Wełniaste Podejście do Literatury

Handlarz ksiąg przeklętych - Marcello Simoni

4 kwietnia 2014 , , ,

"U podstaw wszelkich cudownych działań magów leżą doktryny i interwencje diabłów." - Augustyn z Hippony

To było całkiem zabawne uczucie. Zaczynam czytać książkę, mam pewne oczekiwania i wraz z rozwojem fabuły uświadamiam sobie, że trafiłam na powieść, która ode mnie samej nie wymaga zupełnie nic. Właściwie nie jestem jej do niczego potrzebna. Kiedy to do mnie dotarło, poczułam się trochę tak, jakbym weszła na ring i stanęła do walki w pełnej zbroi, z mieczem w ręku, a przede mną - jako przeciwnik - pojawił się pluszowy miś. I patrzymy na siebie. Jedno z nas gotowe do walki, nastawione na krew i wrzask i drugie, kudłate i posiadające jedynie przerażenie w swoich szklanych oczach. Niedobrani zupełnie. No i co tu robić?

Pamiętacie może swoje wrażenia i emocje związane z przeczytaniem "Imienia róży" Umberto Eco? Ta specyficzna magia słowa, która wciągnęła czytelnika do świata zakonu, mnichów i tajemniczych ksiąg, by ten, ramię w ramię z bohaterami odkrywał to, co należy odkryć i przeżywał to wszystko, co staje się ich udziałem (w tym miejscu osoby, które nie wiedzą o jakiej książce mowa, powinny włożyć buty i iść do biblioteki, a reszta udaje, że tego nie zauważyła). Otóż, "Handlarz ksiąg przeklętych" miał być powieścią dla wszystkich jej miłośników. I wiecie, co? W sumie jest. Ale o tym za chwilę.

"Magowie to osobnicy zwani powszechnie 'czarownikami' z powodu niegodziwości ich postępków. Istotnie, wzbudzają oni żywioły, mącą umysły i odbierają życie wyłącznie siłą czarów, nie posługując się żadną trucizną." - Izydor z Sewilli

Debiutujący powieścią autor przenosi czytelnika do XIII-wiecznej Europy, gdzie w czterech różnych miejscach ukryte zostały fragmenty niezwykłej księgi. Uter Ventorum (Szawłok Wiatrów) zawiera nauki starożytnych magów, pozwala posiąść wiedzę na temat zaklęć przywołujących na ziemię anioły, daje wiedzę i przede wszystkim władzę. Za wiedzą wyrusza Ignacio, handlarz relikwiami, za władzą zaś wysłannicy tajemniczego Trybunału Fenickiego. Rozpoczyna się zatem wyścig o to, kto właściwie rozszyfruje ukryte wskazówki i dotrze do fragmentów pierwszy. I o ile bohaterowie mogą się cieszyć z zabawy rozgryzania szyfrów, o tyle czytelnik może się temu jedynie biernie przyglądać. Zupełnie nie mogłam w tym wziąć udziału, pozwalano mi jedynie rzucić okiem na jakiś wzór i to przez czyjeś ramię. Nie podobało mi się to.

Powieść czyta się bardzo szybko. Przez ten czas ciągle miałam jednak wrażenie, że stoję z boku, mam tylko patrzeć i się nie wtrącać. Chociaż, nawet jeżeli bardzo bym chciała wciągnąć się w akcję - nie potrafiłabym. Bo w "Handlarzu..." jest wątek główny i właściwie nie ma wątków pobocznych, jest pewna intryga, która ciekawi, ale nie na tyle, by nie móc się oderwać od książki. Rozpoczynając lekturę oczekiwałam. Oczekiwałam ciemnych zakonów, tajemnicy, zakapturzonych mnichów, napięcia, poczucia grozy. Nastawiłam się na to. Autor naprawdę próbował mi to wszystko dać. Bez skutku jednak. Błędem było się nastawiać, bo nic mnie nie zaskoczyło. Zamiast przejęcia, dostałam od Simoniego misia. Popatrzyłam, pomyślałam, że ładny, pobawiłam się moment, przytuliłam, rzuciłam w kąt i o nim zapomniałam.

Na okładce ksiażki widnieje informacja, że "Handlarz ksiąg przeklętych" to powieść dla wszystkich miłośników "Imienia róży". I ja naprawdę jestem skłonna się z tym zgodzić. Bo "Handlarz..." bez wątpienia nasunie miłośnikom myśl, by sobie do Umberto Eco wrócić i przeczytać jego powieść ponownie. A przynajmniej mi nasunął. Koniecznie. Dla równowagi.

"Jestem magiem i jest doskonale." - Ja z domu





___________________________________________________
tytuł: Handlarz ksiąg przeklętych (Il mercante di libri maledetti)
autor: Marcello Simoni
tłumaczenie: Joanna Kluza
wydawnictwo:  SONIA DRAGA
data wydania: 22-01-2014 r.
ISBN: 9788375088632
ilość stron: 360

Powiązane tytuły

4 komentarzy

  1. Na podstawie Twojej recenzji wydaje mi się, że nawiązanie wydawcy do "Imienia różny" jest jednak chybione. Chyba, że chodzi wyłącznie o zagadki i mroczny klimat średniowiecznej Europy. Czuję, że oczekując podobnego kunsztu, jakim uraczył nas Eco, mógłbym się srodze rozczarować :)

    P.S. Ostatni cytat, a szczególnie widniejący obok podpis - rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Srodze. Ale to debiut, dwie kolejne powieści są już w przygotowaniu, więc może czas rozwinął i warsztat literacki autora. Zobaczymy co przyszłość przyniesie.

      p.s. Ale to szczera prawda jest !

      Usuń
  2. Fajne porównanie: Ty jako czytelnik w pełnej zbroi a przed Tobą...miś. Też lubię uczestniczyć w wydarzeniach mających miejsce w książce, a nie jedynie się im przyglądać. "Imię Róży" czytałam (świetna książka) oraz widziałam film. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze skojarzenie bywa najczęściej tym najlepszym. Dlatego przy nim zostałam, choć może to brzmiało trochę niepoważnie.
      Ale czy trzeba być zawsze poważnym? (:

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: