Wełniaste Podejście do Literatury

Antonio Muñoz Molina: We mgle czasów

4 listopada 2014 , , , ,

Z reguły czytam szybko. Tu podczytam kilkanaście stron, tam rozdział czy dwa, potem przed snem jeszcze poczytam z godzinę i książka znika w dwa, trzy dni. Przewracam ostatnią stronę, odkładam książkę na półkę i już rozmyślam, jaki tytuł będzie następny. Bo to ja w tym czytelniczym związku rządzę i narzucam w nim tempo. Ja. I tak było do niedawna. Wspominam o tym, dlatego że zostałam zdetronizowana. Przez powieść. Spadłam z cholernie wysoka, proszę państwa i to ja musiałam się dostosować do jej wymagań.

Tłem wydarzeń powieści jest Madryt pochłonięty do reszty przez walki pomiędzy jego mieszkańcami. Dzielą ich ideały, polityka i światopogląd wyrażane przez kolor noszonych koszul. Błękitne, szarobrunatne, czerwone, czarne. Hiszpania w przededniu wojny domowej nie dostrzegła, że jeden z architektów, Ignacio Abel, wyjechał - choć lepiej pasuje tu słowo uciekł - do Ameryki, do spokojnego, oddalonego od tego zamętu świata. W drodze wspomina. Wszystko. Zapach nadciągającego do kraju niebezpieczeństwa i rozwoju konfliktu, porachunki pomiędzy koszulami, swoją żonę, dzieci, pozostawioną rodzinę. Trupy na ulicach, bezsensowne śmierci. I kobietę, z którą w tym właśnie czasie spędził najpiękniejsze chwile w swym życiu. Bardzo krótki czas uniesień, czas zmysłowego romansu, czas niepokoju. Bo "We mgle czasów" to historia miłosna z wojną w tle. Temat wydawać by się mógł banalny, gdyby nie fakt, że zupełnie tak nie jest.

Drobiazgowo opisani bohaterowie miejscami wydawali mi się bardziej znani, niż osoby z prawdziwego życia. Opinię o każdym z nich czytelnik wyrabia sobie dosyć szybko, by następnie odpowiednio ją weryfikować poprzez pryzmat wspomnień oraz przemyśleń innych ludzi. Wojna nie została przedstawiona w typowy sposób. Jej obraz tworzą ludzkie emocje wyrażane w myślach, słowach i odczuciach. W rozmowach i zastanawianiu się. Przemierzając kolejne strony powieści złapałam się na tym, że podświadomie wyczekiwałam krótkich fragmentów listu, który napisała do głównego bohatera jego żona. To był efekt narastającej we mnie potrzeby - a może ciekawości - ujrzenia głównego bohatera w innym świetle. Świetle cudzych oczu, przemyśleń i słów.

"We mgle czasów" to przeszło osiemset stron zapisanych małą czcionką, z minimalną ilością dialogów, a jeśli już jakieś się pojawiają, często są tak naprawdę długimi przemowami wygłaszających je bohaterów. Tej powieści po prostu nie da się szybko przeczytać. Wymaga uwagi i skupienia. Jest też ciężka (dosłownie), więc zabieranie jej ze sobą poza dom również odpada. Dziennie przesuwałam się zatem o dwa rozdziały. Brzmi średnio, ale jest również druga strona medalu. Powieść jest literaturą przepiękną, wymagającą koncentracji na każdym słowie. Po lekturze powieści mogę z całą pewnością w klawiaturze napisać, że Antonia Muñoza Molinę jako pisarza cechuje ścisła dyscyplina obserwacji, mistrzostwo drobiazgowości, szczegółowa analiza kolejno pojawiających się na scenie postaci, dogłębna precyzja w przekazywaniu myśli, uczuć, skojarzeń, ciągu myślowego oraz ich wrażeń z otaczającej ich rzeczywistości, w której przyszło im żyć. 

Parafrazując na koniec samego autora, "We mgle czasów" to puszcze pięknych słów i hektary porównań złożone ze zdań bardzo wielokrotnie złożonych. Cudowna opowieść, ale tylko dla wytrwałych czytelników, którzy cenią sobie piękno słowa pisanego i gotowi są poświęcić lekturze tyle czasu, ile to ona będzie na to potrzebować. Bo to bardzo bogata wewnętrznie, choć może nieco wyniosła dama, która nie z każdym nawiąże pozytywne stosunki. Ot, co.


Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

_________________________________________________
tytuł: We mgle czasów (La noche de los tiempos)
autor: Antonio Muñoz Molina
tłumaczenie: Marta Boberska
wydawnictwo:  Świat Książki
data wydania: 5 marca 2014 r.
ISBN: 978-83-7943-094-9
ilość stron: 848
Mistrzowie prozy: We mgle czasów [Antonio Munoz Molina]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

20 komentarzy

  1. ACH! Ja też chcę zostać zdetronizowana i spaść z tych moich zaplanowanych, ułożonych, zaczytanych chmur :D Podobnie mam z prozą Roberto Bolano - właśnie zaczytuję się w "Dzikich Detektywach" i co prawda to nie jest "2666", gdzie aż wtopiłam się w kartki, ale jest bardzo blisko - to powieść, która Tobie daje czas, a nie której się poświęca czas, jeśli wiesz, co mam na myśli :D Ściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, Bolaño, Bolaño, Bolaño... Mój wielki wyrzut sumienia. Bo ciągle bardzo "bardzo chcę", ale nijak nie idzie za tym "już mam i mogę odjeżdżać". Bu :(

      Usuń
  2. Brzmi zachęcająco, poszukam w bibliotece. Może dla mnie ta wyniosła dama będzie trochę łaskawa i się dogadamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodoba Ci się, bo Ty uwielbiasz słowa i emocje (:

      Usuń
  3. Aż przeczytałam sobie z ciekawości ten fragment i kurcze sama nie wiem, czy bym podołała tak przez 800 stron.
    Ja chyba jednak wolę trochę "lżejszą" literaturę ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, Zabiegańcu. Poszukam w szafie jakiegoś "poczytaj mi mamo" (;

      Usuń
  4. Czasem warto poświęcić więcej czasu, dokładnie się wczytać i dać się ponieść wartościowej książce.
    Recenzja zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. A że wiele już razy złe początki kończyły się następnie wspomnieniem po fantastycznej lekturze, wiem, że każdej powieści warto dać szansę. Czasem po prostu należy się do powieści dostroić (:

      Usuń
  5. Zapowiada się co najmniej ciekawie. Ostatni raz w Hiszpanii ogarniętej gorączką wojny domowej gościłem dość dawno - było to kilka lat temu, za sprawą "Komu bije dzwon" Hemingway'a.

    A ci Latynoamerykanie mają coś w swojej prozie, co nie pozwala przejść przez nią chyżo i prędko. Ja niedawno czytałem, czy raczej konfrontowałem się z Carpentierem, kubańskim artystą i jego "Wojną czasu". Książka to skromniutki zbiorek, zawierający raptem kilka opowiadań, ale przedarcie się przez wszystkie zajęło mi naprawdę sporo. Zresztą ostatnie opowiadanie przerwałem w połowie, by zabrać się za nie raz jeszcze, od początku - całość okazała się dość przewrotna i początkowo w ogóle nie mogłem połapać się w fabule :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niezwykle ciekawi to zjawisko, bo z jednej strony masz świadomość, że lektura Ci się "ciągnie", jednocześnie poddajesz się temu, łapiesz odpowiedni rytm i płyniesz, bo chcesz wiedzieć, co dalej. I kiedy komuś powiesz, że jakaś powieść Ci się "ciągnie" albo że ją odłożyłeś, to ten ktoś odbiera to często jako synonim stwierdzenia, że książka jest "nudna". A to przecież nie zawsze jest to samo (:

      Usuń
  6. Jestem gotowa zmierzyć się z tą książką, ale muszę odłożyć jej lekturę w czasie. Na dzień dzisiejszy nie byłabym chyba w stanie wystarczająco dużo czasu jej poświęcić. Ale zapisuję tytuł i czekam na "lepsze czasy czytelnicze" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę zatem szybkiego nastania tych "lepszych czasów czytelniczych" tak w ogóle (:

      Usuń
  7. jestem chyba czytelniczym masochistą, bo lubię grube książki, które długo się czyta ;) jak już nadrobię pozostałe książki, które poleciłaś, zabiorę się za molinę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ze zdziwieniem odkryłam, że moje książki na listopad i grudzień to same spaślaki. Kilkia sztuk, a stos tworzą do nieba, jakby ich tłum cały był.

      Usuń
  8. Mimo że Owca ciekawie napisała i gęste książki lubię, to jednak takie wydanie by mnie zmęczyło. Bo cenię gęstość treści, znaczeń, myśli, a nie liter na stronie. Tak już mam, że niektóre edycje skutecznie mnie zniechęcają. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pierwsza książka z serii, którą czytałam. Mam nadzieję, że inne - ze względu na mniejszą objętość - mają większą czcionkę, bo faktycznie wzrok na dłuższą metę się męczy od takiego zwarcia tekstu. Wtedy nawet duże okulary to zbyt mało ;p

      Usuń
  9. Lubię tę serię i często po nią sięgam, choć tego tytułu jeszcze nie czytałam. Co do czcionki, to we wszystkich dziewięciu tytułach, jakie mam, jest taka sama (aż musiałam sprawdzić). Ciekawe, czy ta "We mgle czasów" jakoś się różni, czy pora wybrać się do okulisty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wspominałam wyżej, że nie mam pojęcia, bo "We mgle czasów" to moja pierwsza książka z tej serii. Porównać będę mogła dopiero, gdy sięgnę kiedyś po jakąś kolejną. Ewentualnie możemy porównać zdjęcia:D

      Usuń
  10. Będę musiała wystawić moją cierpliwość na "ciężką próbę"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto nie ryzykuje, ten nic nie zyskuje (;

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: