Wełniaste Podejście do Literatury

World of Warcraft: Zbrodnie wojenne - Christie Golden

13 czerwca 2014 , ,

"Kiedy przeszłość i teraźniejszość się zderzają, los wszystkich światów wisi na włosku." - Prorok Velen

Jak w prosty sposób sprawić, by dobiegające trzydziestki "Wełniaste..." zacieszało jak dziecko? Wystarczy w jedną przesyłkę kurierską spakować trzy rzeczy, które lubi i można już obserwować efekty. Pan Kurier zniknął, a ja z przesyłki wyjęłam szczotki wydawnicze (nie, nie służą do sprzątania) najnowszej powieści z uniwersum Warcrafta. Tak - książka, WoW i proces Garrosha. Do tych trzech "lubię" dodałam jeszcze miskę truskawek i po prostu sobie odpłynęłam, zostawiając codzienność daleko za sobą.

Garrosh Hellscream się nie uśmiechał. Nikt by się zresztą nie uśmiechał, będąc zakutym w kajdany, osadzonym w lochu Świątyni Białego Tygrysa i ze świadomością, że śmierć, chociaż chwilowo odwleczona w czasie, jest już tak naprawdę przesądzona. Był wściekły, bo jego plan podbicia Azeroth oraz ukazania całemu światu, że on i prawdziwa Horda pod jego przywództwem są niezwyciężeni, został unicestwiony podczas oblężenia Orgrimmaru. Bardzo krwawego oblężenia, w którym przeciw niemu stanęły zjednoczone siły Przymierza i Hordy. "Zdrajców, nie Hordy!", pomyślał. Zdobywcy nie zabili go, choć Go'el, dawniej zwany Trallem, był temu bliski. Mimo wszechobecnych głosów wołających, by zgładzić tyrana natychmiast, król Vrynn powstrzymał egzekucję. Garrosh nie mógł tego pojąć. On zabiłby bez mrugnięcia okiem. Wszak wroga należy unicestwić, a każdy, kto występuje przeciwko swojemu przywódcy, jest jedynie godnym śmierci zdrajcą. Ale skoro postanowili sobie urządzić jego kosztem cyrk niczym Darkmoon Faire... to proszę bardzo. Pozbawiony tytułu wódz popatrzy na swój proces. A potem popatrzą wszyscy oni, ale już  z przerażeniem. Wszyscy wrogowie prawdziwej Hordy. Potrzebny jest tylko czas.

Ponad nim, w Świątyni Białego Tygrysa, zebrali się już przywódcy Przymierza i Hordy, by zgodnie z wolą władcy Shado-Pan oraz czterech August Celestials ("Czcigodni Niebianie"), wziąć udział w procesie karnym, podczas którego zapadnie decyzja o losie Hellscreama. Jest zatem sędzia, jest ława przysięgłych, jest oskarżyciel i jest... obrońca. Zaskakujący, choć gdy zastanowiłam się dłużej nad tym wyborem, jedyny właściwy. Dzięki obecności dwóch spiżowych smoków (bronze dragons) Chronormu i Kairozdormu oraz urządzenia zwanego Wizją Czasu, podczas procesu odtwarzane są wydarzenia związane z przesłuchiwanymi kolejno bohaterami Azeroth. Na jaw wychodzą niewygodne fakty, odtwarzane są ponownie bolesne dla niektórych wydarzenia i potajemne spotkania. Wielu świadków zeznających o czynach przywódcy Hordy, zmuszonych jest ukazać swe odmienne oblicze, a odbywający się proces przestaje w oczach czytelnika dotyczyć jedynie Garrosha. Wygląda na to, że rozliczani są wszyscy. A co w tym czasie robi sam oskarżony? Milczy, słucha i spogląda. Niektórzy rozdrażnieni jego postawą sprzymierzają się i postanawiają sami wymierzyć mu sprawiedliwość. A czas umyka, nie oglądając się na to wszystko.

Prawdę powiedziawszy, po tym, jak Varian Vrynn wydał rozkaz, by opuścić broń, miałam ochotę wyrwać mu jego własny miecz (choć teoretycznie nie powinnam wiedzieć, jak go poprawnie użyć), podejść do Hellscreama i odrąbać mu łeb osobiście (może z malutkim frostfire boltem na krytyku przy okazji brain freeze gratis). Nie do końca rozumiałam, jak po tym wszystkim, co zrobił, ile istnień unicestwił, ile skazał na cierpienie, po wydarzeniach z Theramore, po Vale of Eternal Blossoms, po doprowadzeniu niemal do rozłamu Hordy, po wymordowaniu własnych ludzi, po ataku na ziemie niewinnych Pandarenów ktokolwiek mógłby mu chcieć cokolwiek darować? W moim odczuciu Garrosh Hellscream nie zasługiwał na to, by żyć choćby sekundę dłużej. Zyskał jednak znacznie więcej.

Najnowsza powieść z cyklu World of Warcraft stanowi fabularne połączenie końcowych wydarzeń z Mists of Pandaria z mającym się pojawić jesienią tego roku piątym dodatkiem do gry: Warlords of Draenor. Jest nie tylko opisem procesu Hellscreama, ale również analizą przeszłych wydarzeń i ubraniem w ramy rozsądku idei sprawiedliwości. Parokrotnie w trakcie tego procesu przeszła mi przez głowę wyświechtana myśl, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a motywacja pewnych zachowań często uzależniona jest od przyjętych przez oceniającą je osobę wartości. Rzecz jasna, w naszym świecie każdy, kto zabija człowieka, jest mordercą. Jednak zabicie innego człowieka w czasie prowadzonej wojny to już walka z wrogiem. A w świecie World of Warcraft wojna trwa od zarania dziejów. Od Tytanów, stworzenia przez nich światów i podbijania ich kolejno przez oddziały Płonącego Legionu. O tym, kto jest wrogiem decyduje frakcja, do której się przynależy, a tym samym idee, które się wyznaje i wódz, za którego głosem się podąża.
"Zbrodnie wojenne" to opowieść dosyć statyczna, dlatego dla czytelników spodziewających się akcji może być pewnym rozczarowaniem. Jednak właśnie taka fabuła jest potrzebna. Trzeba było bowiem wiele wyjaśnić, posprzątać w przeszłości i spróbować ogarnąć wydarzenia, które będą kanwą dla Warlords of Draenor. Nie potrafię powiedzieć, czy ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia ze światem Warcrafta (a tam rodów, ludów, mitologii, wojen i historii o wiele więcej niż George R.R. Martin mógłby sobie w ogóle wymarzyć), będzie mógł w pełni zrozumieć, co się w trakcie procesu Garrosha dzieje, choć autorka stara się dzielnie zarysowywać wydarzenia z przeszłości.

Christie Golden po raz kolejny udowodniła, że rozumie warcraftowy świat. Jaina Proudmoore przeżywa swoje tragedie na nowo i choć daleko jej do tej miłującej pokój dyplomatki, jaką jeszcze do niedawna była, wydaje się powoli uspokajać. Jednak miejsce osoby, która jęczy o pokój i miłość na świecie, a której z czasem wszyscy zapewne będą mieli dosyć, nie zostało puste... ale to już moje osobiste: lubię kogoś, lub nie (; . Starcie Baine'a Bloodhoofa z Tyrande Whisperwind wymagało wnikliwej analizy cech obu postaci i o ile tauren mnie nie zaskoczył, o tyle night elf dosyć mocno. W powieści znaczną rolę odgrywają również siostry Windrunner - Veerysa i Lady Sylvanas, co fanów pięknej (choć nieco martwej) królowej nieumarłych zapewne ucieszy (a zwłaszcza takiego jednego pana eF).

Wydawnictwo Insignis - zgodnie z zapowiedzią - zachowało właściwie oryginalne nazwy większości postaci (choć rzuciła mi się w oczy pojedyncza Bieżywiatr czy Krwawe Kopyto), muszę jednak zaznaczyć, że wersja tekstu, którą otrzymałam, mogła nie być tą ostateczną i być może wprowadzano później jeszcze jakieś poprawki. Wydawnictwo poszło o krok dalej w stosunku do swego poprzednika i przeforsowało u wujka Blizza wydanie najnowszej książki również w formie e-booka. Jednak, mimo iż mam za sobą "Wichry wojny" i "Vol'jin: cienie hordy", nie wiem jak inni, ale ja nadal dziwnie się czuję czytając polskie tłumaczenia nazw miejsc, miast, krain i często łapię się na tym, że potrzebuję chwili, by dopasować do nich oryginalną nazwę. Dopiero wtedy mogę osadzić sobie akcję w konkretnym miejscu ze świata gry.

Dla fanów lore Warcrafta - pozycja obowiązkowa, dla graczy ciekawych, jaki był finał procesu Garrosha i dlaczego będziemy się przenosić do zmienionej przeszłości - pozycja niezbędna. Gdybym była wydawnictwem, pomyślałabym może o wydaniu historii Arthasa...? No, ale nie jestem (:
Zacieram łapki i byle do jesieni, bo właśnie wtedy otworzy się portal do Draenoru.

World of Warcraft: Zbrodnie wojenne [Christie Golden]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Za możliwość przeczytania powieści przed jej wydaniem (oraz przed resztą mojej gildii ^^) 
dziękuję wydawnictwu Insignis.

p.s. (do stałych czytaczy) Powieści ze świata WoWa to żadne wyżyny literackie. Stanowią uzupełnienie wydarzeń i wiedzy graczy o historii Azeroth. Są lekkie, barwne, przyjemne, wypełnione magią i walką, ale głębokiej myśli czy przesłania raczej w nich nie znajdziecie. Mają swoich licznych fanów na całym świecie i ja do nich również należę (:



______________________________________________________
tytuł: World of Warcraft: Zbrodnie wojenne (WoW: War crimes)
autor: Christie Golden
tłumaczenie: Przemysław Bieliński
wydawnictwo: INSIGNIS
data wydania: 18-06-2014 r.
ISBN: 978-83-63944-50-6
ilość stron: 432

Powiązane tytuły

10 komentarzy

  1. Na studiach miałem kolegów, którzy zachwycali się światem Warcrafta, ale ja nigdy jakoś nie byłem w stanie podzielić ich entuzjazmu. Chociaż sama idea rozszerzenia gry, poprzez stworzenie książek, z akcją osadzoną w uniwersum, doskonale znanym graczom, wydaje się b. ciekawa. Podobnego bonusu doczekało się chyba także Diablo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc nigdy nie miałam styczności z World of Warcraft, nawet nie wiem do końca co to właściwie jest, dlatego mimo zachęcającej recenzji wątpię bym sięgnęła po książkę :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna recka. Sam właśnie skończyłem czytać i liczę, że w WoD w końcu uda się Garrosha ubić raz a dobrze. Bo jak się okaże, że trzeci dodatek z kolei też będzie z nim, to już kpina będzie trochę. Pzdr magu.
    For the Horde!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie chciałabym zakupić sobie chociaż jedną jedynusieńką książkę z WoWa.
    Jest to moja pierwsza gierka mmorpg w którą zaczełam grać, a wydanie książki o losach tamtejszych bohaterów wydaje mi się ekscytującym doświadczeniem! :D problem w tym... od jakiej książki zacząć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chciałabyś zacząć tak zupełnie od początku, musiałabyś się cofnąć jeszcze do książek z serii Warcraft (bo przed WoW był Warcraft,W2,W3). W takim wypadku proponowałabym rozpocząć czytanie od "Dnia smoka". Jak tak zrobiłam. Dawno temu wydano ją też po polsku i udało mi się kilka z Warcraftowych książek namierzyć w sieci.

      Z serii World of Warcraft w języku polskim są obecnie trzy książki. Wszystkie opisują kolejno wydarzenia z MoP, więc jeśli zaczniesz od tej - musisz czytać według kolejności wydarzeń (Wichry wojny, Vol'jin, Zbrodnie wojenne). Inna kolejność byłaby bez sensu (:

      Mam nadzieję, że Ci to pomoże. Pozdrawiam(:

      Usuń
    2. (MoP,czyli ostatni dodatek do WoW'a - Mists of Pandaria) ;p

      Usuń
    3. Tak, pomogłaś. Dziękuję za objaśnienie :) Kieruję się myślą, że pierwszy wybór jest zawsze najlepszy, a ja długo wpatrywałam się właśnie w Wichry Wojny i myślę, że zacznę od niej. Na Empiku znalazłam Dzień Smoka, ale jest on niedostępnym produktem, na Matrasie w ogóle go nie ma :D
      Mam nadzieję, że będę zadowolona z wyboru, równie mocno jak teraz zacieram ręce z ekscytacji :D

      Usuń
  5. Ja z przyjemnością chciałbym żeby wydawnictwo wydało - o ile się taka książka kiedykolwiek, gdziekolwiek ujawiła - historię Illidana (moja ulubiona postać).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z do tej pory napisanych, Illidan pojawia się w trylogii Wojna Starożytnych: "Studnia wieczności", "Dusza demona" i "Rozbicie". Nie jest jednak postacią pierwszoplanową (: Trylogia była wydana po polsku przez wydawnictwo ISA w 2007-2008 roku. Może gdzieś w sieci uda Ci się ją odnaleźć.

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: