Wełniaste Podejście do Literatury

Żółte oczy prowadzą do domu - Markéta Pilátová

14 października 2014 , , ,

You can never get lost when you've nowhere to go. - Piano Magic

Jeżeli coś jest egzotyczne, oznacza najczęściej, że pochodzi z miejsca całkowicie odmiennego od tego, w którym znajduję się ja. Z innego klimatu, z obcej kultury, gdzieś zza oceanu. Niecodzienne i w moim otoczeniu niespotykane. Zatem egzotyczny będzie dla mnie azjatycki durian, ale również posągi moai, hinduskie ghaty, czy chociażby Peru i jego mieszkańcy. Natomiast nigdy nie przyszło mi do głowy, by zastanowić się, co w takim razie będzie egzotyką na przykład dla Boliwijczyka. Kalarepa?

W czasach wojny, czy w czasach komunistycznych nie tylko Polacy emigrowali za granicę, by znaleźć spokojniejszy i bardziej dostatni kawałek świata. Dotyczyło to również naszych sąsiadów zza południowej granicy. "Część z nich to byli Żydzi, którzy przeżyli obozy koncentracyjne. Ledwo co z nich wrócili, musieli znów uciekać przed komunistami. Wyciągnęli z tego wnioski, niczego już sobie nie wmawiali, a Brazylia była ich jedyną szansą"[s.97]. Dla dwóch młodych kobiet - urodzonych już w Brazylii córek czeskich imigrantów, egzotyką okazała się być Praga, do której pojechały obie, choć niezależnie od siebie. Miasto przodków, miejsca wspominane przez rodziców, język, którego uczyły się od wczesnych dziecięcych lat wydawały się oczywistym wyborem dla ucieczki przed nękającymi je problemami dnia codziennego. Dla nich był to niemal koniec świata i początek nowego życia.

Jednak nie one wydały mi się najciekawsze. Dużo uważniej śledziłam spotkanie i rozmowę dwóch starszych już kobiet. Jedna była z Brazylii, druga nigdy nie opuściła Czech. Dwa różne życia, które połączył na zawsze jeden mężczyzna. Jedna posiadała jego ciało, ta druga zaś jego duszę.  Nie znały się, lecz wiedziały o sobie nawzajem. Po śmierci mężczyzny stanęły ze sobą twarzą w twarz.  Niezwykła konfrontacja. Zatem młodość poznaje abstrakcyjny dla niej kraj, jego rzeczywistość i jego komunistyczną historię, starość zaś mierzy się z demonami, które dręczyły ją aż nazbyt długo. I wzajemnie się w tym wspierają.

Nie ma w tej powieści nic "na siłę". Jest za to uważna obserwacja reakcji i zachowań, ale nie bez jakiegokolwiek analizowania. Wszystko dzieje się naturalnie, samo, jakby od niechcenia. Jednak kiedy odkłada się książkę i powraca się do codziennych zajęć, myśli same napływają do głowy. W czytelniku świadomie lub mniej świadomie pojawia się refleksja na temat przyjaźni, bezgranicznego oddania, miłości, ale również samotności, lęku przed zmianą, depresji. I są orizuru, terapeutyczne żurawie, których złożenie wymaga cierpliwości. "Jak będziemy składać dla ciebie orizuru, to poświęcimy ci czas i uwagę, których już nie odzyskamy. Damy ci je w prezencie, rozumiesz?"[s.206]. Na wewnętrznej stronie okładki zamieszczono schemat ich składania.

Pisząc kiedyś o powieści "Grecy umierają w domu", definiowałam dom jako dowolne miejsce, w którym można się uspokoić, wyciszyć, poczuć ulgę i ukryć się przed światem. Niekoniecznie musi to być jakiś konkretny budynek, bo przecież często miejsca tworzą znajdujący się w nich ludzie. Markéta Pilátová stworzyła historię lekką i prostą, bez zbędnych dygresji czy rozwlekłych opisów, poruszającą temat niezwykle istotny dla każdego, kto próbował chociaż raz - czy też nadal próbuje - zdefiniować swoje miejsce w świecie. Ustalić jednoznacznie, gdzie ma się dom, do którego miejsca jest się przywiązanym na tyle, by będąc w różnych punktach na kuli ziemskiej, tęsknić właśnie za nim, a już w nim będąc, czuć, że jest się naprawdę u siebie i nie ciągnie nas już nigdzie indziej.

Wrażenie, jakie ta powieść pozostawia po sobie, jest doprawdy niezwykłe. Zwłaszcza jeżeli opisywane uczucia, podobnie jak w moim przypadku, nie są czytelnikowi obce.

  



Za powieść dziękuję wydawnictwu Książkowe Klimaty.
__________________________________________
tytuł: Żółte oczy prowadzą do domu (Žluté oči vedou domů)
autor: Markéta Pilátová
tłumaczenie: Katarzyna Dudzic, Tomasz Grabiński
wydawnictwo:  Książkowe Klimaty
data wydania: 2013 r.
ISBN: 978-83-64168-03-1
ilość stron: 250

Powiązane tytuły

20 komentarzy

  1. Jak miło było przeczytać Twoje ciepłe wrażenia i refleksje i przypomnieć sobie własną lekturę tej książki. :-) A tak w ogóle, lubię takie okładkowe niespodzianki wydawnicze, jak na przykład ta instrukcja origami, tyko mój żuraw był jakiś koślawy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mój raczej też urodą, gracją i dokładnym wykonaniem nie grzeszy... (:

      Usuń
    2. Kolejne propozycje do wykonania. ;-)
      http://www.boredpanda.com/365-days-of-origami-ross-symons/

      Usuń
    3. Obawiam się,Fibula, że jeden mój żuraw talentu nie czyni. Ale popatrzeć na czyjś - bardzo chętnie (:

      Usuń
  2. o najtrudniejszych rzeczach pisze się prosto, chociaż czasami ciężko to wyważyć, a wtedy efekt jest dość marny. coraz bardziej podoba mi się to, że mamy bardzo podobny gust literacki, wynajdujesz perełki, a ja tylko dopisuję je do swojej listy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też coś mam!
      Podoba mi się to, że mamy podobny gust literacki, bo ty taszczysz ze sobą te opasłe tomiska, potem piszesz, czy warto było tyle je taszczyć, a wtedy ja ewentualnie dopisuję je do swojej listy (;

      Usuń
    2. całkiem sprawiedliwie :D

      Usuń
  3. Fascynujące. Tak pięknie piszesz o tej książce. Poszukam w bibliotece. Zaskakuje mnie Twój dobór lektur, są takie inne, niespotykane nigdzie indziej, niepopularne, a bardzo ciekawe. Zazdroszczę tej umiejętności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to jakaś szczególna umiejętność, ale jeżeli tak, to bardzo się cieszę, że ją posiadam. Bo dzięki niej świadomie wybieram sobie ciekawe lektury (:

      Usuń
    2. Zawsze mnie fascynowały książki, które wybierasz, bo są poza modą. Przypomina mi to moją bliską koleżankę, która zawsze podąża pod prąd, bo lubi. I jeśli wszyscy coś lubią, to ona szuka czegoś innego, czegoś swojego. I u Ciebie chyba jest podobnie. Dlatego lubię tu zaglądać ;)
      Ładną masz nową sukienkę. Muszę się do niej przyzwyczaić, bo chociaż jest śliczna to jeszcze żyję wspomnieniami o tamtej, którą lubiłam. Najbardziej za ten znaczek z owieczką, jak stempelek pocztowy ;)

      Usuń
    3. Nazywałam ją żartobliwie owcą na fali i wysłałam na wakacje (:

      Usuń
  4. Literatura słowacka, rumuńska, a teraz czeska. Widzę, że zaczynasz poznawać literacką okolicę :) A co do emigracji Czechów, to zabawne, ale jakoś w ogóle wcześniej nie myślałem o tym narodzie w tych kategoriach. Z masowymi przenosinami za ocean kojarzyli mi się Irlandczycy, nacje z Bałkanów, Niemcy, Polacy, Rosjanie, ale Czesi :) ? Lektura wydaje się naprawdę interesująca. Konfrontacja dwóch różnych światów, a więc różnych filozofii życiowych i realiów, zawsze jest bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Literaturę słowacką i rumuńską zaczynam poznawać, to prawda. Ale w czeskiej mieszkam od dawna (; Wojna i komunizm dotykały sąsiadów z południa podobnie jak i nas. Emigrowali więc póki mogli. Kto zdążył. A Ameryka Południowa była częstym celem podróży.

      Usuń
  5. Masz rację, że nigdy nie zastanawiałam się co ktoś egzotyczny dla mnie, uważa za egzotyczne. Bardzo ciekawy problem :) Książka może mi otworzyć oczy na wiele problemów, w dodatku lubię, gdy myśli o książce wracają do mnie po jej odłożeniu :)
    P.S. Ta kalarepa mnie rozbroiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że słowo kalarepa samo w sobie jest w dechę (;
      Weź je sobie powiedz na głos ze trzy razy.

      Usuń
  6. Faktycznie wiele osób poszukuje swojego miejsca na ziemi...

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm, książka wydaje się być naprawdę intrygująca. Choć oprócz recenzji równie mocno zaintrygowało mnie to origami. A Wełniaste umie zrobić owcę z papieru?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że nie potrafi. Debiutancki krzywy żuraw to (póki co) max możliwości (:

      Usuń
    2. Jak na debiutanckiego to ten żuraw prezentuje się całkiem spoko :) Ale liczę, że kiedyś ujrzę papierową owcę ;)

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: