Wełniaste Podejście do Literatury

Przestrzeni! Przestrzeni! - Harry Harrison

23 stycznia 2014 , ,

Harry Harrison

"(...) nieszkodliwi wariaci wyprzedzają przyszłość." - Gabriel García Márquez

Ulubiony kiedyś mi opowiadał, że jakoś w XVII wieku pewien futurysta przewidywał, że za 200 lat nikt już nie będzie podróżował dorożkami czy powozami, nie będzie również dyliżansów. W ogóle nie będzie transportu konnego. Dlaczego? Ano dlatego, że konie zjedzą w końcu cały owies na świecie i wymrą. Tym samym podróże wejdą w nową erę. Ot, taka bliżej niesprecyzowana nowoczesność: będzie lepiej, choć nie wiadomo dokładnie jak. Z dzisiejszej perspektywy to całkiem zabawne. Chociaż konny transport od jakichś 70 lat jest już faktycznie przeżytkiem, to konie wydają się być spokojne o swój gatunek i jego trwanie. Jedyne co przepadło w czeluściach przeszłości to właśnie sam futurysta. I jego nazwisko w naszych głowach. W dzisiejszych czasach możemy zweryfikować wiele z wizji czy twierdzeń, które - stworzone w przeszłości - wyobrażały wygląd i kondycję dzisiejszej "ludzkości". O ile jedne z nich wywołać mogą śmiech, o tyle niektóre okazywały się w większym lub mniejszym stopniu prorocze. Pratchett i Baxter w "Długiej Ziemi" dawali ludzkości nieograniczoną przestrzeń. Niemal pół wieku wcześniej Harry Harrison miał odmienną wizję.

Harry Harrison w 1966 roku napisał powieść, której akcja rozgrywa się w ostatnim półroczu XX wieku. Nikt z jemu współczesnych nie wiedział, co się wydarzy, gdy wskazówka zegara przesunie się na pierwszą sekundę nowego milenium, a to tylko dodatkowo rozbudzało wyobraźnię. Powstawało wiele teorii: od końca świata począwszy, na zupełnie niczym skończywszy. Tendencja do snucia domysłów utrzymała się w zasadzie do samego końca, czyli do imprez sylwestrowych w 1999 r. Ciekawe, ile osób spędziło je w jakimś schronie.

W sierpniu 1999 roku Stany Zjednoczone liczą 344 miliony obywateli. W samym Nowym Jorku mieszka 35 milionów ludzi, a miasto chyli się ku katastrofie. Brakuje żywności, woda jest wydawana w porcjach. Szwankuje dostawa prądu do lokali. Przeludnienie sprawia, że ludzie mieszkają na ulicach, a na jedną rodzinę może przypadać jeden pokój. Masz drugi? Żyjesz w luksusie - kogoś Ci dokwaterujemy. Przykładowo wrednego typa z dziwną żoną i 5 wrzeszczących dzieci. Nie ma lekko, takie prawo. Są jednak możni i ważni, których niewygody współczesnego świata omijają. Gdy jeden z nich zostaje zamordowany, wszechnaciskające wysokie naciski sprawiają, że policjant Andy Rusch za wszelką cenę musi ustalić, kto zabił i dlaczego.

Dystopia Harrisona prezentuje świat, który tylko mała chwila w dziejach ludzkości dzieli od zapaści. Rozwój medycyny zastopował selekcję naturalną i znacząco przedłużył wiek życia obywateli, brak kontroli urodzin poprzez propagowanie informacji o antykoncepcji, którą potępiała religia i blokowała wprowadzenie odpowiednich ustaw, stale zwiększał liczbę populacji. W prawdziwym końcu 1999 roku nic takiego się nie stało. Wszystko jednak przed nami.

Współcześnie wydaje się, że w "Przestrzeni! Przestrzeni!" nie ma nic odkrywczego. Ciekawa, dość prosta historia, lekko napisana, jednak już z podobnym tematem czytelnik lubiący SF spotykał się nie raz. Zgadza się. Tyle, że Harry Harrison temat przeludnienia podjął swą powieścią jako jeden z pierwszych. A cała reszta to już kontynuatorzy myśli. Historia stała się luźną inspiracją dla nakręconego w 1973 roku filmu "Zielona pożywka" z Charltonem Hestonem w roli głównej. Jednak to, co w filmie jest głównym tematem, w książce nie istnieje. Jakby powieść była obrazem, na którym czegoś brakowało i dopiero reżyser namalował zieloną plamę na środku. Ta zaś stała się tematem przewodnim, gdyż pierwsza rzuca się w oczy. Harrison dał ku temu jednak podstawę. I szkoda wielka, że sam nie kontynuował własnej myśli, bo "Przestrzeni!Przestrzeni!" wiele by na tym zyskało.


_________________________________________________
tytuł: Przestrzeni! Przestrzeni! (Make room! Make room!)
autor: Harry Harrison
tłumaczenie: Radosław Kot
wydawnictwo:  CIA-Books - SLARO
data wydania: 1990 r.
ISBN: 83-85100-13-X
ilość stron: 314

Powiązane tytuły

4 komentarzy

  1. Oglądałam film na podstawie tej książki, porusza bardzo ciekawy temat. Książkę próbowałam dostać ale nie ma jej w żadnej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o niewydawane już książki - skarbnicami są antykwariaty, internety i znajomi :)

      Usuń
  2. Hah, miałam to samo wrażenie: sama dystopia nie jest odkrywcza i znamy te schematy... no ALE przecież kiedy Harrison to pisał, było zapewne bardziej oryginalne.

    Natomiast po przeczytaniu "Przestrzeni! Przestrzeni!" doszłam do wniosku, że chyba lepiej bym całość odebrała, gdyby nie liczby. Daty, liczebność populacji: bo to mnie gryzie. Szczególnie ta liczebność populacji, bo już pal sześć datę, bywały większe poślizgi w tej kwestii, taki już urok wszelakiej futurologii. Ale populacja: na końcu mamy informację, że USA ma 344 miliony obywateli, aye? I całe to przeludnienie, głód, reglamentowana woda itp., burdel na kółkach ogólnie. Z drugiej strony: obecnie USA ma 314 milionów obywateli. Czyli nie tak znowuż dużo mniej. A jednak żyje im się normalnie. Przez jedną głupią liczbę przestałam "kupować" tę opowieść.

    Ale nie szkodzi: i tak uważam, że jest mega aktualna. Wszystko to, co mówi Sol - na miłość Jeżusia, Sol jest wspaniały! <3 W ogóle jeśli chodzi o pokazanie skutków dominacji Kościoła, bezmyślnego mnożenia się, polityki socjalnej itp. - czytając miałam ochotę wrzeszczeć "TAK! DOKŁADNIE TAK! POWIEDZ TO NASZYM WŁADZOM!" :P

    A filmu nie widziałam. Chyba będę musiała zerknąć, bom ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah! Też miałam ochotę przenieść Sola do naszych czasów i poprosić, by "to wszystko jeszcze raz powtórzył tym panom".
      A "Zielona pożywka", gdy ma się już w głowie powieść Harrisona jako podstawę, jest naprawdę warta zobaczenia. Bez podstawy w sumie też (:

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: