Wełniaste Podejście do Literatury

Okrutny maszynista - Pavel Vilikovský

23 września 2014 , ,

"Bez wątpienia, nic dziś bardziej naturalnego niż ludzie pracujący od rana do wieczora, którzy potem przy kartach, w kawiarni i na gadaniu tracą czas, jaki pozostał im do życia. Ale są miasta i kraje, gdzie ludzie od czasu do czasu podejrzewają istnienie czegoś innego. Na ogół nie zmienia to ich życia. Ale zaznali podejrzeń, a to zawsze jest wygrana." - Albert Camus (Dżuma)

Fajny tytuł, prawda? Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z "Okrutnym maszynistą", zrobiłam sobie szybki test: podaj nazwiska dwóch pisarzy, którzy pochodzą ze Słowacji. Cisza. Nie potrafiłam przywołać w pamięci żadnego. Zaczęłam więc powoli to nadrabiać i teraz aż prosi się, by sparafrazować popularne porzekadło i powiedzieć, że czeskie chwalicie, a słowackiego nie znacie. No nie znałam, nie znałam.

Na zbiór opowiadań Pavela Vilikovskiego składa się siedem niezależnych tekstów, których akcja rozgrywa się i dziś, i wczoraj, i kiedyś tam. Posiadają one jednak czynnik, który je łączy, który pozwala uznać, że wszystkie mają wspólną cechę. Są to nieustające głosy w słowackich (i nie tylko) głowach. Bo nie sposób nie dostrzec, że w krótkich formach Vilikowskiego  dużo istotniejsze od tego, co dzieje się dookoła bohaterów jest to, co dzieje się wewnątrz ich umysłu. O czym myślą w czasie prowadzonej rozmowy, co analizują w drodze do innego "zaprzyjaźnionego" kraju, o czym pamiętają i są święcie przekonani, mimo że rozmówca temu zaprzecza oraz dlaczego obdzierają z mitu to, czego nie są w stanie wytłumaczyć i do końca zrozumieć? Dlaczego wszystko jest chłodno-realne, szaro-pesymistyczne, przedziwnie przygnębiające, bojaźliwe wobec zmian, pokorne i pogodzone z panującym takjakjest


Chociaż "Okrutny maszynista" to zbiór opowiadań, wbrew popularnemu trendowi nie jest to tytuł żadnego z nich. Jest natomiast ideą, symbolem, doskonałym podsumowaniem każdej z przedstawionych historii. Poznajemy zatem przerażonego swym własnym postępowaniem pana Kasanovskiego. Dowiadujemy się, że cud niepokalanego poczęcia był jedynie zaburzeniem psychicznym. Wraz z mało docenianym pisarzem towarzyszymy Camusowi w próbie zrozumienia tego, co dla francuza jest dziwne i niezrozumiałe. To moja zdecydowana trójka faworytów. Są jeszcze pewne zwłoki, jedna audycja radiowa na żywo, krótka rozmowa zbudowana ze wspomnień oraz "opowiem ci, co wymyśliłem, to taka sztuka/słuchowisko".


"Stoi już na schodkach i aż jąka się, próbując w pośpiechu dopowiedzieć resztę, dyżurny ruchu gwiżdże i podnosi lizak; moment!, krzyczy Kasanowský, jeszcze tylko słowo, ale okrutny maszynista nie czeka i Kasanowský, już go dobrze znamy, skacze ze schodków prosto w słup"[s.71].


Jacy są bohaterowie Vilikowskiego? Bywają lękliwi, samotni, czasem zbyt pewni siebie, ale też i niezdecydowani, a często są rozczarowani. Autor bez skrupułów rozprawia się z ich czysto ludzką naturą, nie stroniąc również przy tym od ironii. Wydaje się, że dostrzegają światełko odmiany, jednak nie mogą zdecydować, czy ku niemu ruszyć. Stoją zatem. Wielu z nas tak potrafi przestać całe życie, prawda? Wszystko to, co porusza w opowiadaniach Pavela Vilikovskiego, co uwalnia w czytelniku potrzebę zastanowienia się, jakiejś głębszej refleksji, w gruncie rzeczy jest nie tylko słowackie. Jest także trochę polskie. I czeskie też w sumie jest. "Tak czy inaczej, pewnie się zgodzimy, że w swojej istocie jest środkowoeuropejskie"[s.15].


Po upływie pewnej ilości czasu od zakończenia czytania, bez problemu potrafiłam ze szczegółami przypomnieć sobie "Romea z epoki realizmu socjalistycznego", czy list pana "Sigmana Frijada do Jusufa Brijara", podczas gdy dwa inne opowiadania wyparowały mi z głowy zupełnie - od tytułu, po ich treść. Musiałam ponownie otworzyć książkę, by sprawdzić, o czym były. Ot, taki bilans, bo przecież nie może być idealnie. Jak już kiedyś wyjaśniałam, niezbyt lubię wystawiać jedną wspólną ocenę dla zbioru niezależnych tekstów, ponieważ niezwykle rzadko się zdarza (choć oczywiście nie mówię, że nigdy), by wszystkie opowiadania były na równym poziomie i robiły takie samo wrażenie. Nie inaczej jest z Pavlem Vilikovskim i jego siedmioma krasnoludkami. Janosik wozi się na plecach Romea, ale co poradzisz? Nic nie poradzisz.



 



Wełniaste myśli o innych książkach autora:
Pavel Vilikowský - Opowieść o rzeczywistym człowieku
_________________________________________________
tytuł: Okrutny maszynista (Krutý strojvodca)
autor: Pavel Vilikowský
tłumaczenie: Justyna Wodzisławska, Tomasz Grabiński
wydawnictwo:  Książkowe Klimaty
data wydania: 16 lipca 2013 r.
ISBN: 9788364166006
ilość stron: 164

Powiązane tytuły

8 komentarzy

  1. O matko, ja również nie zdałem. A przecież to nasi sąsiedzi. Ale kurczę, podobnie byłoby z literatem z Białorusi, Litwy (Mickiewicz, Wedecki, Jasienica, itd. się nie liczą), Ukrainy. Czuję się bardzo dziwnie - znam autorów z Wietnamu, RPA, Japonii, Chin czy Chile, a nie potrafię wymienić pisarzy z bezpośredniego sąsiedztwa. Globalna wioska normalnie :)

    Sama lektura wydaje się dość interesująca - ogromnie podoba mi się ta wewnętrzna, umysłowa perspektywa. Przetrawianie podjętych decyzji, naświetlanie procesów myślowych, itd. To mnie najbardziej kusi w tym zbiorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Wypełniasz sobie mapę literaturą świata, a tu na sąsiedniej Słowacji czarna plama. Dlatego chcę to szybko nadrobić.
      I zgadza się. Historie opowiadane z mocniejszym naciskiem na przemyślenia głównego bohatera mają pewien niezwykły urok. Pozwalają spojrzeć jakby bardziej, głębiej. Takie właśnie wrażenie odnosiłam podczas czytania Vilikowskiego.

      Usuń
    2. Jeżeli chodzi o Słowaków, to w ramach drobnego usprawiedliwienia, można by stwierdzić, że przez długie lata pozostawali oni w cieniu Czechów - jeszcze w czasach tworu zwanego Czechosłowacją, większą uwagę przyciągali tacy autorzy jak Kundera, Jan Pelc, Zdeněk Pluhař. Ciekaw jestem jak wygląda to z wydawniczego punktu widzenia, tzn. ile ukazało się do tej pory w Polsce książek Słowaków, a ile Czechów.

      Usuń
    3. Można zrobić sobie z tego zadanie domowe w ramach poszerzania horyzontów (:

      Usuń
  2. Ja także mam pustkę w głowie jeśli chodzi o słowackich pisarzy... Ta książka to chyba dobry pomysł na poznanie sąsiadów :) W dodatku mam bardzo chwytliwy tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. "Okrutny maszynista" brzmi całkiem intrygująco. A sąsiadów poznawać warto, zwłaszcza gdy mają coś ciekawego do powiedzenia.

      Usuń
  3. Fascynowały mnie fragmentami, całość jakoś nie urzekła. Ale może kiedyś zrobię drugie podejście. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, mnie też nie. Ale to właśnie minus opowiadań.

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: