Wełniaste Podejście do Literatury

Spotkania: Targi, targi... i po targach. Krakowskie Targi Książki 2014 i Cisza w Krakowie

27 października 2014 , ,

Gdyby spróbować to wszystko przeliczyć na godziny, wychodzi mi, że spędziliśmy z Ulubionym w podróży dwadzieścia jeden godzin (w obie strony), by móc być w Krakowie godzin trzydzieści osiem. Znajomy uznał, że to szaleństwo i marnowanie czasu na podróż. Ale gdy zapytałam, co on porabiał ciekawego w ostatni weekend, okazało się, że siedział w domu i oglądał tv, bo było zimno i nie chciało mu się nigdzie wychodzić. Tak. Nie miałam więcej pytań. To, co czytacie, nie będzie szczegółową relacją z Targów; raczej zbiorem kilku spostrzeżeń urozmaiconym zdjęciami (wszystkie można kliknąć i zobaczyć w nowym oknie nieco powiększone).

1. Krakowskie Targi Książki odbywały się w tym roku po raz 18-ty. Zamiejscowe Wełniaste zostało odebrane prawie spod samego miejsca tymczasowego zamieszkania przez EXPObus i przewiezione bezpośrednio na miejsce imprezy. Tak więc dojazd - cud malina. Do tego edukacyjny, bo dzięki podróży poznałam nowe słowo. Zobaczyłam nazwę ulicy, nie potrafiłam określić, co takiego oznacza, choć skojarzenie okazało się poprawne. Doedukowałam się zatem.
Blich - miejsce, w którym bielono płótno.
Były to łąki położone w pobliżu rzek, na południowych stokach ze względu na wzmożone działanie słońca (wiki).

2. Na miejscu doszliśmy z Ulubionym do wniosku, że jeżeli gdzieś spada poziom czytelnictwa, to na pewno nie jest to Kraków. Kolejka do wejścia była ogromna i na "dzień dobry" robiła nieco dołujące wrażenie. Okazało się jednak, że przesuwała się całkiem szybko i kulturalnie, więc w sumie wejście potrwało jakieś 10 minut. Co prawda dostałam tzw. bilet bez kolejki, ale nie obejmował on swą mocą Ulubionego, zatem kolejkowaliśmy razem. On ze mną przyjechał, to ja mogłam z nim postać, prawda?
Widoki z końca kolejki (:

3. Poszliśmy na spotkanie blogerów - wyjazdu punkt pierwszy. Jestem dziś w bardzo dobrym nastroju, więc ograniczę się do stwierdzenia, że ogłoszenie wyników eBuki w kategorii "Najlepszy blog książkowy dla dorosłych" było zgodne z moimi przewidywaniami (z tego miejsca oficjalnie kłaniam się mojej faworytce z bloga Wielki Buk, w którą wierzyłam do samego końca, i która wygrała). Gdy jednak okazało się, że niestety zabrakło najważniejszych gości - tych zaproszonych, jak i laureatów, a prowadzący nie wiedział, co z pozostałym czasem zrobić - poczułam, że nad spotkanie zaczynają nadciągać czarne chmury. Zatem Wełniaste - nie chcąc być przemoczonym do suchej nitki - po angielsku opuściło spotkanie i udało się na dalsze zwiedzanie Targów, spotkania na stoiskach, oglądanie książek itd.(: A na spotkaniu udało mi się rozpoznać, podejść i zamienić kilka słów z Karoliną z bloga Tanayah Czyta, która również o Targach napisała. Trochę szerzej.
Dwa ujęcia ze spotkania blogerów.

4. Punktem drugim wyjazdu było spotkanie z jednym z moich ulubionych pisarzy - Jaume Cabré. Fajny człowiek. Mógłby być moim wujkiem z wąsem. A tak poważnie: miałam możliwość posłuchania na żywo tego, co ma do powiedzenia, szczególnie na temat swojego warsztatu pisarskiego, sposobu w jaki kreuje postacie w powieściach. Wszystko okraszone przykładami z wykorzystaniem kuzynki z Bostonu i pewnej ilości krów(; Chyba najlepszy moment mojego pobytu na Targach, bo dzięki niemu lepiej poznałam autora, którego sposób pisania tak bardzo lubię. Spotkanie poprowadził redaktor Nogaś, a tłumaczyła pani Anna Sawicka. I było stanowczo zbyt krótkie.


5. Teraz jeszcze kilka obrazków z Targów, żeby chociaż spróbować oddać ich rozmach.

Bez mapy się nie dało.
Dorzucam również obiecane kiedyś zdjęcie Kruka na Targach. Mam nadzieję, że kolega Śniący - o ile nie był osobiście - będzie kontent (:

6. Trzecim punktem wycieczki była "Cisza w Krakowie", literacko-muzyczne spotkanie w klubie herbacianym Nie lubię poniedziałków, zorganizowane z okazji premiery najnowszej powieści Jaroslava Rudiša "Cisza w Pradze". Posłuchaliśmy jak autor czyta jej fragment, oprawę muzyczną spotkania zapewnił Jaromir99 i A.M. Almela, a swoje wiersze recytował Jan Těsnohlídek. Rządził język czeski i czeska beztroska. Przy okazji moja znajomość ojczystej mowy Hrabala podniosła się o kolejnych kilka słów (choć na szczęście dla takich jak ja tłumaczono wszystko również na polski). 


7. A ostatnim powodem wyjazdu był sam Kraków, który - ilekroć w nim jestem - zdecydowanie wolę nocą. Ale chyba każde miasto prezentuje się lepiej, gdy się nieco ściemni. Zatem nie bacząc na wieczorno-nocne zimno, łaziliśmy, fotografowaliśmy i bawiliśmy w mieście Kraka.
Weekendowy wypad na drugi koniec kraju oficjalnie uważamy za udany (:





Powiązane tytuły

34 komentarzy

  1. Clip, aż mi się łezka w oku zakręciła jak zobaczyłem, że jednak o mnie pamiętałaś :) Czuję się dogłębnie wzruszony - dziękuję z całego serca!
    na Targach znowuż nie mogłem się pojawić - taki pech. Niemniej jednak obiecałem sobie, że do trzech razy sztuka i w przyszłym roku jak nie Warszawa to Kraków i tym razem już na pewno będę na targach ;)
    Sama relacja - istna bomba! Widać ten rozmach, tę masę ludzi ciekawych nowych, czytelniczych wrażeń. Dobrze wiedzieć, że Owieczce się spodobało - mam nadzieję, że kupiłaś trochę książek i nacykałaś jeszcze więcej fotek :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie skłamię, jeśli napiszę, że jestem bankrutem. Dobrze, że miesiąc się już kończy ;p

      Usuń
    2. Nie martw się - w Twoim przypadku bankructwo finansowe równa się bogactwu intelektualnemu :)
      A, i tak w ogóle to dzięki zdjęciom po raz pierwszy zobaczyłem owcę w trampkach - milutko :))

      Usuń
    3. Pobyt w Krakowie zakończył definitywnie sezon na trampki. Za zimno już na nie, co potwierdza katar, z którym wróciłam.

      Usuń
  2. Ależ Wam zazdroszczę udziału w koncercie z okazji "Ciszy w Pradze"! Też chciałam się wybrać, ale nie miałabym czym wrócić do domu :( za to przytulałam się do Rudiša w niedzielę na stoisku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to ja bardzo zazdroszczę misia z Jaroslavem. Niestety wtedy już byliśmy w drodze powrotnej do Trójmiasta.

      Usuń
  3. Strasznie się cieszę, że mnie poznałaś i podeszłaś :) Ja miałam w pamięci osobę w okularach (bo wpatrywałam się intensywnie w Twoje zdjęcie z działu "o mnie" na blogu), stąd chyba nie wypatrzyłabym Cię w tłumie. Żałuję tylko, że tak krótko mogłyśmy pogadać :( Może wpadniesz też na targi do Warszawy? Ja mam takie mgliste plany, że fajnie by było się tam pojawić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpoznałam tam sporo osób, ale podejść odważyłam się tylko do Ciebie ;p
      Co do Warszawy to ciężko mi w tej chwili planować tak daleko w przód, ale nie mówię nie. Czas pokaże. A przy następnym spotkaniu pogadamy sobie o wiele dłużej. Słowo (:

      Usuń
    2. Ja odważyłam się podejść do Kamila z Kamil Czyta Książki i do Ani z Wstaw Tytuł :D Cudnie, że podeszłaś, bo byłoby mi smutno, gdyby nie udało nam się choć chwilkę pogadać :)

      Usuń
  4. teraz tylko czekać na recenzję Ciszy w Pradze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie. Zaczyna się już czytać (:

      Usuń
  5. No, ja takich pozytywnych wrażeń z targów nie mam, a jednym z najlepszych było to, że mam łatwy i szybki dojazd do Krakowa - autobusy kursują częściej, niż komunikacja miejska, 1,5h jestem na miejscu (z domu). Podziwiam, że chciało Ci się jechać z drugiego końca Polski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie jest tak, że wszystko jest doskonałe. Dla mnie jedynym negatywnym elementem było spotkanie, dlatego pozwoliłam sobie je opuścić, by na to nie patrzeć. A co do przejazdu - wiem, być może szaleństwo, ale za to bardzo przyjemne (:

      Usuń
  6. Ooo, zdjęcie z kolejki to miód na moje serce. Bardzo żałowałam, że na Targi wybrałam się wcześnie, kiedy jeszcze blogerzy nie dojechali, ale kiedy widzę tę kolejkę trochę mniej mi żal :) Nie stałam w żadnej kolejce i nawet udało nam się zaparkować pod samym budynkiem. Coś za coś? :) Ale szczerze mówiąc, następnym razem więcej czasu poświęcę Festiwalowi Conrada, bo z tamtych spotkań więcej wyniosłam niż z Targów - nie mówię, że za mało kupiłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w przyszłym roku, bo planowanie teraz czegokolwiek jest bez sensu, udałoby się nam przyjechać na trochę dłużej do Krakowa właśnie po to, by wziąć udział w Festiwalu Conradowskim. W tym nie było na to żadnych szans, niestety.

      Usuń
    2. To w takim razie obie mamy "plan" na przyszły rok :)

      Usuń
    3. Ja ograniczyłem się wyłącznie do Targów Książki i bardzo żałuję, że nie udało mi się znaleźć czasu na Festiwal Conrada. Ale i tak musiałem wykorzystać 3 dni z mojego urlopu. W kolejce także swoje odstałem, ponieważ moja dziewczyna nie miała magicznego zaproszenia i również byłem pozytywnie zaskoczony, że kolejka choć niebotycznie długa, porusza się tak szybko i sprawnie :)

      Udało Ci się zdobyć jakieś autografy? Ja mogę się pochwalić bazgrołami na książce Dehnla oraz Kereta :)

      Usuń
    4. Na tych targach nie wzięłam żadnego autografu. Nie wyobrażałam sobie przewożenia walizki książek przez cały kraj, a dublowanie egzemplarzy tylko dla podpisu też było lekko bez sensu. Jeszcze będą okazje. Bliższe (:

      Usuń
    5. Cabre mógłby napisać choć jedną książkę niewielkich rozmiarów, to wtedy by można ją zabrać - a tu nic z tego. Szkoda, że ten Kraków tak daleko, ale widać dla chcącego nic trudnego.

      Usuń
    6. O nie, nie. Cabre niewielkich rozmiarów zbyt szybko by się kończył. Liberum veto!

      Usuń
    7. To chociaż "Wyznaję" w 5 tomach...

      Usuń
    8. Ej, tak na to patrząc, to można i do Cabre podejść z wyrwaną pierwszą stroną powieści i poprosić o autograf. Mina autora z pewnością byłaby bezcenna :>

      Usuń
    9. Genialny pomysł - chciałabym być świadkiem tej miny. :)

      Usuń
  7. Festiwal naprawdę gorąco polecam. Byłam pierwszy raz (nie mam pojęcia dlaczego i nie mam żadnego usprawiedliwienia ;)), ale już wiem, że będę się przyłączać co roku. Nie przeszkadzało mi nawet to, że po spotkaniu z Jergoviciem nie mogłam normalnie mówić, bo szczęka mi drżała z zimna ;) A chciałam wyrażać zachwyty już w drodze na przystanek ;) Na szczęście w domu czekała ciepła herbata i mogłam się rozpływać ze szczęścia. Cudnie było :D A autografów też nie mam, Kereta zazdroszczę - choć bardziej spotkania z nim niż autografu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może włączysz się w organizację jako wolontariusz i będziesz mnie wszędzie wprowadzać? Co? Zły pomysł? Przywiozę Ci krówki ciągutki w rewanżu :D

      Usuń
    2. Umowa stoi, mogę być Twoją wolontariuszką na wyłączność :D Tylko... jeszcze nie wiem jak się włączyć, ale popracuję nad tym :D Krówki? A owce w żelu?

      Usuń
    3. Ty to mi zawsze jakieś robótki ręczne wymyślisz. Ale ok. Będziesz wolontariuszem na CF, będą owce w żelu (:

      Usuń
    4. Brzmi jak niezłe wyzwanie, jupi :D

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Każde targi książki to święto dla kochających literaturę. Nie ważne, gdzie. Ważne, że się dzieje książkowo (:

      Usuń
  9. Podziwiam entuzjazm całej wyprawy - miło było o tym poczytać i podejrzeć co nieco. ;-)
    Fragmentu "Ciszy w Pradze" słuchałam podczas Europejskiej Nocy Literatury w jednej z najlepszych interpretacji tegorocznej edycji i chciałabym przeczytać.
    Spotkania z J. Cabre zazdroszczę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie też. Poszłabym jeszcze raz. I jeszcze. I jeszcze.
      Są autorzy, którzy swoim sposobem pisania intrygują mnie do tego stopnia, że chcę ich poznać jako ludzi. Taka wewnętrzna potrzeba. Ale nie jest ich na szczęście zbyt wielu, więc takie "entuzjastyczne wypady" odbywają się niezwykle rzadko ;p

      Usuń
  10. No i jeszcze bardziej żałuję, że nie zorientowałam się wcześniej i nie byłam na spotkaniu blogerów. Tak to jest, jak targów nie trzeba wpisywać w grafik, bo się mieszka w Krakowie - można o nich prawie zapomnieć:) I dojazd komunikacją krakowską był bardzo słaby. Nie wystraszyły Cię okolice tegorocznych targów?;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, bo ja też często zapominam o imprezach, które mam pod nosem. Co do transportu to EXPObus był genialny. Zabrał nas z centrum i zawiózł pod samo wejście do hali. A okolica? Pewnie to głupie, ale mam aż 6 zdjęć kominów elektrociepłowni, które widziałam na horyzoncie. Jeden świetnie wymalowany, drugi pewnie dopiero malowany będzie. Tak więc nie wystraszyła, a wręcz się spodobała :D

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: