Wełniaste Podejście do Literatury

Zadie Smith: Londyn NW

3 lipca 2014 , ,

Zadie Smith - Londyn NW

"Ja jestem jedynym autorem słownika, który mnie definiuje."
Zadie Smith

Porównujemy. Każdy tak robi. W sprawach istotnych i w sprawach zupełnie błahych. Porównujemy siebie do innych osób, by się dowartościować lub pozazdrościć. Zestawiamy jedne rzeczy z innymi, by ustalić ich wartość, wygląd, czy też użyteczność. Świadomie, a czasem nie - do działania wkracza wówczas podświadomość. Ja porównań dokonywałam w czasie czytania najnowszej powieści Zadie Smith. Bawiąc się pustą już filiżanką po herbacie, porównywałam uczucia, jakie wywołała we mnie lektura "Londynu NW" z wrażeniami zapamiętanymi z moich wcześniejszych spotkań z twórczością autorki. Inaczej się nie dało.


Na "Londyn NW" czytelnicy musieli czekać kilka ładnych lat. Zapewne dlatego na wiadomość, że na rynku niebawem pojawi się nowa powieść autorki, sama czułam podekscytowanie. Zadie Smith to osoba, której twórczość i pewnego rodzaju niezmienność niezwykle sobie cenię. Wiem, czego się spodziewać, ale forma i szczegóły będą zawsze zagadką do odkrycia. Bo elementem niezmiennym są ludzie, emigranci. NW to kod. Określenie północno-wschodniej części Londynu. Tam urodziła się sama autorka, tam toczyła się akcja "Białych zębów", tam też rozgrywa się akcja najnowszej powieści. Miejscem wydarzeń są dwie dzielnice - Wilesden i Kllburn, ubogie przedmieście luksusowego Londynu, imigracyjne peryferia, dzielnica komunalnych bloków, centrum życia emigrującej do Anglii ludności pochodzenia karaibskiego i irlandzkiego. Lokalny folklor.

Bohaterów powieści jest czwórka: od postaci niezwykle wyraźnej, do postaci zupełnie rozmytej, niemal sennej mary. Łączy ich to, że chodzili do tej samej szkoły. Każde z nich przekroczyło trzydziestkę i w tym właśnie momencie życia ich poznajemy. Każde z nich próbuje rozliczyć się z przeszłością i pogodzić z nadchodzącą przyszłością. Choć głosem wiodącym powieści są kobiety, dwaj mężczyźni wplatają się w ich historie życia i odznaczają swój ślad na ich ścieżkach losu. Wszyscy stanowią dla siebie nawzajem kontrasty.

Leah i Keisha utrzymują ze sobą bliski kontakt od dziecięcych lat, choć kilkukrotnie odnosiłam wrażenie, że wręcz się nie lubią. Keisha zmieniła imię, by bardziej pasowało do jej poważnej profesji. W młodości odmawiała sobie rozrywek typowych dla jej rówieśników i wytrwale dążyła do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów. Udało jej się. Została adwokatem, wpływową osobą, matką dwójki dzieci, żoną odnoszącego sukcesy męża. Wbiła się w sztywne ramy oczekiwań. Osiągnęła upragnioną stabilizację. Jednak ilekroć patrzyła na przyjaciółkę, zazdrościła jej poczucia wolności, niezależności i swobody. Leah z kolei, po okresie szalonej młodości, po przekroczeniu trzydziestki nie ma dzieci, choć cały świat ich od niej oczekuje, mieszka z mężem w wynajętej części domu, jej praca nie jest znacząca i dostrzegana. Czuje się zupełnie nikim. Spogląda na przyjaciółkę i zazdrości jej pozycji społecznej, poczucia spełnienia. Trzecią postacią jest Felix, mężczyzna, który postanawia ustabilizować swoje dotychczasowe życie, unormować kontakty z innymi ludźmi, z rodziną, a wszystko to dla kobiety. To ona stanowi impuls do zmian, dla niej chce porzucić dotychczasowy burzliwy styl życia. Natomiast Nathan, ostatni ze szkolnej czwórki, chociaż pojawia się na kartach powieści, stanowi raczej jej ducha. Przemyka przez trzy historie, by odezwać się własnym głosem niemal na sam jej koniec. W imieniu ich wszystkich definiuje potrzebę, a może raczej konieczność ucieczki, zmian, dławienia się teraźniejszością i stawia pytanie:

co właściwie każde z nich zrobiło ze swoim życiem i kiedy to się stało, kiedy wszystko zaczęło się pieprzyć?

"Białe zęby", "Łowca autografów", "O pięknie" i teraz "Londyn NW"Ilekroć trzymałam książki Zadie Smith w rękach, zawsze miałam pewność, że między jej okładkami czekają na mnie doskonale opisane postacie, które można by żywcem wyjąć z powieści i umieścić gdzieś w prawdziwym życiu. Szczegółowe, dopracowane, bogate wewnętrznie. I to się nie zmieniło. Nazwisko Smith było także obietnicą niezwykłej historii. "Białe zęby" - powieść, którą autorka zadebiutowała - należy do bardzo nielicznego grona książek, które staram się ponownie czytać co rok lub dwa. A to dlatego, że mimo upływu lat, ciągle pamiętam przejęcie z jakim je czytałam po raz pierwszy. Dlatego mimowolnie porównywałam. "Londyn NW" to dobra historia. To powieść zupełnie poważna, nostalgiczna, smutna. Nie ma żadnego punktu kulminacyjnego, jest typem historii, która się zaczyna, rozwija i dobiega końca. Nie przeczytałam jej jednym tchem, nie odrywałam się od obowiązków tylko po to, by doczytać choć jedną stronę więcej. Czyli mój sposób czytania Smith uległ zmianie. Za to jej ludzie się nie zmienili. Nadal są niezwykle prawdziwi.
Wełniaste podejście do innych powieści autorki:
Zadie Smith - Swing Time


Zadie Smith - Londyn NW
tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
wydawnictwo ZNAK, Kraków 2014 r.



Powiązane tytuły

19 komentarzy

  1. Jeszcze nie spotkałam się z twórczością autorki. Ta historia niespecjalnie nie ciekawi, ale może kiedyś sięgnę po Białe zęby.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie. Chętnie poznam tę autorkę i jej twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam tej książki, ogólnie jakoś nie kojarzę tej autorki. Chętnie jednak sprawdzę jej twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również nie znałam wcześniej tej autorki, ale widzę, że muszę to koniecznie nadrobić. Choć, zanim sięgnę po "Londyn NW", poznam najpierw "Białe zęby" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że sporo osób o niej nie słyszało. Tym bardziej się cieszę i mam nadzieję, że Ci się spodobają jej opowieści (:

      Usuń
  5. Dla mnie "Białe zęby" były trochę przyciężkie, ale fajne, to prawda. A "O pięknie" jeszcze nie czytałam to już wiem, po co następnym razem do ciebie zajrzę ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie czytam Londyn NW. Rzeczywiście nie da się jej pochłonąć jednym tchem, należy się wczytać w historie bohaterów. Za to czuję, że przeniosłam się nie tylko do miejsc opisywanych przez pisarkę, ale zostałam też w te historie wrzucona i jestem ich uczestniczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to właśnie magia pani Zadie, za którą tak ją uwielbiam (:

      Usuń
  7. Ha, umiejętność doceniania tego, co aktualnie posiadamy, kim jesteśmy, z kim się przyjaźnimy to naprawdę trudna sztuka. Rzeczywiście, bezustanne porównywanie to wręcz mania ludzkości :)

    Ja pani Zadie ciągle nie znam. Miałem kilka razy jej książki w rękach, ale jak dotychczas nie zdecydowałem się jeszcze na zakup, bądź wypożyczenie żadnej z nich. Może brakowało mi właśnie takiej interesującej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli moja pisanina przybliżyła Cię o krok do poznania twórczości autorki, to bardzo się z tego faktu cieszę (:

      Usuń
  8. Nie słyszałam o tej autorce, przy najbliższej okazji sięgnę po tę książkę . ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubimy porównywać, to prawda. Czasem kolejność ma znaczenie, czasem nie doceniamy czegoś, bo nam się już "przejadło". Zadie Smith jest na mojej liście, a na szczycie znajdują się "Białe zęby", więc zapewne to będzie moje pierwsze spotkanie z autorką. Mam nadzieję, że będzie udane, sięgnę po kolejne jej powieści i do "Londynu NW" też dotrę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej, ta książka mnie prześladuje - w pozytywnym sensie - chcę ją i nie mogę się jej doczekać. w radiowej TRÓJCE Nogaś przeprowadził niesamowity wywiad z tą autorką - odebrałam wrażenie, że jest społecznie zaangażowaną osobą. A póki co zbliżam się dopiero (:() do "Białych...'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps - a u mnie o "Sońce" - to też jeden z ważnych tytułów tej wiosny:)

      Usuń
  11. Swego czasu miałam dość wysoko na liście książek do przeczytania "Białe zęby", a później jakoś zapomniałam o tym tytule. Na "Londyn NW" też narobiłaś mi ochoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy dotarłaś ;)

      Usuń
    2. No to smacznego - co do obu tytułów (:

      Usuń
  12. Mam wielką ochotę na tę książkę. Może uda mi się ją gdzieś w jakąś lukę wcisnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam "Białe zęby" i zrobiły na mnie duże wrażenie. Czytałam "Łowców autografów" i nie zapadł mi ten tytuł w pamięci. Zdaje się, że muszę przeczytać "Londyn NW" i wreszcie wyrobić sobie jednoznaczną opinię o Zadie Smith :D

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: