Wełniaste Podejście do Literatury

Achaja tom 1 - Andrzej Ziemiański

22 listopada 2013 , , ,

"Zaan wiedział, że ani życie, ani śmierć nie mają sensu same w sobie. Tak jak nie ma sensu fakt, że most, przez który przeszło sto tysięcy ludzi, zawali się pod sto tysięcy pierwszym. Ale wiedział też, że sens nie ma wyższej instancji. Nie tylko nie istnieje dla samego siebie, ale nie istnieje również dla wszystkich ludzi naraz. Wszystkim rządzi ślepy los, a los można zmieniać... w małych, niewiele znaczących drobiazgach." - Andrzej Ziemiański

Na początku powieści miałam ochotę dać bohaterce parę razy po twarzy ze słowami: ogarnij się, dziewczyno. Postępowanie Achai gryzło mi się bardzo z tym, w jaki sposób została przez Ziemiańskiego przedstawiona jako osoba. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego ktoś tak wysoko urodzony, tak doskonale wykształcony i obeznany ze sztuką władania bronią wszelaką, może pokornie pozwalać się gnębić zazdrosnej o nią macosze (czy znam jakąś literacką dobrą macochę? niech pomyślę...), przyjmować z milczeniem nakładane na nią "dla przykładu" kary i akceptować świadomość, że wszystko dookoła spokojnie działa sobie tak, by odsunąć ją od dziedziczenia książęcego tronu.

Ojciec, Wielki Książę, w pełni świadom mądrości i doskonałości swej córki, pewien, że jako dziedziczka poradziłaby sobie doskonale, kocha swe dziecię pierworodne i... wysyła je do wojska. Zbyt zajęty poszukiwaniem sposobu na uwiecznienie swego imienia w annałach historii, by możni oraz prosty lud mogli mówić, że ktoś był lub postąpił jak Archentar nie dostrzegł, a może nie chciał dostrzec, że posłał swoje dziecko na śmierć. Taki prezent od rodziny szanownej małżonki. A gdy mógł córce pomóc - zignorował. Tak umarł mit miłości ojcowskiej, a zaczęła rodzić się legenda Księcia (dajcie no inkaust, wszak trza to zapisać!). Achaja przeżywa. I za wszelką cenę postanawia odzyskać wolność.

Achaja nie jest jedyną bohaterką powieści. Dużo bardziej zainteresowała mnie historia świątynnego skryby Zaana oraz przypadkiem przez niego spotkanego galernika imieniem Sirius. Inteligencja i oczytanie pierwszego oraz kilka historii zasłyszanych w przeszłości przez drugiego łączą się w mieszankę, za sprawą której można zostać wielkim księciem. Ta dwójka - klasyczne już połączenie mózgu i mięśni, wprowadza do powieści humor, dworską intrygę, schemat budowy siatki szpiegowskiej oraz sztukę spekulacji na ówczesnej giełdzie ceł i podatków. Ostatnim bohaterem zaś jest czarownik Meredith, o którym można rzec, iż zaczął na dworze możnego pana, a skończył jako wirus. Tak się może zdarzyć, gdy jest się miłym czarownikiem i nie potrafi odmówić pomocy, gdy jakiś bóg o to poprosi...

Te trzy wątki toczą się równolegle. Są jednak od siebie niezależne, a każdy z nich skupia się na innej warstwie tortu, jakim jest uniwersum wykreowane przez Ziemiańskiego. Losy Mereditha - wierzchnia warstwa tortu - ukazują rzeczy ponadludzkie: wiarę, walkę boskiego z tym, co nieboskie, poszukiwanie remedium na zbliżającą się zagładę, wierność idei oraz filozoficzną analizę tego, czym właściwie jest dobro i zło. Historia Zaana i Siriusa prezentuje warstwę średnią - ludzi jako społeczeństwo oraz władzę nim rządzącą: politykę, spiski, walkę o przywództwo, nastroje społeczne, manipulację tłumem oraz siłę jaką daje informacja. Achaja i jej opowieść to dolna warstwa. Za jej sprawą poznajemy wojsko, koszary, niewolnictwo, wpływ politycznych układów na los jednostki, czy chociażby prawne uregulowanie działalności burdeli. Przede wszystkim jednak pokazuje, jak jednostka - w obliczu porzucenia na pewną śmierć - potrafi znaleźć w sobie siłę i wolę życia, by przetrwać i konsekwentnie działać w kierunku realizacji planu pod tytułem: "ja przeżyję, wrócę i was wszystkich za.....dolę!".

A, tak. Bo u Ziemiańskiego klną intensywnie. Wszyscy. I choć na dworze książęcym króluje pospolita dupa, po opuszczeniu dworu i potaplaniu się trochę w błocie uznać można, że to słowo jednak dystyngowane było w porównaniu z tym, co czyta się później. Wrażliwych na tego typu słownictwo uczulam - im dalej w las, tym częściej będziecie się krzywić, aż w końcu nie dacie rady czytać (:

Jeśli ktoś zna już Wiedźmińską Sagę Sapkowskiego, czy Martinowską Walkę o Żelazny Tron Westeros, uzna pewnie "Achaję" za sympatyczną historię, która niczym szczególnie nie zaskoczyła. Trochę nierówna, z paroma zgrzytami w fabule. Takie są moje wrażenia po przeczytaniu tomu pierwszego, ale mimo to mam zamiar przeczytać kolejne. Podejrzewam, że gdybym zaczęła od niej, byłabym zadowolona. Jednak poznałam "Achaję" mając świadomość, że moim życiu były już od niej lepsze (;
Obiecana dedykacja. 
Najwredniejszemu druidowi w Azeroth, który przyniósł "Achaję" w zębach, dzięki czemu przez chwilę nie gryzł.



____________________________________________
tytuł: Achaja tom 1
autor: Andrzej Ziemiański
wydawnictwo:  Fabryka Słów
data wydania: 25 marca 2011 r.
ISBN:  9788375742282
ilość stron: 688

Powiązane tytuły

2 komentarzy

  1. Mam Achaję w planach i mam nadzieję, że mi się spodoba :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Pierwsze podejście do drugiego tomu. Ale co chwila mi ją coś w czasie przesuwa.

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: