Wełniaste Podejście do Literatury

Miara oddalenia - Alexander Maksik

2 października 2014 , ,



Wyobraź sobie, że stoisz przed własnym domem. Gdzieś w tle hałasuje rodzina, może szczeka jakiś pies. Widzisz swój samochód, firanki w oknach, mały rower na trawniku. Kwiatka. A teraz wszystko to pojedynczo znika. Nie ma roweru, okien, psa. Milknie rodzina, znika dom. Zostajesz tylko Ty. I nie masz już nic, ani nikogo. Tylko wspomnienia. I głosy w głowie.


Alexander Maksik - określany mianem obiecującego autora młodego pokolenia - w powieści "Miara oddalenia" porusza problem ludzkiej brutalności na kontynencie afrykańskim, zwraca uwagę czytelnika na krwawe wojny domowe, które zabierają kolejne istnienia. Koncentruje uwagę na Liberii (wiesz, gdzie położyć na mapie palec?), małym państwie na zachodzie kontynentu, który za sprawą nieustających wojen wewnątrz jej granic oraz kolejnych przewrotów wojskowych, ciągle jest niestabilny. Nie opowiada jednak o tym wszystkim wprost. Nie opisuje żadnych walk, nie kreśli historycznego tła. Nic z tych rzeczy. Tworzy jedynie swoją małą bohaterkę, by ta wyruszyła w swoją drogę.

Jacqueline otrzymała imię na cześć pani Kennedy. Jej ojciec był ministrem finansów w rządzie Charlesa Ghankay Taylora, matka zaś popijała drinki, pięknie przy tym wyglądając. Dwudziestoczteroletnia dziewczyna do niedawna miała wszystko. Teraz? Tylko plecak. Podróżuje po wyspach morza Egejskiego, nie mając w tym żadnego konkretnego celu. Jest bezdomna, samotna, opuszczona i wydaje się, że wkracza na cienką linę rozwieszoną pomiędzy chęcią życia, a potrzebą jego zakończenia. W głowie nieustannie słyszy szepty rodziców, sama podejrzewa się o powolną utratę zmysłów. Unika ludzi, ciągle zmienia miejsce, nie chce się do niczego przywiązywać, nikomu nie chce zapaść w pamięć. Jacqueline ucieka. Ucieka od wspomnień, które jednak nieustannie kroczą za nią. 

Ty, jako czytelnik, będziesz podróżować razem nią. Będziesz sypiać w jaskiniach i na igliwiu pośród drzew. Masować turystom stopy, by zarobić na jedzenie. Będziesz bać się ludzkich spojrzeń, bo w tych spojrzeniach dostrzeżesz siebie - bezdomnego nędzarza. Być może będziesz się zastanawiać, czy czasem nie śmierdzisz. Będziesz przerażony i być może nie zechcesz tak dłużej żyć. I w końcu poznasz całą historię dziewczyny, która - choć od pewnego czasu powoli Ci się układała - zaskoczy Cię swoim bestialstwem, plastycznością opisu, cierpieniem. I będziesz współcierpieć i współczuć.

Maksik potrafi zatrzymać uwagę czytelnika na dłużej. W zasadzie nawet się nie zauważa, gdy pół książki jest już za nami, a może nawet i cała. Jeśli chodzi o temat, rozważania, pomysł - książka jest niezwykła, robi duże wrażenie i faktycznie, ciężko przejść obok niej obojętnie. Pozostawiła we mnie jednak mały niedosyt. Cały czas mam wrażenie, że można było "jeszcze bardziej". Że jej siła, czyli Jacqueline, jest jednocześnie jej słabością.

Powieść Maksika to próba odnalezienia odpowiedzi na pytanie, czy da się uciec. Czy oddalenie się od problemów sprawia, że znikają one zupełnie? Co jest prawdziwą miarą oddalenia? Przebyty dystans, czas, który upłynął, całkowita odmiana losu? Gdy się nad tym zastanowić, niezwykle szybko można dojść do wniosku, że tak właściwie żadna odległość, czas, czy zmiany nie odsuną tego, co żyje w naszych głowach. Wspomnień nie da się oddalić, można jednak przestać z nimi walczyć. To oznacza konieczność zmierzenia się z nimi twarzą w twarz, pogodzenie się ze zdarzeniami i ich akceptację. Wymaga to jednak wiele siły. Być może dopiero wówczas można poczuć spokój i powolne, ale realne oddalanie się.
Być może... Często jednak o wiele prościej jest uciec w szaleństwo. 

"Zaczęła rozumieć, że trzeba umieć żyć pamięcią, bo ona jest elementem stałym. Nawet dla niej, nawet w tak niepewnym życiu, kiedy wszędzie czai się niebezpieczeństwo i niewiadome, kiedy teraźniejszość tyle od niej wymaga, pamięć wciąż jest elementem stałym"[s.159].

Oko na świat: Miara oddalenia [Alexander Maksik]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.



____________________________________________
tytuł: Miara oddalenia (A Marker to Measure Drift)
autor: Alexander Maksik
tłumaczenie: Dominika Lewandowska
wydawnictwo:  Świat Książki
data wydania: 2 kwietnia 2014 r.
ISBN: 9788379433117
ilość stron: 256

Powiązane tytuły

10 komentarzy

  1. Zaintrygowało mnie miejsce oraz główna bohaterka. Szkoda jednak, że książka pozostawia pewien niedosyt. Choć z drugiej strony, czasem dobrze, że główny bohater wywołuje w czytelniku emocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobudowałam sobie własny kawałek opowieści. Właściwie to nawet ciekawe, że każdy może spróbować samemu sobie dopowiedzieć niedopowiedziane.

      Usuń
  2. Fakt, szkoda, że pozostaje niedosyt. To potrafi strasznie męczyć nawet po zakończonej lekturze - czegoś brakuje i nie można sobie tego wypełnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywały już dużo bardziej męczące niedosyty (:

      Usuń
  3. Nie. Nie wiedziałam gdzie położyć palec ;p
    Po raz kolejny za sprawą literatury prezentujesz mi, Owco, nieznane dotąd miejsce, co mnie bardzo, bardzo cieszy. Książka zapowiada się intrygująco. Zwłaszcza dziewczyna, walka o przeżycie i jej zatracanie się. Zapytam w mojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się zatem jako pilot dalszych literackich wycieczek (:

      Usuń
  4. Afryka - to coś dla mnie! W dodatku spanie w jaskiniach i walka o przetrwanie jeszcze bardziej mnie ciekawi. Poszukam tej książki z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że Liberia jest jedynie w głowie i wspomnieniach bohaterki, a ona sama błąka się po greckich wyspach. Taki myk autora, by czytelnik sam z siebie poszukiwał. Układał historię z przeszłości. Ale dla fanki afrykańskich klimatów powinno być to ciekawe (:

      Usuń
  5. Sam początek od razu skojarzył mi się z Philipem Rothem i jego Wzburzeniem. Podmiot liryczny także ma do dyspozycji wyłącznie wspomnienia - otacza go pustka, zimna i bezduszna i nie ma nic poza nią, tylko własna pamięć (dosłownie!).

    "Miara oddalenia" - bardzo ciekawy tytuł. Książka także zapowiada się intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, czy gdyby główna bohaterka powieści była jednocześnie narratorką, efekt nie byłby mocniejszy.
      Tu mamy narrację trzecioosobową, więc mimo wszechwiedzy - w moim odbiorze pozostaje to ciągle jako "relacją z przemyśleń", a nie myśli bezpośrednie. Nie wiem. Zaczynam już kombinować, jak można by tę historię jeszcze ulepszyć, co oznacza, że czas na nową książkę, bo to nie moja działka przecież (:

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: