Wełniaste Podejście do Literatury

Głosy Pamano - Jaume Cabré

21 sierpnia 2014 , , ,

Jeden. 
Mówi się, że każda rodzina chowa jakiegoś trupa w szafie. Być może w historii mojego rodu również by się jakiś odnalazł, jednak Pan Śmierć - emisariusz upływającego czasu - uniemożliwił mi wypytanie o przeszłość starszyzny. Kamień nagrobny nie jest zbyt rozmowny, niestety. Stąd o losach i przeszłości mojej rodziny niewiele tak naprawdę wiem. I chyba dlatego właśnie lubię odkrywać poukrywane trupy innych. W literaturze oczywiście.
Dwa.
Choć nie przepadam za powieściami historycznymi, jedyna przeszłość o której czytam z zainteresowaniem nie tylko beletrystykę, ale i literaturę faktu to czasy Wojny Domowej w Hiszpanii (mam słabość do tego kraju, nie ukrywam).
Trzy.
Gdy rok temu na rynku pojawiło się "Wyznaję" Jaume Cabré, sięgnęłam po nie z ciekawości, bez żadnych informacji o książce. Skuszona okładką. Naprawdę. Na "Głosy Pamano" zaś czekałam już świadomie, wręcz niecierpliwie i ze złością na siebie, że moja znajomość języka nie pozwalała mi jeszcze na przeczytanie powieści w jej kastylijskim przekładzie.
Jeden-Dwa-Trzy. 
No i w końcu się doczekałam. 

W Katalonii u stóp Pirenejów i w pobliżu górskiej rzeki Pamano znajduje się niewielka miejscowość Torena. Właśnie do niej, w burzliwym czasie rozszarpującej Hiszpanię wojny domowej, sprowadza się młody nauczyciel José Oriol Fontelles Grau wraz ze swoją ciężarną żoną. Wkraczają do sennego, chłodnego miasteczka pełni nadziei i wiary w swą wspólną spokojną przyszłość. Nie mają pojęcia, że ta przyszłość potrwa raptem kilka miesięcy. Współcześnie inna nauczycielka, Tina Bros, przybywa do Toreny na dzień przed zniszczeniem tamtejszej starej szkoły i odnajduje w niej cztery zeszyty ukryte za klasową tablicą. To znalezisko budzi uśpione w Torenie demony. Rozgrzebuje wydawałoby się, że skutecznie pogrzebaną przeszłość, rzucając cień na świętość. Ukazuje tkaną przez dziesięciolecia sieć kłamstw i obłudy oraz niewątpliwą siłę pieniądza. Autor opowiada nam przeszło pięćdziesięcioletnią historię tajemnic miasta ustami kolejnych pokoleń rodów zamieszkujących Torenę.

Jaume Cabré swoim stylem pisania doskonale potrafi przyciągnąć do siebie zarówno wymagającego czytelnika, jak i tego lubującego się w literaturze lżejszej wagi. Z czego to wynika? Wymagający zachwyci się formą, językiem, zabiegami stylistycznymi, których wyłapywanie i nazywanie będzie dla niego rodzajem intelektualnej zabawy. Natomiast czytelnik poszukujący jedynie relaksu z ciekawą lekturą, otrzyma (oczywiście po przyzwyczajeniu się już do literackiego stylu pisarza) intrygującą historię z tajemnicą zakopaną gdzieś głęboko w historii Hiszpanii, do której wyjaśnienia będzie zmierzał wsłuchując się uważnie w relacje powieściowych postaci. Powoli, strona po stronie.

Jeżeli niepokoi Was ta skomplikowana forma prowadzenia narracji, o której być może już słyszeliście, to zaręczam, że w trakcie czytania bardzo szybko łapie się rytm i zyskuje pewnego rodzaju wyczucie toczących się wątków. Nagłe przeskoki w rozmowach bohaterów z lat 30tych- 40tych do czasu bardziej nam współczesnego i z powrotem przestają być zauważalne i stają się czymś wręcz oczywistym. Dodatkowo dzięki znajomości twórczości Maria Vargasa Llosy, dzięki lekturze "Rozmowy w Katedrze", czy "Zielonego domu", styl jakim posługuje się Cabré nie będzie w żaden sposób zaskakiwał. Pamiętam, że "Rozmowę..." ze względu na jej formę czytałam bardzo powoli, uważnie słuchając, kto w danej chwili mówi, co mówi i czego te słowa dotyczą. Dlatego też przy "Wyznaję", jak i przy "Głosach Pamano" czułam się już wprawiona w słuchaniu opowieści bohaterów Cabré. Wspominam więc o tym z własnego doświadczenia.

Cabré pięknie kreuje swych bohaterów. Potrafi w prosty sposób sprawić, że czytelnik ma przed oczami wyobraźni postać dokładnie taką, o jaką mu chodziło. I nie mówię tu tylko o cechach fizycznych. Chodzi mi przede wszystkim o portrety psychologiczne bohaterów, o genezę ich zachowań, o twarde postępowanie zgodne z obranym tokiem myślenia, lub też zmienność i wikłanie się w każdą sytuację, z której można wyciągnąć dla siebie korzyść. Wspaniały burmistrz Toreny Valentí Targa, doskonała wręcz dziedziczka Elisenda Vilabrú, przed którą sama czułam respekt. Jednak żeby nie było doskonale, postacią, która wraz z rozwojem akcji rozczarowywała mnie coraz mocniej był nauczyciel Oriol. Jakby fakt, że ktoś jest tchórzem mógł usprawiedliwić wszystko, co zrobił, czy też dopiero uczyni. Podkreślanie przez niego co rusz swego tchórzostwa miejscami przybierało wręcz wyraz skrajnego przerysowania charakteru Oriola. Nie kupiłam tego, psuło mi to odbiór postaci. Poza ludźmi również opisywane przez autora miejsca zdają się żyć własnym autentycznym życiem. Torena ze swym cmentarzem, uliczkami oraz stojącymi przy nich domami była przecież tak prawdziwa, choć w rzeczywistości nie istnieje.

"Głosy Pamano" są spokojne, misternie utkane niczym pajęczyna. Rozbrzmiewają z różnych stron niczym potężny chór, w którym każdy pojedynczy głos jest niezwykle ważny dla pełnego brzmienia utworu. Te 651 stron samej treści przeczytałam w czasie dwóch kursów pociągiem Gdynia-Wrocław i Wrocław-Gdynia.
 

Niewątpliwie historia nauczyciela i jego tajemniczego listu wciąga czytelnika, intryguje i skłania do dalszego przewracania stron z niepohamowaną ciekawością. Osobiście muszę jednak zauważyć, że miejscami ten piękny, wyrafinowany styl pisarski Cabré zdawał się niebezpiecznie dominować nad samą prostą treścią fabuły, stając się trochę sztuką dla samej sztuki. Wydaje mi się, że powodem może być brak w "Głosach Pamano" mistycyzmu, który tak doskonale komponował się ze stylem pisarskim autora w "Wyznaję". To dobra powieść, choć być może moje oczekiwania wobec niej były zbyt wygórowane. Przyznaję otwarcie, że wyczekując wydania powieści spodziewałam się czegoś więcej. Co nie oznacza, że fani twórczości Jaume Cabré będą zawiedzeni. Nie zrozummy się źle, nie żałuję ani chwili z tą książką. Podobało mi się. Tyle, że nie tak, jak oczekiwałam, że mi się będzie podobać. Mam na uwadze jednak, że "Głosy..." były pierwsze i to one właśnie przygotowywały autora do napisania późniejszego "Wyznaję".




 

Wełniaste myśli o innych książkach autora:
Jaume Cabré - Cień Eunucha
______________________________________________________

tytuł: Głosy Pamano (Les veus del Pamano)
autor: Jaume Cabré
tłumaczenie: Anna Sawicka
wyd.: MARGINESY
data wydania: sierpień 2014 r.
ilość stron: 656





Powiązane tytuły

23 komentarzy

  1. Dziękuję Ci za tę wyczerpującą recenzję. Dziś właśnie odbieram "Głosy Pamano" z księgarni i szykuję się na literacką ucztę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szykuj się, szykuj. Przyjemnych wrażeń życzę (:

      Usuń
    2. Dziękuję! Cabre z "Wyznaję" postawił sobie u mnie wysoką czytelniczą poprzeczkę :)

      Usuń
    3. Właśnie ze mną było podobnie. Dlatego proponuję przed przewróceniem pierwszej strony wypowiedzieć na głos umieszczone na okładce słowa redaktora Nogasia: bez "Głosów Pamano" nie byłoby "Wyznaję" i z tym nastawieniem rozpocząć czytanie.

      Usuń
    4. Ok ;) Dzięki Tobie będę mieć już odpowiednie nastawienie.

      Usuń
  2. Chyba na początek wolałabym przeczytać " Głosy z Pamano", a potem tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ale przecież to tekst o "Głosach Pamano" właśnie (:

      Usuń
  3. zupełnie przestaje mnie dziwić, że kiedy ja zaczynam pisać recenzję, ty ją dodajesz (lol). chociaż ja jestem głosami absolutnie zachwycona, miałam duże oczekiwania, ale cabre się idealnie w nie wstrzelił. czytałam tę powieść dojrzalsza i bardziej świadoma jego prozy, właściwie bardziej smakowałam tę książkę niż ją czytałam i bardzo dobrze mi było czuć te przeskoki w czasie, obce wyrażenia i trudne słowa na języku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też to nie dziwi, bo właściwie odkąd Cię znalazłam, zauważam, że często czytamy mniej więcej w tym samym czasie te same książki (: Czekam zatem cierpliwie na spisane wrażenia mojego ulubionego KRK.

      Usuń
  4. Nie spotkałam się jeszcze z twórczością autora, choć o nim i jego książkach słyszałam. Chętnie przeczytam "Głosy z Panamo", bo co chwilę ta książka pojawia mi się przed oczami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako osoba, której Cabre podbił serduszko, bardzo subiektywnie polecam.

      Usuń
  5. Ja jeszcze nie znam tego autora, możliwe zatem, że do tej powieści podszedłbym bez żadnych szczególnych wymagań, co mogłoby skutkować tym, że nie rozczarowałbym się nawet odrobinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością, a dzięki temu będziesz mógł również dostrzec rozwój warsztatu literackiego autora (:

      Usuń
  6. A ja się boję tej książki, już kilka razy podchodziłam do jej zakupu - no i jakoś nie mogę. "Wyznaję" podobało mi się bardzo, ale obawiam się, że to był jednorazowy wybryk i druga, podobna książka potężnie mnie rozczaruje. Taki lęk irracjonalny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki tam irracjonalny. Naturalny dla kogoś, kto boi się zepsuć sobie pozytywne wrażenia kolejną powieścią autora. Bo to trochę ruletka jest. Widzisz. Miałam oczekiwania, miałam obawy, zaryzykowałam. Do poprzeczki oczekiwań faktycznie troszkę brakło, ale tylko troszkę. Powieść sama w sobie i tak jest dobra.

      Usuń
  7. A ja jeszcze "Wyznaję" nie czytałam. Wszędzie było o tej książce głośno i chyba paradoksalnie ta popularność mnie zniechęciła. Teraz o "Wyznaję" jest ciszej, więc zaczęłam spoglądać w jej stronę łaskawszym okiem, a tu nagle "Głosy" :) No i co teraz? Najpierw "Głosy" czy "Wyznaję"? Może "Głosy", skoro powstały wczesniej? No i nie miałabym tych oczekiwań, o których piszesz :) Jedno jest pewne, muszę w końcu przeprosić się z Cabre, bo chyba mi coś dobrego koło nosa przechodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mogę - a czemu miałabym nie móc? - to najpierw proponuję "Głosy Pamano". Wówczas "Wyznaję" będzie dla Ciebie swoistym podbiciem poprzeczki jeszcze wyżej.
      Ja natomiast ostro nakręciłam się na ponowne przeczytanie "Wyznaję" i to mam zamiar uczynić (:

      Usuń
    2. Liczyłam na taką podpowiedź :)

      Usuń
    3. Ha, przyznaję, że ja miałem podobnie. "Wyznaję" odrobinę mnie zaciekawiło, ale przestraszyłem się szumu, jaki powstał wokół książki. W rezultacie również nie poznałem jeszcze prozy pana Cabré.

      Usuń
  8. Aż chce się już mieć tę książkę w rękach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Wyznaję" wciąż jeszcze przede mną, ale jak polecasz zacząć przygodę z Cabre od "Głosów Pamano", to chyba tak właśnie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po "Głosach Pamano" [Muszę przyznać, że świetnie mi się czyta Jaume Cabre. Lubię i to wyłanianie się różnych enigmatycznych wątków, choć ta powieść jest zdecydowanie mniej rozległa niż "Confiteor", i ten cudny chaos przestrzenno-wydarzeniowo-czasowy, i to, że nie mogę się doczekać, by czytać dalej, i to, że czasem moje przypuszczenia się sprawdzają a czasem daję się zaskoczyć, i to, że tyle tam niejednoznaczności, i przede wszystkim to, że czytając chce mi się rozmyślać, że lektura wywołuje we mnie jakieś poruszenie, że nie jest mi obojętna. Choć książka intensywnie nasącza boleścią i na końcu wcale z niej nie wyciska.] pozostaję w temacie i rozpoczynam lekturę "Uśpionych głosów" D. Chacon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. Ja tę książkę też mam w planach. A pozostając w temacie zabieram się za "We mgle czasów" Moliny (:

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: