Wełniaste Podejście do Literatury

Żółte Ptaki - Kevin Powers

9 października 2013 , ,

Kevin Powers - Żółte Ptaki
Raz żółty ptak / o żółtym dziobie / za oknem mym / przycupnął sobie.
Zwabiłem go / na zwykły chleb / a potem: jeb! / zdzieliłem w łeb... - tradycyjna piosenka marszowa armii amerykańskiej

Dużo nagród, niezliczona ilość pochlebnych opinii oraz wszechobecne głosy zachwytu. Okładka przepełniona "ochami i achami" znanych nazwisk, czy periodyków. Często mam obawy przed sięgnięciem po taką książkę, bo co będzie, jeśli po przeczytaniu uznam, że jednak mnie nie zachwyca? A przecież zachwyciła wszystkich innych? "Żółte Ptaki" nie były jednak moim wyborem, bo do domu przyniósł je Ulubiony Mąż.
- O czym to jest?
- O wojnie...
- E tam.
- ...w głowie.
- Pokaż. - I wsiąkłam.

To nie jest historia o wojnie. To historia człowieka, który z wojny powrócił. Właściwie uciekł z piekła, w które sam się wrzucił. Wojna jednak wcale nie pozostała tam daleko na pustyni. Przyjechała razem z nim i zagościła w jego głowie na dobre. Wojna potrafi wyzwolić w człowieku to, co najgorsze. Nagle dostajesz broń do ręki i bez wahania musisz zabić. Bo jeśli nie zabijesz - zabiją ciebie. Konsekwencje, które starcie pozostawia w psychice mogą objawić się później. Jak między kolejnymi unikami przed kulami latającymi w powietrzu pozostać człowiekiem? Teraz jesteś zwierzęciem. Musisz nim być. W pewien sposób wszyscy wracają z wojny martwi. Współczesna technika wojskowa rozwija nie tylko narzędzia zniszczenia, ale również kładzie nacisk na ochronę żołnierzy. Politycy i dowódcy szczycą się tym, że ten, czy inny cel militarny osiągnęli kosztem relatywnie niskich strat w ludziach. Niby wszystko świetnie, ale na wojnie nie traci się tylko życia lub zdrowia. Bardzo łatwo można stracić człowieczeństwo, wrażliwość, wiarę w dobro. To wszystko, co składa się na nasze dusze. Te wartości nie są ważne na polu walki, więc giną pozostawione bez ochrony. I tak wracają do domów mniej lub bardziej okaleczone fizycznie ciała, które nie radzą sobie w zwyczajnej rzeczywistości.

Młodzi ludzie, wychowani w tak zwanej "kulturze zachodniej", zaciągają się do armii na własne życzenie. Może chcą przeżyć coś emocjonującego, może przed czymś uciekają, może nie wiedzą, co ze sobą zrobić, może potrzebują pieniędzy albo tak ich wychowano. Każdy z nich ma swoją własną motywację. I idą na wojnę, bo tego chcą. Bart również po prostu się zaciągnął. Na szkoleniu poznaje Murpha i gdy dowiaduje się, że ten ma osiemnaście lat, myśli o nim "jeszcze dziecko". Sam ma 21... Tuż przed wylotem, podczas pożegnań z rodzinami i bliskimi, składa obietnicę. Nic szczególnego, ot zwyczajowo przyjęte formułki. Jednak, na skutek przeżyć związanych z walką, obrazów, które zmuszony jest oglądać, wydarzeń, w których musi wziąć udział, dane słowo urasta w jego głowie do rangi misji, której nie wypełnił. Poczucie straty i niemożność poradzenia sobie z przeżyciami sprawiają, że złożona lekko obietnica staje się jego przekleństwem.

Książka "Żółte Ptaki" jest fikcją literacką, inspirowaną jedynie osobistymi przeżyciami wojennymi Kevina Powersa. To jednak powoduje, że wydarzenia przedstawione w powieści stają się niezwykle autentyczne w odbiorze. Ta historia jest jak najbardziej prawdopodobna. I to przeraziło mnie najmocniej.

"Szedłem. Szedłem, bo szedł Murph, a także Sterling i porucznik, i pozostałe drużyny, a mnie przerażała myśl o tym, że byłbym jedynym, który tego nie zrobi. Zanurkowałem więc pod zwieszające się nisko gałęzie i podążyłem wraz z plutonem w głąb sadu".
Pytanie "...i po co to wszystko?" staje tutaj jeszcze bardziej przejmujące i natarczywe. W trakcie czytania, po raz pierwszy tak realnie odczułam wstręt do tych wszystkich tchórzy, którzy w swoich wygodnych gabinetach planują i toczą wojny sponad biurek. Bezpiecznie i ciepło nad szklaneczką czegoś zacnego. W imię "wyższych celów", władzy, kasy, własnych problemów z erekcją wysyłają - często na śmierć - nieświadomych do końca tego, na co się piszą, osiemnasto- czy dwudziestolatków. A potem ci "mężowie stanu", wielcy przywódcy z mandatem poparcia w jednych wyborach, przegrywają następne wybory i nikt już nie pamięta po co była ta wojna. Ale ona trwa nadal i trzeba ją kontynuować do bliżej nieokreślonego zwycięstwa. Nawet jeżeli ktoś pójdzie w końcu po rozum do głowy i uzna, że już dość, to łatwo nie da się skończyć tego piekła. Po pierwsze, bo obciach na arenie międzynarodowej, a po drugie - jak spojrzeć wyborcom w oczy i powiedzieć, że ich synowie zginęli... właściwie to nie wiadomo dlaczego?

"Pomyślałem o wojnie mojego dziadka. O tym, że mieli wtedy jakieś cele i do czegoś dążyli. A także o tym, że nazajutrz będziemy maszerować pod słońcem wiszącym nisko ponad równinami na wchodzie. Wrócimy do miasta, które rokrocznie walczy w tej bitwie; zorganizujemy powolną, krwawą jesienną paradę, która uświetni zmianę pór roku. Wyprzemy ich stamtąd. Zawsze ich wypieraliśmy. Wyzabijamy ich. Oni będą do nas strzelać i urywać nam kończyny, umykać ku wzgórzom i wadi, wycofywać się do alejek i zakurzonych wiosek. A potem wrócą, my zaś zaczniemy wszystko od nowa, pozdrawiając ich machaniem, gdy oparci o latarnie i rozwinięte zielone markizy będą popijali herbatę pod swoimi sklepikami. Patrolując ulice, będziemy rzucać cukierki ich dzieciom, z którymi jesienią za kilka lat przyjdzie nam walczyć".

Przypomniało mi się takie zdanie w trakcie lektury. "Każda wojna jest inna i każda jest taka sama". To z filmu "Jarhead".



__________________________________________________________
tytuł: Żółte ptaki (Yellow birds)
autor: Kevin Powers
tłumaczenie: Michał Strąkow
wydawnictwo:  INSIGNIS
data wydania: 25 września 2013 r.
ISBN: 9788363944124
ilość stron: 288
Żółte ptaki - CYFROTEKA.PL

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: