Wełniaste Podejście do Literatury

Jalo - Iljas Churi

12 września 2014 , , ,

"Jalo z zadowoleniem zapisał swoje obserwacje w punktach:
1. Nie można spisać życia.
2.Obiektem żądz są żądze.
3. Wszystkie myśli są kradzione" [s.262].

Jak rzadko zgadzam się ze zdaniami umieszczanymi na tylnej części okładek książek, tak tym razem muszę potwierdzić jedno z nich. Naprawdę niezwykle ciężko streścić w kilku zdaniach to wszystko, co dzieje się i czego czytelnik może doświadczyć w trakcie czytania "Jalo". Różnorodność, wielość i waga tematów, niezwykłość opowiadanych historii, ich subtelność, a zarazem szorstkość i brutalność. Tyle piękna w jednej, małej książce o przerażających rzeczach...


Daniela Hobela Abjala, pseudonim Jalo, poznajemy tuż po jego aresztowaniu. Staje zatem przed śledczym, a także przed nami, czytelnikami, niczym biała kartka. Kartka, na której wkrótce zaczną pojawiać się słowa. Bo choć Jalo z początku wydaje się być człowiekiem bez pamięci, rozkaz spisania historii swego życia rozpoczyna powolny proces wyciągania informacji z zakamarków wspomnień mężczyzny. Śledczy nie przebierają w metodach, jakże pomocnych w pobudzeniu pamięci. Nie ma tu miejsca na jakiekolwiek humanitarne traktowanie. Są tylko przerażające i upokarzające tortury. Tak właśnie rodzi się kilka wersji życiorysu, a każda bardziej szczegółowa od poprzedniej, każda opowiada nam o mężczyźnie coraz więcej. Ukazują nam coraz dokładniej obraz jego świata, powoli pozwalają zrozumieć motywy postępowania, a dzięki temu samego Jalo.

"Chłopak zabrał kartki i ruszył mrocznym korytarzem. Zszedłszy po długich schodach, znalazł się w dużej sali pod ziemią. Wysoki, chudy chłopak ze zrośniętymi brwiami, o śniadej, pociągłej twarzy stał w półmroku z kartkami w rękach, czekając na moment, kiedy wręczy śledczemu swoją historię i skończy się jego długa droga przez mękę, i będzie po wszystkim"[s.365].

"Jalo" to ten fascynujący typ literatury, która zmusza nas do wielokrotnego weryfikowania swojego poglądu na temat głównego bohatera. Wraz z rozwojem fabuły oraz poznawaniem nowych faktów z jego życia, miałam mężczyznę za niewinnego biedaka, bohatera, przestępcę, zakochanego, gwałciciela, terrorystę, wariata, naiwniaka, poczciwca, handlarza bronią, nieszczęśnika. Bo Jalo i jego osobowość ukształtowało wiele rzeczy: niepewność własnego pochodzenia, nieudane życie rodzinne, Dziadek i Matka, a nawet Ojciec, którego nie było, okrucieństwo wojny, konsekwencje własnych wyborów oraz kapryśny los. Nie potrafię dokładnie powiedzieć, czy Jalo był do końca normalny z punktu widzenia przeciętnego Europejczyka. Z całą pewnością był mocno poraniony, a jego psychika wydawała się podążać w nieco odmiennym kierunku i inaczej spoglądać i rozumieć wspólny nam świat.

Cała historia to po prostu wspomnienia Jalo. Opowiadana jest zatem w sposób prosty, bezpośredni, bez szczególnych upiększeń językowych, bo Jalo to prosty chłopak. Chociaż w ciągłych retrospekcjach, w końcu szczegółowo poznajemy obraz, który roztacza przed nami mężczyzna. Widzimy wojnę, widzimy jej efekty, poznajemy zmęczonych nią ludzi, Arabów, Palestyńczyków, Asyryjczyków, Ormian, Kurdów, zmęczony libański świat, który próbuje się pozbierać po krwawych walkach. Poznajemy człowieka złamanego przez ortodoksję w rodzinie i jego ucieczkę do wojska, gdzie łamany jest ponownie. Widzimy celę więzienną, w której bestialsko torturuje się przetrzymywanego więźnia. Biciem, kopaniem, basenem kociaków, wiązaniem w kurczaka, czy tronem zmusza się go do składania zeznań. Ten już nie wie, co jest prawdą, a co mu się tylko wydaje, przestaje ufać własnym wspomnieniom, zaczyna się w nich plątać, a my razem z nim. Nie da się mu nie współczuć. A najgorszą torturą wydaje się być jednak zmuszanie go do nieustannego spisywania swoich wspomnień. Ponownie i ponownie. Wniosków na temat człowieczeństwa wysnuwa się wiele. Ale przecież o to chodziło. By czytelnik sam sobie stawiał  pewne uniwersalne pytania i spróbował na nie odpowiedzieć.

Od czasów antycznych literatura piękna pełni trzy podstawowe funkcje. Jej zadaniem jest docere/uczyć, delectare/zabawiać oraz movere/wzruszać. Iljas Churi to osiąga, choć delectare w żadnym wypadku nie powinno kojarzyć się ze śmiechem. Ta książka jest jak portal, który wyciągnie cię ze znanego ci, wciąż jeszcze raczej bezpiecznego świata. Nagle znika twój dom, twój fotel, twoja spokojna przystań. Ta książka zaanektuje twoją wyobraźnię. Nagle pojawiasz się w samym sercu Libanu, oddychasz gęstym, gorącym powietrzem, twoi wierni towarzysze to niepewność i strach. Czujesz smród wojny, więzienia, nędzy oraz przebijający przez niego lekki zapach drzew cedrowych. Autor powieści jest Libańczykiem i sam brał aktywny udział w rozdzierającej jego kraj wojnie domowej, wojnie chrześcijańsko-muzułmańskiej. I choć we wstępie podkreśla, że wszelkie wydarzenia i osoby są fikcyjne, własne doświadczenia, zapamiętane sceny i widoki czy ludzie, to wszystko posłużyło z pewnością w jakimś stopniu do stworzenia Jalo. Mężczyzny, "który nie rozumiał, co się dzieje"[s.9].

Za powieść dziękuję wydawnictwu Karakter.




______________________________________________________
tytuł: Jalo (Yalo)
autor: Iljas Churi
tłumaczenie: Marcin Michalski
wydawnictwo:  Karakter
data wydania: 18 sierpnia 2014 r.
ISBN: 978-83-62376-63-6
ilość stron: 383

Powiązane tytuły

25 komentarzy

  1. "Jalo" czeka spokojnie na stosie, ale jest na samym szczycie. Po Twojej recenzji, już się nie mogę doczekać tej lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz rozczarowana. Czekam zatem niecierpliwie na Twoje wrażenia z "Jalo".

      Usuń
  2. Wahałam się czy dodać tę książkę na listę 'do przeczytania'. Po takiej recenzji nie mam wątpliwości, że muszę ją poznać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację. Nam Europejczykom wiele rzeczy, których nie rozumiemy, a które wiążą się z obcą kulturą, wydaje się dziwne. Być może my dla nich i nasze tradycje też jesteśmy dziwni. Niby nie podrzynamy sobie gardeł w imię jakiegoś boga, ale wyrażamy głębokie zaniepokojenie i zakręcamy kurki. To wszystko, co napisałaś sprawiło, że sobie dziś rano poszłam do księgarni i kupiłam Jalo.
    I uprzedzam twoją reakcję: bo chciałam mieć swojego ;p
    Zwłaszcza po takiej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Dla pełnoetatowej mamy godzina otwarcia księgarni to pewnie jakiś środek dnia... Ja wtedy jeszcze spałam (;
      Choć co do innych mogę tylko zgadywać i zakładać, co do Ciebie akurat jestem pewna, że wsiąkniesz, jak i ja wsiąkłam. Jaluj zatem.

      Usuń
  4. Zdaje się, że muszę wpisać na listę must-read :) Lubię książki, które opowiadają mi o innych kulturach, bo zawsze jestem ich ciekawa i staram się je zrozumieć, poznać. No i zaczytuję się w takich "ciężkich" lekturach, a recenzja Twoja i Olgi przekonała mnie, że jest to tytuł dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, powieść jest wymagająca i powinno się ją czytać uważnie. Jednak ta koncentracja owocuje poszerzeniem wiedzy nie tylko na temat konfliktu religijnego w Libanie, ale i ludzi. I zostawia po sobie coś w czytelniku. Tylko nie wiem jeszcze, jak to nazwać.

      Usuń
  5. No i jak tu nie czytać, skoro na świecie jest tyle wartych przeczytania książek? Gdybym spotkał złotą rybkę spełniającą życzenia, z pewnością poprosiłbym o trzydziestogodzinną dobę... To by było coś. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dla wszystkich poproś! ...albo chociaż dla mnie też.

      Usuń
  6. Uf, Twoja recenzja jest równie przejmująca i dogłębna, co książka, o której piszesz. Czułem, że nie zawiodę się na tej lekturze, odkąd zobaczyłem okładkę :) Teraz nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po tę książkę i przekonać się, w jaki sposób podziała ona na mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę zatem, by wbiło Cię w fotel.

      Usuń
  7. Czekam na "Jalo" i czekam, kupię na pewno, przy jakimkolwiek przypływie gotówki :) Teraz mi szkoda, że ty już przeczytałaś, a ja jeszcze nie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spójrz na to z drugiej strony. Ja już przeczytałam, a Ty jeszcze nie. Radość z poznawania zakamarków umysłu i wspomnień Jalo ciągle przed Tobą, Asiek (:

      Usuń
  8. Pięknie napisane. Czułam, że to może być dobra książka, ale nie sądziłam, że tak mi się będzie do niej spieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Strasznie lubię to uczucie, gdy po przygotowaniu "Co zabeczy" zamykam już przeczytaną jedną z wybranych tam książek i myślę sobie: "znów miałaś rację" ;p

      Usuń
  9. Czuję się stuprocentowo przekonana, żeby przeczytać tę książkę :) I myślę, że się nie zawiodę, bo książka wydaję się być fascynującą podróżą literacką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Dla mnie taka właśnie była.

      Usuń
  10. Nie wiem, jak Ty to robisz, ale Twoje wybory czytelnicze w 90% (nie, w 95%) trafiają w mój gust... Niesamowite lektury wybierasz! I wciąż Ci zazdroszczę NW i Głosy... - naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Pozostaje mi jedynie ukłonić się nisko i liczyć, że kolejne wybierane książki również będą Ci odpowiadać (:

      Usuń
  11. Co to była za emocjonująca lektura! Jak tylko pomyślę o "Jalo" to o razu wracają do mnie te wszystkie moje ataki krzyku w stronę głównego bohatera - jakie to były bolesne i jednocześnie niesamowite chwile! Kawał powieści. Kawał buka :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym. Chcę. Przeczytać. Bo brzmi tak ciekawie, że mam na nią ochotę ;) Trochę mi się kojarzy z inną książką, ale tamta to wspomnienia, zapis lat spędzonych w więzieniu. Jeśli nie czytałaś to polecam Ci "To nieobecne, oślepiające światło", dla mnie niesamowita lektura, do której wracam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sprawdziłam polecaną przez Ciebie książkę. Wygląda na to, Linko, że trafiłaś idealnie. Już sobie zanotowałam tytuł i dziękuję (:

      Usuń
  13. Chciałam przeczytać. Teraz jeszcze bardziej chcę. Ale jestem ograniczona zawartością bibliotek, a tam ani widu "Jalo".

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: