Wełniaste Podejście do Literatury

Policja - Jo Nesbø

9 stycznia 2014 , ,

"Nie ma ciemnej strony księżyca. W rzeczywistości cały jest ciemny." - Gerry o'Driscoll

Najwięcej czytam jesienią i zimą. 
Wracam do domu, zawijam się w koc i w towarzystwie herbaty z cynamonem i pomarańczą, spędzam ciemno-zimno-burą część roku na nadrabianiu książkowych zaległości. Odcinam się od tego, co się dzieje poza granicami moich okien. Byle do wiosny.

Czytając "Policję" zastanawiałam się, dlaczego akurat w krajach skandynawskich powstaje tak wiele skomplikowanych i mocnych kryminałów. Mroczne, depresyjne, maniakalne, a przedstawieni w nich mordercy i ich zbrodnie przekraczają granice naszego wyobrażenia o koszmarze. Może to efekt panujących tam warunków? Chłód, mało światła słonecznego. Fiordy i łosie. Wiatr. Surowość. Odosobnienie. Przypuszczalnie to klimat sprzyjający tworzeniu tego typu literatury. Wpadasz w skandynawską depresję albo piszesz doskonały skandynawski kryminał. (:

Policjant ginie na miejscu zbrodni, której nie rozwiązał i w ten sam sposób, w jaki zamordowana została poprzednia ofiara. Nie ma żadnych śladów. Zaraz potem w oparciu o ten schemat ginie kolejny. Zespół kryminalny jest bezradny. Nie ma żadnych tropów, za którymi mógłby podążyć. Pogrzebany już gwałciciel, który zginął w więzieniu, powstaje z martwych. Nie wiadomo, czy te sprawy się łączą. Śledztwo stoi w miejscu. Brak już pomysłów. Zaraz może zginąć kolejny funkcjonariusz. Trzeba działać szybko. Nowy komendant okręgowy Mikael Bellman obejmuje stanowisko. Wspina się nieczysto po kolejnych szczeblach swej kariery. Nie jest zadowolony, że ta sprawa wypłynęła akurat teraz. Wszyscy przecież będą oczekiwać od niego wyników. A w szpitalu leży pogrążony w śpiączce człowiek, którego pilnuje sztab policjantów. Co takiego wie?

Czy możecie sobie wyobrazić sytuację, w której czytacie opis pewnej uroczystości w kościele, coraz mocniej odczuwacie atmosferę pogrzebu, suniecie po opisie kolejnych emocji zebranych w ławach postaci i wiecie, że nieuchronnie zbliżacie się do ołtarza, zaraz dowiecie się, kim jest zmarły (choć macie już swoje podejrzenie) i nagle dociera do was, w jak wielkim byliście błędzie, co do opisanej sytuacji? Pomyślałam, że coś przeoczyłam. Cofnęłam się więc o kilka stron i odkryłam, że Nesbø opanował do perfekcji udowadnianie czytelnikowi, jak ten dalece sam siebie może wprowadzić w błąd. "Skąd takie przypuszczenie? Nic takiego przecież tam nie napisałem".

Jo Nesbø się bawi. Nie tylko postaciami, nie tylko fabułą. Bawi się czytelnikiem. I robi to w niezwykły sposób. Wykorzystuje fakt, że czytelnik z całą pewnością sam będzie próbował rozwikłać tkwiące w powieści tajemnice i skutecznie mu to utrudnia. Prowadzi go po schodkach zjeżdżalni, mówi: "jedź śmiało". Więc odpychasz się od barierki i jedziesz. Autor nie wspomniał Ci tylko, że na dole jest wykopany dół. Uwielbiam historie, w których nic nie jest oczywiste. I jeżeli pierwsza powieść w roku mogłaby wróżyć o kolejnych, to zapowiadałby mi się całkiem udany czytelniczy rok.




___________________________________________________
tytuł: Policja (Grandhotel)
autor: Jo  Nesbø
tłumaczenie: Iwona Zimnicka
wydawnictwo:  Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 23 października 2013 r.
ISBN: 9788324594061
ilość stron: 472

Powiązane tytuły

8 komentarzy

  1. Odpowiedzi
    1. Z czystym sumieniem mogę napisać, że ja też ;)

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze, ale po zachęcającej recenzji na pewno sięgnę jak będę miała okazję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam więc na Twoje wrażenia po przeczytaniu.

      Usuń
  3. Mam wszystkie części ofc:) Zachęcam do dalszej intelektualnej przygody z kryminałem by Nesbo! Aga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z szatańskim uśmiechem przygotowałam Ci "Pentagram":>

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: