Wełniaste Podejście do Literatury

Siewca wiatru - Maja Lidia Kossakowska

16 lipca 2014 , ,

"Anioł oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz jak się nazywa ta natura? – Duch. Pytasz o funkcję? – Anioł. 
Przez to czym jest, jest duchem, a przez to co wypełnia, jest aniołem." - Św. Augustyn

Nie wiem, czy ktokolwiek się ze mną zgodzi, jednak czasem wydaje mi się, że dobra literatura to nie ta, o której pochwały wypisują autorytety w literackim świecie, tylko ta, która potrafi czymś zaskoczyć czytelnika i pozostać w głowie na długo po zakończeniu czytania. Z tego też powodu, gdybym każdego z Was poprosiła o wskazanie powiedzmy z 5 tytułów, które uważacie za dobrą literaturę (w tym wełniastym rozumieniu), na każdej liście znalazłoby się coś innego. Dobra literatura nie musi być tożsama z wymagającą, nagradzaną czy sławną. Nie ma znaczenia również jej tematyka. Istotą dobrej literatury jest fakt, że z przyjemnością polecilibyście ją znajomym, a jakby się zanadto opierali, to wcisnęlibyście im ją na siłę... I ja do swojej listy polecanych dołożyłam "Siewcę wiatru". Bo mnie ta powieść mocno zaskoczyła. Wszystkim.


Wyobraźcie sobie, proszę, anioła.
Przywołajcie w umyśle obraz istoty, która się w nim pojawia.

Już?

Biała, zwiewna szata, skrzydła ze śnieżnobiałych piór, jasne włosy, przyjemny uśmiech,
może aureola,  męska twarz, ale o delikatnych rysach. 
Z pewnością jest dobry, spokojny, mądry, sprawiedliwy, miłosierny, ciepły, miękki, puszysty (wiem, wiem, jakbym opisywała kocyk...) i wszystkie inne pozytywne określenia. Coś w tym jest, prawda?

Mniej więcej tak wygląda nasze przeciętne wyobrażenie o tych istotach. Znamy je z obrazów mistrzów malarstwa i "świętych" obrazków, które zostawiał na stole ksiądz chodzący po kolędzie, opowieści babć/rodziców, lekcji religii itd. Występują nie tylko w Judaizmie i Chrześcijaństwie, odgrywają również bardzo ważną rolę w Islamie. Jednak żadna ze świętych ksiąg tych religii nie wspomina, jak anioły wyglądają. "Przede wszystkim nie możemy powiedzieć, jak aniołowie wyglądają naprawdę, ponieważ są pozbawionymi ciał duchami, a zatem w sensie ścisłym z samej swej natury nie mają żadnego wyglądu. Anioł, będąc duchem, nie posiada w ogóle ciała, kształtu ani płci. Jednak, jak wiadomo, anioł może ukazywać się pod różnymi postaciami" [źródło]. Sami zatem stworzyliśmy w naszych wyobrażeniach ich cielesną powłokę, która całkiem nam się - moim zdaniem - udała. Ot, antropomorfizm.

Maja Lidia Kossakowska zrobiła jednak coś, co całkowicie zrujnowało mi utarty, schematyczny wizerunek anielskich zastępów. Obdarła anioły z tych wszystkich kocykowych, dobrych cech. W prezencie zaś dała wszystko, co ludzkie: pycha, namiętność, nieczystość, zazdrość, chciwość, samotność, gniew i ból... Zostawiła im jednak skrzydła, dodała drugą parę nawet. I nagle to znane i dobre wyobrażenie pęka na milion drobnych kawałeczków. Bo oto staje przede mną anioł Kossakowskiej. Z blizną na pysku, przekleństwem na ustach, skórzaną kurtką na grzbiecie (ciągle się zastanawiam, jak ją ubiera przez te skrzydła) i papierosem w ustach. Gdyby go autorka nie trzymała na smyczy, pomyślałabym, że ta zakazana morda (bo tak prezentuje się główny bohater) chce mnie okraść...

Zaskoczył mnie także pomysł na fabułę powieści. Otóż: Pan odszedł bez słowa. Pozostawił tron niebieski pusty. Niczego nie wyjaśnił. Archaniołowie postanawiają zataić przed zastępami niebieskimi tę informację i sami sprawują rządy w imieniu Pana. Zawierają cichy sojusz z Lucyferem i zastępami Piekieł. Muszą stawić czoła nie tylko wewnętrznym rozgrywkom politycznym, próbom przejęcia władzy, ale również wizji mającej się rozegrać w najbliższym czasie ostatecznej wojny Dobra i Zła. Antykreator nie mógł wybrać sobie lepszego momentu na rozpętanie Armagedonu. Zwłaszcza, że bez mocy Pana główny bohater powieści Daimon Frey, ocalony i wybrany przez niego na Abaddona (anioła zagłady) nie może użyć swych mocy przeciw złu.

Siłą tej powieści są fantastyczne wykreowane postacie. Każda z nich wyrazista, każda konsekwentna w swoim postępowaniu, dobrze napisana, mocno przemyślana. Niezbyt często zwracam na to uwagę, bo nieczęsto tak naprawdę mogę. Również warte pochwalenia są opisy anielskiego świata, budowa poszczególnych kręgów, panującej w niebiosach hierarchii. Ludzie w tej powieści mają tak małe znaczenie, że Ziemia zepchnięta jest gdzieś na margines i pojawia się jedynie wtedy, gdy jakiegoś anioła szukają po burdelach. Sceny walki są obrazowe, nie na tyle jednak, by poczuć się znużonym ich zbytnią szczegółowością. Poczucie humoru nie tylko słowne (Lucyfer nazywany Lampką), ale i wynikające z sytuacji, jak chociażby mój ulubiony kwiatowy ogród, po którym delikatnie i na paluszkach (tak by nie uszkodzić kwiatów) stąpa, zmierzająca właśnie do walki ze Złem, armia. Jagnię mówiące: widziałom, słyszałom, powiedziałom

Atutem jest również oprawa graficzna książki, przepiękne ilustracje Dominika Brońka i Grzegorza Krysińskiego oraz to, co w książkach wydawanych przez Fabrykę Słów bardzo cenię - sznurek/zakładka (nie do zgubienia - chyba że ją wyrwę)Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, a co mi zgrzytało podczas czytania to zdecydowany nadmiar opisów oczu pojawiających się w powieści postaci (nawet takich, które znikają ze sceny szybciej niż się pojawiły), jakby te oczy, tęczówki, źrenice były czymś niezwykle istotnym oraz wątek miłosny - za łatwo, za szybko, za oczywiście i za nijako, dziwnie jakoś. Ale w obliczu całości powieści to pierdoły i nie mają większego znaczenia.

Co tu dużo pisać, to naprawdę fajna opowieść.
Siewca Wiatru [Maja Lidia Kossakowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Kapuciowi, co mi "Siewcę..." polecił. Teraz ja polecam dalej.


_________________________________
tytuł: Siewca Wiatru
autor: Maja Lidia Kossakowska
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 13-06-2014 r. - wyd. VI
ISBN: 9788375749571
ilość stron: 656






Powiązane tytuły

16 komentarzy

  1. Cześć! O, ja własnie już od jakiegoś czasu latam na Kossakowską tylko nie wiem od czego zacząć. Ona ma strasznie dużo fajnych książek. Czytałam pierwszy tom serii Upiór Południa, ale własnie chciałabym się przerzucić na ten cykl. Wiesz może czy mam zacząć od Siewcy czy Zbieracza Burz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw "Siewca...", a potem "Zbieracz..." (:

      Usuń
    2. Dzięki. :) To zacznę poszukiwać w bibliotekach.

      Usuń
    3. Właśnie mi podpowiedziano, że Kossakowska napisała też zbiór opowiadań "Żarna niebios", w których wydarzenia poprzedzają te z "Siewcy wiatru". Aczkolwiek, jeśli o duże powieści idzie - najpierw sieje się wiatr, a potem zbiera burzę (;

      Usuń
    4. hahahaha. Cudowne wyjaśnienie kolejności ich czytania, takie obrazowe. :) Czyli najpierw "Siewca.." potem "Zbieracz" a jak już bohaterowie oplotą mnie swoimi mackami to mogę cofnąć się w czasie czytając "Żarna..". Genialnie. I wszystko jasne. ^^

      Usuń
  2. Rzadko czytam książki z tego gatunku, ale ta mnie naprawdę zaciekawiła! Aż sama się sobie dziwę... Już sobie zapisałam tytuł i będę ją miała w pamięci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno, dawno temu /krótko po wyginięciu dinozaurów/ ja też sięgnęłam po książkę ze świata fantazji, choć ich nie czytałam.
      A teraz zajmują połowę półek biblioteczki. Więc wiesz... (:

      Usuń
  3. To prawda, zgadzam się. Najcenniejsze w literaturze jest nie poważane nazwisko, a fakt, czy dana opowieść zapadnie nam w pamięci. Ja ostatnio sięgam po klasykę J.Austen "Duma i uprzedzenie":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnej lektury zatem. Mój egzemplarz - ze względu na to, że jestem trzecim pokoleniem posiadaczy - jest już w częściach, bo klej przestał trzymać ze starości. Ale sentyment nie pozwala mi go wymienić na nowy (:

      Usuń
    2. Dziękuję:) bardzo spodobał mi się powściągliwy i lekko groteskowy styl autorki oddający tamtą epokę:) Fajnie tak się czasem przenieść myślami do innych czasów... Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Zgadzam się z opinią na temat dobrej literatury - musi zostawać w głowie na długo po przeczytaniu książki... Nie znam twórczości Kossakowskiej, natomiast czuję się zachęcona do sięgnięcia po książkę ze względu na odejście od powszechnie utartego stereotypu anioła (świetne jest porównanie anioła do kocyka) . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Mam nadzieję, że Ci się spodoba, bardzo lubię literaturę łamiącą utarte tory myślenia. Nawet jeżeli chodzi o taką pierdołę jak wizualizacja aniołów. Kocykowym anielskim pyszczkom z chmurą loczków wokół czoła mówimy stanowcze i zdecydowanie 'nie' !

      Usuń
  5. Ha, miałem taki okres, że zaczytywałem się w polskiej fantastyce. Trochę nawet żałuję, że w trakcie poznawania kolejnych literatów nie udało mi się dotrzeć do pani Kossakowskiej (chociaż byłem blisko - poznałem twórczość jej małżonka). W naszej rodzimej prozie z tego nurtu podobały mi się właśnie te cechy, które wymieniłaś w recenzji - wyraziści bohaterowie, których sylwetka została zaprezentowana z całą gamą kolorów (kontrowersyjni, nie bez skazy, niegrzeczni i z pewnością mocno sarkastyczni), a do tego cięty język oraz ironia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! To było całkiem śmieszne doświadczenie, gdy po skończeniu "Siewcy..." zrobiłam burdel na półce tylko po to, by postawić Kossakowską obok czterech "Panów lodowego ogrodu". Małżeństwo na mojej półce (:
      W czasie tworzenia tej recenzji miałam okazję poznać kilka ciekawych opinii na temat podziału fantastyki na polską i nie polską, męską i kobiecą i przyznam, że było to całkiem pouczające. Mam zamiar nawet zgłębić trochę ten temat.

      Usuń
  6. Książka czeka na swoją kolej, zostałem zachęcony licznymi pozytywnymi opiniami o powieści i w końcu postanowiłem sam przekonać się czy książka jest warta zachodu ;D Dzięki za tę recenzję - dodatkowo mnie zachęciła ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za książkami o aniołach, raczej nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: