Wełniaste Podejście do Literatury

Wszechświat kontra Alex Woods - Gavin Extence

25 kwietnia 2014 , ,


"Jeden jedyny przyjaciel w zupełności zaspokaja ludzkie zapotrzebowanie na przyjaźń
Kurt Vonnegut (Syreny z Tytana)

Jechałam pociągiem, patrzyłam na przemykające drzewa, domy, krzaki, krowy i zastanawiałam się nad "Wszechświatem...". Zdałam sobie sprawę, że różne osoby mogą bardzo odmienne odebrać tę powieść. Jako dzieciak lubiłam spoglądać na świat przez linijkę z takiego pomarańczowego plastiku. Przykładałam ją do oczu i nawet gdy za oknem było szaro-buro, ona nadawała światu soczystych barw. Widziałam niby to samo, jednak nieco odmienione. Wydaje mi się, że na "Wszechświat..." także lepiej jest spojrzeć przez pryzmat pewnej filozofii. W tym wypadku klucz do pełnego odbioru powieści Gavina Extence'a trzyma w ręku Kurt Vonnegut.


Alex to taki nastolatek, o którym można powiedzieć, że ogólnie rzecz ujmując - miał strasznego pecha. Gdy oberwał w głowę meteorytem, całe jego życie wskoczyło na nowe tory. Miał niekonwencjonalną, wierzącą w magię i tarota matkę, cierpiał na padaczkę, więc nie mógł chodzić do szkoły i edukował się w domu. Gdy wreszcie udało mu się zapanować nad atakami choroby i pozwolono mu podjąć edukację, szybko doszedł do wniosku, że będzie miał problem, gdyż niezbyt pasuje do współczesnego świata nastolatków.

"Dla przykładu nie było dla mnie tajemnicą, że iryd-193 to jeden z dwóch stabilnych izotopów irydu, niezwykle rzadki i niezwykle gęsty metal, ale nie miałem pojęcia, co to takiego układ okresowy. Wiedziałem ile zer ma kwintylion, ale wydawało mi się, że algebra żyje w sadzawce. Przeczytałem niejedną książkę o objętości ponad tysiąca stron (często więcej niż raz!), lecz nie rozpoznałbym metafory, nawet gdyby ugryzła mnie w tyłek. Krótko mówiąc, jak na standardy szkoły średniej byłem matołem"[s.84]

Zatem Alex był chłopcem całkiem świadomym, a stworzona przez niego "lista inności" potwierdzała tylko mocno pesymistyczny fakt: jest dziwakiem, pierwszym na liście osób do tłamszenia. Podpadał pod każdy z wymienianych przez siebie punktów.

"Każdy człowiek ma jakąś specjalność, coś, co daje z siebie innym".
 Kurt Vonnegut (Kocia Kołyska)

Część druga to relacja Alexa z Amerykaninem, weteranem wojennym, panem Petersonem, który spędza dni na pisaniu listów w imieniu Amnesty International do kogo tylko się da, hodowaniu i paleniu trawki i ogólnym marudzeniu w samotności na wszystko i wszystkich. Obaj samotni, obaj odrzucani przez swoją odmienność. Pomiędzy dwoma dziwakami nawiązuje się nić porozumienia, następnie potrzeba wzajemnego wsparcia, a na koniec prawdziwa, bezwarunkowa przyjaźń. Nie potrzebują właściwie już nikogo innego. Peterson pomaga Alexowi, zrozumieć otaczający go świat. Również za pomocą powieści Vonneguta. Alex zapełnia pustkę w życiu pana Petersona, staje się dla niego niczym wnuk, którego nigdy przecież nie miałaż w końcu ich przyjaźń przekracza granicę, do której wielu z nas nie odważyłoby się nawet podejść.

"Odkryłem, że aby uzyskać donośny śmiech, trzeba lekki żart podszyć poważniejszą tragedią, której nie potrafiłaby znieść większość śmiertelników".
Kurt Vonnegut (Wampetery, foma i granfalony)

"Wszechświat..." to przykład powieści, której okładkowy opis świadczy o tym, że tworzący blurba chyba nie do końca wiedział, co i w jaki sposób powinien o książce napisać. "Wszechświat..." to opowieść śmieszna. Z wierzchu. Pod spodem jest poważna i smutna. Niby ma bawić, jednak im głębiej zanurzałam się w treść, tym bardziej dostrzegałam powagę słów ukrytych za żartem, ironią czy sarkazmem. Szkoła Vonneguta. Napisana w charakterystyczny sposób - z perspektywy bohatera, który widzi świat w bardzo prosty, szczery i pozbawiony dekoracji sposób, porusza niezwykle trudny temat - prawo do decydowania o sobie samym. Prawo do podejmowania decyzji o swoim losie i swojej przyszłości. Prawo do stawania na pierwszym miejscu potrzeb jednostki, a nie tego, co pomyślą i poczują wszyscy inni dookoła.

Właściwie bez względu na to, czy ta powieść spodoba się większości czytelników, czy jedynie mniejszości, ja się niezmiernie cieszę, że mam ją na swojej półce. Stoi obok Vonnegutów. Pasuje tam.

"Morał? Jest dość roboty z grzebaniem zmarłych, bez prób wyciągania morału z każdej śmierci. Połowa zabitych nie ma nawet imienia". 
Kurt Vonnegut (Matka noc)

___________________________________________________________________
tytuł: Wszechświat kontra Alex Woods (The Universe Versus Alex Woods)
autor: Gavin Extence
tłumaczenie: Łukasz Małecki
wydawnictwo:  Wydawnictwo Literackie
data wydania: 03-04-2014 r.
ISBN: 9788308053423
ilość stron: 424

Powiązane tytuły

7 komentarzy

  1. Wszyscy chwalą, więc mi jedynie pozostaje po nią wreszcie sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po publikacji pokusiłam się o przejrzenie kilku wyrzuconych przez googla recenzji. Faktycznie, większość piszących odebrała powieść pozytywnie. To bardzo dobrze (:

      Usuń
  2. Ja również niedawno jechałem pociągiem, tyle, że moje rozmyślania były skierowane na inną lekturę :) Prezentowaną powieść kojarzę za sprawą recenzji, w której chyba zdradzono zbyt wiele z fabuły (chociaż może był to bardziej esej, w którym dyskutowano nad tak dalece posuniętą wolnością jednostki). Bardzo aktualna tematyka i z tego względu jestem zainteresowany tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często mam obawy przed czytaniem recenzji książek, które chcę przeczytać. Nigdy nie wiem, ile z jej treści autor tekstu mi sprzeda i czy to nie będzie "zbyt wiele", a ja tak nie lubię, gdy nie pozostawia mi się już zupełnie niczego do odkrycia. Chyba niektórzy mylą recenzję ze streszczeniem.

      Ciągle jeszcze nie opanowałam czytania w myślach (choć uparcie trenuję), dlatego cierpliwie poczekam, aż efekt Twoich pociągowych rozważań pojawi się na A+A (;

      Usuń
    2. Można powiedzieć, że lektura recenzji zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem :)

      A co do moich pociągowych rozważań, to przyjdzie na nie jeszcze trochę poczekać, ponieważ książka, którą dopadłem jest dość pokaźnych rozmiarów, a brakuje nieco czasu na czytanie (zmarnowałem jakąś godzinę w pociągu, z racji tego, że wolałem poświęcić ją na drzemkę).

      Usuń
  3. Sztuką jest, pisanie o sprawach ważnych, w rozbrajająco ciepłym tonie.
    Debiut ma szansę stać się książką kultową. Porównywany do dzienników Adriana Mole'a, Buszującego w zbożu, itd. Czy tak będzie? Najlepiej sprawdzić. Przeczytam :)
    Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: