Wełniaste Podejście do Literatury

Dziennik zimowy - Paul Auster

21 czerwca 2014 , ,

"Wszyscy jesteśmy obcy dla nas samych i jeśli mamy jakiekolwiek pojęcie, kim jesteśmy, to dzieje się tak tylko dzięki temu, że żyjemy w oczach innych." - Paul Auster

Mam na półkach tylko dwie książki biograficzne: jedną celowo, a drugą z przypadku. I choć często są to piękne opowieści realnych ludzi i ich prawdziwego życia, nie ciągnie mnie do nich. Bo o ile w powieściach wszystko jest fikcją i ja mam tego pełną świadomość, o tyle w auto- i biografiach czytelnik oczekuje szczerości. A przecież żeby go przyciągnąć, zaciekawić osobą bohatera, można to życie lekko ubarwić, tu podkręcić, a tam zmienić. Czytelnik wierzy zatem, bo to auto- czy biografia, prawda?  Z góry powinien przyjąć, że "tak dokładnie było". I to mi właśnie mocno przeszkadza, bo ja nie lubię zawierzać komuś na słowo. A jednak zwróciłam uwagę na autobiografię Austera jeszcze zanim pojawiła się w księgarni.

Paula Austera poznałam nie za sprawą jego literatury, a poprzez jego filmy "Dym" i "Brooklyn boogie". W głowie pozostał mi jednak za sprawą spojrzenia. Wpiszcie sobie imię i nazwisko w google grafikę i przyjrzyjcie się. Z każdego zdjęcia będzie spoglądał na Was tym samym wzrokiem, skupionym, pytającym, który intryguje i wzbudza pewien rodzaj niepokoju. A przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Naszła mnie taka myśl, że ktoś o tak wymownym spojrzeniu nie będzie opowiadał o sobie w sposób zwyczajny, by nie odpowiedzieć - nudny. Twórca wyżej wskazanych filmów nie opisałby się przecież banalnie, prawda?

"Dziennik zimowy" jest tak naprawdę pamiętnikiem. 64-letni autor, czując że dotarł do początków zimy swego życia, postanawia spojrzeć na nie raz jeszcze. Nie przywołuje jednak zwyczajnych obrazów z katalogu historii życia, które następowały w porządku chronologicznym. Opowiada o zdarzeniach, które dają potwierdzenie jego człowieczeństwa. Słabości ciała, jego kruchości, delikatności skóry, na której blizny są niczym album zdjęć z przeszłości oraz uczuciach, emocjach, które towarzyszyły i nadal towarzyszą ważnym wydarzeniom w jego życiu. Da się wyraźnie zauważyć trzy części tej historii: blizny młodości, życie opisywane przez pryzmat kolejnych miejsc zamieszkania oraz śmierć jego matki. 

"Inteligencja jest jedną z ludzkich cech, których nie da się udawać(...)"[s.192].

Uderzył mnie sposób rozmowy z czytelnikiem - drugoosobowa narracja w czasie teraźniejszym: jesteś, widzisz, odczuwasz, nie zdajesz sobie sprawy, nie rozumiesz, żyjesz, dostrzegasz, umierasz. Zwraca się bezpośrednio do siebie, młodszego, jednak nie można pozbyć się wrażenia, że odnosi się również do mnie, do czytelnika. Mówi do siebie, spoglądając na mnie. Ta forma mnie przykuła, przez jej stosowanie, gdy fragment przeszłości autora pokrywał się w pewien sposób z kawałkiem mojej przeszłości, miałam wrażenie, że Auster opowiada mi o mnie. Naprawdę mocny i ciekawy efekt. Jednak powoduje pewną szramę na twarzy tej autobiografii. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że Auster, stawiając na kartkach kolejne słowa, kreślił sam dla siebie laurkę, nagrodę. To nie wypływa wprost z kart książki. Jest bardziej jak lekka mgiełka wokół głowy czytającego, na którą ten zwróci uwagę, lub zupełnie zignoruje. Auster stworzył sobie autobiografię, którą czyta się jak powieść, w której jego twórczość filmowa czy pisarska zepchnięta jest zupełnie na margines i nie trzeba jej w ogóle znać. Nie. W tej opowieści najważniejszy jest Paul. I przyszło mi do głowy, że to właściwie opowieść o trzech miłościach życia autora: żonie, matce i nim samym. Pytanie, które sobie postawiłam po przeczytaniu jego wszystkich słów, brzmiało, która z tych miłości jest najmocniejsza?

"Bez wątpienia nosisz w sobie jakąś skazę, jesteś człowiekiem zranionym od samego początku swego istnienia (z jakiegoż innego powodu przez całe swoje dorosłe życie krwawiłbyś słowami na papierze?), a dobroczynne skutki używania alkoholu i tytoniu polegają na tym, że zostajesz wyposażony w kule, które podtrzymują twoje kalekie JA w pozycji pionowej i pchają cię przez świat"[s.18].

Teraz czas poznać Paula Austera jako autora powieści.





_________________________________________________________
tytuł: Dziennik zimowy (Winter journal)
autor: Paul Auster
tłumaczenie: Maria Makuch
wydawnictwo: ZNAK
data wydania: 03-04-2014 r.
ISBN: 9788324029945
ilość stron: 208

Powiązane tytuły

10 komentarzy

  1. Ja bardzo lubię biografie - mam ich pełno na półkach :) Paula Austera nie znam, ale chętnie go poznam za sprawą tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może, tak jak ja, po lekturze autobiografii zechcesz poznać też jego powieści czy chociażby filmy.
      Ja sobie na dzisiejszy wieczór zaplanowałam popcorn i "Lulu na moście" (:

      Usuń
  2. Na książkę zwróciłam uwagę dzięki wywiadowi z Austerem w radiowej Trójce. Zafascynowała mnie jego osobowość, zatem koniecznie muszę przeczytać tę książkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przegapiłam kwietniowy wywiad u Nogasia, niestety.

      Usuń
  3. Nie znam twórczości tego autora, chociaż jego "Szaleństwa Brooklynu" już jakiś czas czekają na półce mojej prywatnej biblioteczki. W kolejce czytelniczej mam Faulknera, niedawno zaopatrzyłem się w Rotha, pora już chyba i na Austera.

    P.S. Wielkim fanem biografii również nie jestem, ale dla porządnych pozycji chętnie czynię wyjątek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy zaopatrzenie się w Rotha wynika z Twoich wewnętrznych przeczuć co do literackiego Nobla?
      Bo tak go od kilku lat już wymieniają i wymieniają :>

      Usuń
    2. He he, raczej nie bawię się w takie przeczucia, wróżby, etc. Postanowiłem poznać tego pisarza, bo mnie zwyczajnie intryguje. Poza tym pozycja, którą nabyłem traktuje o wojnie koreańskiej, czyli akcja rozgrywa się w tej części świata, w której ostatnio całkiem często goszczę (literacko). A wspomniałem go obok Faulknera i Austera, bo wszyscy razem to Amerykanie. Co interesujące Roth oraz Auster urodzili się w Newark, w New Jersey.

      Usuń
  4. Najbardziej zaskakująca jest owa narracja. Co do innych książek Austera czytałam powieść 'Sunset Park" i mogę ją śmiało polecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, fajnie. Planuję zacząć od "Trylogii nowojorskiej", ale zastanawiałam się, co wybrać jako drugie. Skoro polecasz "Sunset Park", biorę "Sunset Park". Dzięki (:

      Usuń
  5. Mnie ten dziennik bardzo ciekawi. Uwielbiam dzienniki, teraz czytam Anais Nin. Paula Austera, podobnie jak Ty, znam z filmów, oglądanych z zachwytem w studyjnym kinie.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: