Wełniaste Podejście do Literatury

Wybrany - Bernice Rubens

18 lutego 2014 , ,


Rybiki cukrowe mają pewną szczególną cechę - są żywą skamieliną. Te owady, które od milionów lat funkcjonują na Ziemi w niemal niezmienionej formie, są podobno starsze od dinozaurów. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest to "najpierwotniejsza" forma owada. Praojciec owadów - jak stwierdził Ulubiony M. w trakcie swej opowieści o rybikach. Można je spotkać chociażby w łazienkach; z pewnością kojarzycie małe, srebrne łezki czmychające w ciemne miejsca na Wasz widok. Normalnie nie stanowią żadnego zagrożenia: nie gryzą, nie posiadają toksyn obronnych w malutkim organizmie. Jednak Norman Zweck wiedział, że to nie prawda. Widział je, gdy formowały srebrzyste szyki, przemierzały pole dywanu, by zaatakować łóżko, poduszkę i jego samego. By go obleźć i gryźć. I pachniały miękkimi herbatnikami.

Rabin Zweck, ojciec Normana, drżał za każdym razem, gdy słyszał o pojawieniu się rybików. Dla niego nie były one tylko małą, srebrną armią. Były objawem halucynacji syna, który znów się naćpał. Kolejną przegraną bitwą. Patrzył zatem na jego ponowny upadek. Nie wkraczał jednak bezpośrednio w jego chorobę, a winy doszukiwał się na przykład w handlarzu sprzedającym synowi narkotyki, nie w samym Normanie. "W swoim szaleństwie syn osiągnął pewną nietykalność, która dla rabina Zwecka stała się niemal święta" [s.45]. To przecież Norman, jego idealny syn, doskonały prawnik, lingwista, geniusz. To nie jego wina! Był niemal skłonny uwierzyć, że te owady tam są, tylko on ich nie widzi. Może sam zwariował. Tym razem jednak coś się zmienia. Za zgodą rabina Norman zostaje odizolowany w szpitalu psychiatrycznym. Sytuacja ta skłania każdego z członków rodziny do zagłębienia się w przeszłość. Każdy zaczyna zadawać sobie pytanie, jak do tego wszystkiego doszło. I nie chodzi jedynie o chorobę Normana.

"Wybrany" nie jest jedynie powieścią o uzależnieniu od narkotyków. Sądzę, że dużo istotniejsze jest ukazane w niej uzależnienie członków rodziny od przeszłości, od wywieranych na siebie nawzajem nacisków, presji, od tajemnic nigdy nie wyjawianych, a stale wytyczających kolejne szlaki, którymi dziś podążają poszczególni jej członkowie. "(...) szaleństwo stawało się akceptowalne, o ile było dość szalone i trwało dostatecznie długo" [s.199]. Choroba Normana była jedynie konsekwencją postępującego wewnątrz tej żydowskiej rodziny rozkładu, który trwał już od bardzo dawna.

Mimo powagi tematu powieść napisana jest niezwykle lekko, a miejscami wręcz humorystycznie. Niewątpliwie jest to zasługa doskonale skonstruowanej postaci rabina Zwecka, który mówi w specyficzny sposób (brawa dla tłumacza), zachowuje się w specyficzny sposób i myśli w specyficzny sposób. Ten powszechnie szanowany człowiek zamyka oczy, gdy coś go przerasta i nie widzi wówczas problemu. Dlatego właśnie, będąc w domu publicznym i widząc pornograficzne gazetki oraz samą prostytutkę, mówi do niej per "pani doktor", bo przecież jego syn nie poszedłby do kobiety upadłej. To na pewno musi być lekarz. Tylko osobliwie ubrany. Cała rodzina Zwecków to galeria niezwykłych postaci. Jednak do ich zrozumienia niezbędne jest poznanie rodzinnych sekretów, a te czmychają w ciemny zakamarek, ilekroć ktoś rzuci na nie odrobinę światła. Niczym straszące Normana rybiki cukrowe.


Bernice Rubens napisała "Wybranego" w 1969 roku, a rok później otrzymała za niego nagrodę Bookera. Problemy poruszane w powieści są jednak tak uniwersalne, że różnica 45 lat dzielących mnie od opisywanych wydarzeń była niezauważalna. Każdy z nas wie, czym jest presja i jak silnie potrafi na człowieka wpłynąć. Wyścig szczurów, chęć spełnienia oczekiwań najbliższych, czy potrzeba dostosowania się do otaczających nas osób. To wszystko potrafi doprowadzić człowieka na skraj jego możliwości, a co za tym idzie wytrzymałości. W rodzinie Zwecków każdy z jej członków wywierał presję na pozostałych. Despotyczna matka, genialny syn, ojciec, który zamykał oczy zbyt często, jedna wyklęta córka z ogoloną głową, druga córka w długich, białych dziewczęcych skarpetkach mimo czterdziestki na karku. Dawne wydarzenia, skrywane tajemnice i nigdy niewypowiedziane żale sprawiają, że wypełniony nimi balon w końcu pęka, a cała przeszłość w nim zebrana wylewa się wprost na czytelnika.

Pressure pushing down on me
pressing down on you
no man ask for...


__________________________________________________
tytuł: Wybrany (The elected member)
autor: Bernice Rubens
tłumaczenie: Michał Alenowicz
wydawnictwo:  Wiatr od Morza
data wydania: 22-11-2013 r.
ISBN: 9788393665327
ilość stron: 288

Powiązane tytuły

10 komentarzy

  1. Mam "Wybranego" na półce. Ciśnie się razem z "Dotykiem" i "Dostatkiem".
    Cieszę się na lekturę wszystkich trzech, ale nie mogę się zdecydować, od której zacząć...
    Czy chronologicznie, wg. kolejności wydania, czy od najmłodszej, czyli "Wybranego".... hmm... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiesznie. Miałam dokładnie tak samo i postanowiłam czytać je według klucza: data napisania (:

      Usuń
  2. pięknie!
    jesteś chyba jedyną książkową blogerką, której recenzje czytam calusieńkie, od początku do końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Takie słowa właśnie sprawiają, że chce się pisać dalej (:

      Usuń
  3. zawsze z ciekawością czytałam książki w których pojawia się motyw uzależnienia od narkotyków, także po tę chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie podziękować Ci za tę recenzję! Ogromnie podoba mi się treść, a co ważne omówiłaś pozycję z wydawnictwa, które od momentu pojawienia się na książkowym rynku bardzo mnie interesuje. Jak widać twórcy tej oficyny nie rzucali słów na wiatr, mówiąc o niesieniu dobrej literatury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wybrany" był niezwykle udanym otwarciem, a "Dostatek" i "Dotyk" zapowiadają się na równie dobre powieści. Wybory wydawnicze WoM podsumuję zatem, gdy już przeczytam wszystkie trzy. Zabawne jest to, że czuję raczej pewność, że też mnie nie rozczarują.

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: