Wełniaste Podejście do Literatury

Mapa czasu - Félix J. Palma

14 marca 2014 , , ,

"Wiecie co sprawia, że podróże w czasie są atrakcyjne? 
Chodzi o to, że wszyscy mamy marzenia, których spełnienia pragniemy"[s. 86]

Nie wiem, czy istnieje człowiek, który choć raz w życiu nie zapragnął odbyć podróży w czasie. Zrobić kilka kroków w przód i spojrzeć na to, co się dopiero wydarzy, albo kilka kroków w tył i wpłynąć na to, co już się wydarzyło. Mieć władzę wpływania na los. Znajdą się zapewne osoby, które nie czytały nigdy "Wehikułu czasu" H.G. Wellsa, czy też nie widziały filmu w reżyserii George'a Pala powstałego na jej podstawie w 1960 roku. Dawno temu powieść ta wywarła ogromny wpływ na moją wyobraźnię i późniejsze wybory literackie, a scena, w której w szybkim tempie zmieniają się stroje na manekinie i pokazują w ten sposób upływ czasu, należy do moich ulubionych. Czas jest tym, nad czym człowiek nie ma władzy i wydaje się, że długo nie będzie jej mieć. Jesteśmy z tym właściwie pogodzeni. Ciągle możemy jedynie o takich podróżach fantazjować. Co jednak, gdyby mogło być inaczej?

Tytułową "Mapę czasu" trzyma dla nas w ręku narrator powieści, który zapraszając czytelnika w podróż, staje się tym samym jego przewodnikiem. Wie wszystko, słyszy wszystko i widzi to, co dzieje się również poza zasięgiem wzroku bohaterów. Chełpi się swoją mocą i zwraca do czytelnika w sposób bezpośredni, jak gdyby stał obok niego i na bieżąco referował mu wydarzenia, a czego zobaczyć nie można - dopowiadał. Nie jest na szczęście natrętny, choć często mówi za bohaterów. Ot, gawędziarz, do którego szybko można przywyknąć. Tego typu narracja była dosyć powszechna w XIX-wiecznych powieściach. 

Czytelnik przenosi się zatem do roku 1896 i przeżywającego czas intensywnych zmian Londynu epoki wiktoriańskiej, w którym młody i zamożny Andrew pragnął popełnić samobójstwo. Mijało właśnie osiem lat od śmierci jego ukochanej, która padła ofiarą grasującego w dzielnicy Whitechapel Kuby Rozpruwacza (tak, Marie Kelly była kobietą lekkich obyczajów). Mężczyzna chciał pożegnać się ze światem w tym samym miejscu, w którym wypatroszona została miłość jego życia. "W przyszłości nie będzie już błędów, ponieważ nie będzie już przyszłości"[s.9]. Jednak wszystko zmieniła informacja o tym, że może cofnąć się w czasie i uratować życie swej ukochanej. Robi to więc. Mniej więcej w tym samym czasie pewna młoda dama nie potrafi odnaleźć się w otaczającej ją rzeczywistości. "Zdaniem Claire jej czasy były pozbawione powabu i emocji, nudziły ją"[s.196]. Złożona jej zatem propozycja podróży do roku 2000, by na własne oczy zobaczyć ostateczną bitwę pomiędzy ludźmi a automatami, stanowi spełnienie jej marzeń. Nie wie jeszcze, że przeżyje niezwykły romans z człowiekiem z przyszłości. Jak to jest jednak możliwe?

Otóż położone w sercu Londynu Centrum Podróży w Czasie Murray'a umożliwiło spełnienie tego marzenia każdemu, kto oczywiście dysponował odpowiednio wysoką sumą pieniędzy. A z uwagi na to, że pragnienie podróży w czasie rozbudziła w Londyńczykach niedawno wydana powieść Herberta George'a Wellsa "Wehikuł czasu", chętnych było mnóstwo. Przybyła nawet brytyjska Królowa. Sam pan Wells (choć wolałby z pewnością, by zostawiono go w spokoju) zostaje wplątany w losy wspomnianej dwójki młodych podróżników i toczące się wydarzenia; chcąc nie chcąc staje się właściwie głównym bohaterem powieści.
"Mapa czasu" to powieść utkana niczym sieć pająka. Każda historia stanowi nić, która połączona jest z kolejną z idealną precyzją. Każda z tych rozlicznych nici stanowić by mogła samodzielne opowiadanie. Połączone są one jednak w sposób tak przemyślany, by czytelnik podążając każdą kolejną nicią dostrzegał coraz lepiej tworzący się wzór całości. Niewątpliwie "Mapa..."stanowi hołd złożony powieściom, dla których nie istniała jeszcze wówczas kategoria science-fiction, a które otworzyły wrota wyobraźni niejednego człowieka tamtych czasów i rozpoczęły ogromne zmiany w myśleniu. Wspominane w książce powieści Juliusza Verne'a, H.G Wellsa, czy sędziwy XVII-wieczny "Tamten świat" Savinien Cyrano de Bergerac'a, fascynują odwiecznym pragnieniem sięgnięcia po niemożliwe. Co musieli zatem czuć ci, których wiedza o świecie i nauce ograniczała się jedynie do tej dostępnej im w ich czasach?

Dla mnie te historie są szczególne z jeszcze jednego względu. Gdzieś w swojej misternej złożoności przemycają prawdę o tym, że literatura potrafi wyznaczać nowe kierunki ludzkich marzeń, którymi potem podąża nauka. Optymistyczny głos przeciwko tym, którzy twierdzą, że ludzki postęp napędza jedynie wojna i konsumpcja.

W powieści pojawia się sporo autentycznych postaci: Joseph Merrick (Człowiek Słoń) i doktor Frederick Treves, Mary Jane Kelly, Bram Stocker czy Henry James (on jest wszędzie!). Najważniejszy jest jednak H.G. Wells i jego dzieło, które zaszczepiło w ludzkości myśl, że podróże w czasie są możliwe - "...że człowiek nie jest skazany na oglądanie wyłącznie tej epoki, w której przyszedł na świat, tego ogrodzonego terenu przeznaczonego na życie jego serca i przebywanie ciała"[s.74]. Jest to niewątpliwie powieść historyczna o podróżach w czasie. Czy jest to powieść SF? (znak zapytania postawiła z szelmowskim uśmiechem).  

Zastanawialiście się, czym właściwie jest czas? Fizyka mówi, że jest to samodzielna wielkość niezależna od innych wielkości, która biegnie w takim samym rytmie w całym Wszechświecie. Nie możemy go jednak dotknąć, nie możemy zobaczyć. Możemy jedynie obserwować jego skutki. Zmianę pór roku, rozkwit roślin czy rosnące dzieci, pojawiające się na naszych twarzach zmarszczki i siwe włosy. Tak właśnie dostrzegamy czas. "Jeśli nie było nikogo, kto by to dostrzegał, czas był niczym, zupełnie niczym"[s.432]. Zastanawiałam się, dokąd bym wyruszyła, gdybym mogła odbyć jedną podróż w czasie. Usiadłabym w wehikule i co? I dokąd chciałabym się udać? Co chciałabym zobaczyć? I pewnie tak bym siedziała, a czas by mijał w swoim naturalnym rytmie. I jeszcze jedno pytanie:
"Zastanawialiście się kiedyś, co sprawia, że jesteśmy odpowiedzialni? 
Powiem wam:
to, że przysługuje nam tylko jedna szansa, by zrobić każdą rzecz"[s.164].

Podróżnicy w czasie będą powieścią zachwyceni.

____________________________________________________
tytuł: Mapa czasu (El mapa del tiempo)
autor: Félix J. Palma
tłumaczenie: Patrycja Zarawska, Iwona Michałowska-Gabrych
wydawnictwo:  SONIA DRAGA
data wydania: 19-02-2014 r.
ISBN: 9788375088687
ilość stron: 480

Powiązane tytuły

10 komentarzy

  1. Ciekawa pozycja. Cudowny temat - czas, tak niepojęty jak każda teoria na jego temat, na pewno widoczny upływ, nie ma nad nim władzy.
    Świetna recenzja. Na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Być może ta historia stanie się inspiracją dla kolejnego ciekawego wpisu na Twoim blogu.

      Usuń
  2. Koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie się potem dowiem, jak Ci się podobała opowieść o ludziach pragnących oszukać czas (:

      Usuń
  3. bardzo ładna okładka, treść zapowiada się interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo zarys historii w recenzji to zaledwie czubek góry lodowej, ale więcej pisać nie wypadało, bo zepsułabym Czytelnikowi całą zabawę.

      Usuń
  4. moje podróżujące w czasie alter ego jest zachwycone twoją recenzją :) chyba będę musiała przeczytać "Mapę czasu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, przeczytaj.
      Ja niestety nie mam jeszcze podróżującego w czasie alter ego, dlatego mam szatański plan zbudowania sobie w niedługim czasie własnego wehikułu (;

      Usuń
  5. Właśnie zabieram się za "Mapę czasu". Zobaczymy, czy będę tak samo zadowolona, oczekiwania są duże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię powiedzieć, czy tak samo. To powiesz mi dopiero Ty swoją recenzją.
      Ale mam nadzieję, że będziesz bawić się dobrze. Przyjemnej lektury (:

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: