Wełniaste Podejście do Literatury

Co w księgarni zabeczy: wrzesień 2014

26 sierpnia 2014

Wrzesień to już prawie jesień, a ja jesień z jej kolorami za dnia, nostalgicznym deszczem i coraz wcześniej zapadającym zmrokiem bardzo lubię. Najbardziej ze wszystkich pór roku. Bo bezczelnie mogę się zawijać popołudniami w koc, pić herbatę i czytać, nie mając przy tym żadnych wyrzutów sumienia, że marnuję słońce i ciepło, którego przecież nie zobaczę i nie poczuję przez najbliższe pół roku, jak nie dłużej. Bo już ich zwyczajnie nie ma, bo robi się wieczorami chłodno, ciemno, więc woli się pozostać w domu, bo częściej pada, bo, bo, bo... A najlepszy przepis na jesienny deszcz to zielony Yun Ming, koc (niekoniecznie z owczej wełny, przecież to jeszcze nie grudzień), obok na kanapie Ulubiony i dwie książki w czterech dłoniach. Tak. Ja ewidentnie już czekam na wrześniowo-październikową jesień.
Aż sobie Świetliki zacytuję: Trywialna historia. Kobieta, mężczyzna, deszcz.
_______________________________

"Co w księgarni zabeczy" to subiektywny wybór kilku książek, które mają pojawić się na rynku w nadchodzącym miesiącu, a które zwróciły czymś (okładko-tytuło-autoro-opisem) moją uwagę. To takie książki, o których pomyślałam sobie: to może być fajne - przeczytałabym. Dlatego właśnie jest to lista obrośnięta 100% wełną subiektywizmu.
I kropka.
_____________________________



Alberto Moravia: Konformista (wyd. WAB, 24-09-2014) - jest kilka serii wydawniczych, które bardzo lubię, cenię i wyszczególniam zresztą po prawej stronie, a tym samym w pełni ufam osobom dokonującym wyboru tytułów wchodzących w ich skład. Jedną z nich jest seria Nowy Kanon, przygotowywana we współpracy z The New York Review of Books. Pod koniec września ukaże się kolejna pozycja. Tym razem będzie to włoski pisarz. (Premiera przesunięta na 19-11-2014)

Alen Ginsberg: Listy (wyd. CZARNE, 10-09-2014) - jeśli ktoś z Was czyta mnie już dłuższy czas, wie, że śledzę sobie po cichu losy Beat Generation. I chociaż tworzona przez nich literatura nie zawsze mnie zachwyca ("W drodze"), sami bitnicy interesują mnie bardzo. Odnajduję ich zatem w ich własnych wspomnieniach i twórczości, odnajduję ich we wspomnieniach innych. Allen Ginsberg był jednym z tych najważniejszych bitników. Beat-ojciec. Fanatyk słów samych w sobie i słowa pisanego.

Andrew Miller:Oczyszczenie (wyd. ZNAK, 10-09-2014) - zgodnie z notą wydawniczą: Andrew Miller odmalowuje Paryż światłocieniem, w głęboko sensualnej, niejednoznacznej prozie. W „Oczyszczeniu” każda postać nosi w sobie tajemnicę, a pod powłoką miejskiego brudu kryje się zaskakująca prawda o człowieku i historii. Nie potrafię do końca wytłumaczyć dlaczego. Chciałabym jednak dowiedzieć się, w jaki sposób wymywane z ziemi zwłoki mogą utorować drogę do przyszłości (czyt. jestem zaintrygowana).



Matthew Kneale: Anglicy na pokładzie (wyd. Wiatr od Morza, 30-09-2014) - gdy tylko pojawiła się pierwsza informacja o przekładzie tej powieści wiedziałam, że już mnie kupiono, a właściwie moją ciekawość. Bo jest to opowieść o wyprawie na poszukiwanie Raju, a opowiada ją dwudziestu jeden narratorów. I dla podkreślenia ich odmienności, powieść tłumaczyło dwudziestu jeden tłumaczy. Żeby każdy głos w powieści był zupełnie wyjątkowy. Czekam. RECENZJA

Petter Watts: Echopraksja (wyd. MAG, 24-09-2014) - dostałam w ubiegłym roku na Wełniastą skrzynkę pocztową maila z informacją, że autorka wiadomości nie zmogła, ale jest przekonana, że mi z pewnością spodoba się "Ślepowidzenie". Miała oczywiście rację. Zafascynowanych "Ślepowidzeniem" ucieszy informacja, że pod koniec września wydawnictwo MAG opublikuje jego kontynuację. "Echopraksja" dostępna będzie z okładką powyżej, jak również w barwach serii Uczta Wyobraźni.

Filip Syczyński: Książę (wyd. WAB, 24-09-2014) - w każdym zestawieniu musi pojawić się książka, która ewidentnie wygrała sobie miejsce na tej subiektywnej liście okładką. Szanowni czytelnicy, oficjalnie przyznaję, że we wrześniu zwyciężyła okładka "Księcia" Filipa Syczyńskiego, reżysera filmów krótkometrażowych (oczywiście nie wiedziałam tego, sprawdziłam sobie). I gdy już skończyłam nacieszać oczy i przeszłam do opisu treści, okazało się, że też jest całkiem ciekawie. 

I na koniec taka słowna ciekawostka:

pomysł i redakcja: Magdalena Budzińska: Słowa zapomniane (wyd. CZARNE, 23-09-2014) - "Niektóre słowa żyją wiecznie, niektóre giną śmiercią nagłą i niewyjaśnioną, jedne wstydliwie wychodzą z mody, drugie wspominamy z nostalgią. „Zapomniane słowa” to słowniczek wyrażeń archaicznych, mało znanych, niemodnych, wyrzuconych z pamięci, znikających z codziennego języka, a ważnych, niekiedy zabawnych lub soczystych. To także wielobarwny zbiór osobistych skojarzeń, anegdot, refleksji i wspomnień znanych pisarzy, wybitnych filozofów i naukowców, uznanych artystów. Bezcenny sztambuch dla wszystkich, dla których język jest naturalnym środowiskiem myślenia i działania" - z noty wydawniczej.

_________________________________
Zamieszczone w poście okładki książek pochodzą ze stron publikujących je wydawnictw.



Powiązane tytuły

16 komentarzy

  1. "Anglicy na pokładzie"! Kolejna książka z wydawnictwa Wiatr od Morza, która wpadła mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja także najbardziej czekam na "Anglików na pokładzie". Czuję, że to będzie coś i już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Anglicy na pokładzie". Zaczynam odliczanie :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nowa pozycja Wiatru od Morza jest mocno wyczekiwana przez wiele osób. Fajnie (:

      Usuń
  4. Ho ho, uzbierało się trochę pozycji, po której i ja bym chętnie sięgnął.

    1. Ja również jestem oddanym "Nowego Kanonu", chociaż, co bardzo ciekawe, z tego co zdążyłem dotychczas zauważyć, przynajmniej na razie czytamy różne pozycje z tej serii :)

    2. Ha, ja również mógłbym określić się mianem "cichego" fana beatników. Śledzę ich losy głównie za sprawą książek recenzowanych przez znajomych blogerów. Osobiście, jak dotychczas, zapoznałem się jedynie z Kerouaciem ("Big Sur" i "Maggie Cassidy"), ale Ginsberg, jako beat-tata również widnieje na moim rozkładzie.

    4. "Wiatr od morza" - bardzo same pozytywne skojarzenia z tym wydawnictwem i ciągle obiecuję sobie, że je sprawdzę. Chyba będę musiał poprosić najbliższych, żeby sprezentowali mi którąś z lektur z tej oficyny ("Anglicy na pokładzie" wydają się dobrym kandydatem na rozpoczęcie znajomości z "Wiatrem ..").

    5. Ha, od dłuższego czasu obiecuję sobie lekturę "Ślepowidzenia", a tu pojawia się już kontynuacja. Fascynujące, jak bardzo zacofany czytelniczo jest niemal każdy czytelnik :)

    6. Zaiste niezwykła okładka. Za książką przemawia także wydawnictwo W.A.B., które w chwili obecnej jest jednym z lepszych na naszym rynku (przynajmniej wg mojego mniemania).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, też zauważam, że podzieliliśmy się Nowym Kanonem. Ślepowidzenie polecam, zbieram się powoli do napisania o nim i może jeszcze zdążę w tym roku, a co do WABu - zgadzam się. Wydają wiele interesujących książek i nie da się ukryć, że sporo z nich wpada w moje czytelnicze łapy (:

      Usuń
  5. Mnie na samą myśl o nadchodzącej jesieni robi się smutno...nie cierpię tej szarugi.

    OdpowiedzUsuń
  6. moje typy na wrzesień też są już gotowe i czekają spokojnie na publikację, i (nie do wiary) nie ma w nich ani jednej z twoich książek. bardzo to dziwne :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzę, jak zobaczę, bo na ten moment wydaje mi się to prawie niemożliwe. Choć być może istnieje prawdopodobieństwo, że w okresie jesienno-zimowym nasze gusta literackie trochę się rozjeżdżają. Ale zgadzam się z Tobą, też uważam, że to dziwne (:

      Usuń
  7. Mnie najbardziej zainteresowała ta ciekawostka na końcu, bo jako polonistka lubię takie różne smaczki :D A nowość wyd. Wiatr od morza też brzmi baaardzo ciekawie... Więc na tę recenzję również czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawie wszystko chciałabym poznać. Zwłaszcza trzy pierwsze tytuły, a o książce "Słowa zapomniane" wspominał Mariusz Szczygieł podczas Literackiego Sopotu, dlatego mój apetyt rośnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh, tym razem nic nie podbiło mojego serca. Jedynie drobne drgnienie pojawiło się przy "Oczyszczeniu", ze względu na okładkę, bardzo mi się spodobała. Chciałabym przeczytać "Echopraksję", a jeszcze bardziej "Ślepowidzenie", ale trochę jeszcze czasu upłynie zanim trafię w te książki lub je kupię. Bo nie wiem czy sobie poradzę ze zrozumieniem treści.
    Może w październiku zabeczy bardziej po mojemu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już parę razy wspominałam, że naprawdę nie doceniasz możliwości swojego mózgu. On przez to 'smuta' cały czas.

      Usuń
  10. Heh, a ja jak zwykle na nowości wydawnicze patrzę w ostatniej kolejności ^^ (są od tego oczywiście wyjątki). Dla mnie wrzesień (czy też raczej jego końcówka), znów będzie okresem antykwarycznego szału ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię sobie wycieczkę do antykwariatu raz na trzy miesiące. A nowości przeglądam regularne, bo dzięki temu zapamiętuję co ciekawsze pozycje i sięgam po nie, gdy trafia się dobra promocja, albo ktoś oddaje w dobre ręce. Bo moje ręce są ofc najlepsze ^^

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: