ciecz,
    trzecia gęstość to ciało stałe.
    Naturalnym jest implikacja, że czwarta gęstość to coś bardziej twardego:)
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    Jeśli chodzi natomiast o gęstości-wymiary (tych wszystkich szalonych ezotero-wariatów), to jest ich aż osiem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, ja wciąż szukam tylko przepisu na budyń:)
      Tak więc, nigdy nie możesz go opublikować.. :)

      Usuń
  3. W innym wszechświecie w ogóle byś nie przeczytała tej książki, ponieważ nie lubiłabyś czytać , albo w sumie nie potrafiłabyś czytać. Za dużo tych "byś" gubię się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile sobie wszechświatów natworzysz, tyle masz możliwości.
      Wygodne bardzo.

      Usuń
    2. Pogmatwamy trochę. Jedność w wielości, wielość w jedności. Ze wszystkich wariantów wybieramy zawsze tylko jeden. Nie istnieje "gdyby". Tak samo jak nie istnieje czas (ktoś tu musi często znosić moja filozofię) :).
      W końcu świat to jeden kwark, widziany miliardy razy w czasie:) Bo czym się różni jeden atom od drugiego?

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: