Wełniaste Podejście do Literatury

Cisza w Pradze - Jaroslav Rudiš

1 grudnia 2014 , , ,


W powieści Jaroslava Rudiša padają słowa: "Przyjdzie taki czas, że ludzie będą płacić za ciszę"[s.120]. Jeśli się nad tym zastanowić, to dochodzę do wniosku, że nigdy tak naprawdę nie słyszałam ciszy. Bo nawet jeżeli wyłączę komputer, wyłączę radio, zamknę szczelnie okno i wstrzymam powietrze, by nie oddychać, i tak przebijać się będą stłumione dźwięki zza ścian, skrzypnie podłoga, pyknie lodówka, ujadający sąsiad akurat zacznie ćwiczyć śpiew. Ja nie znam ciszy. Nie wiem, co to prawdziwa cisza. A Ty?

"Cisza w Pradze" to raptem jeden dzień z życia pięciu osób. Pozornie pięć różnych postaci poszukujących w życiu czegoś odmiennego. Wszyscy starają się jednak zagłuszyć coś, co zbyt mocno hałasuje w ich życiu, a co być może tym hałasem stara się zwrócić na siebie ich uwagę. Domagają się zmiany lub chcą zostać zrozumiani. W ciągu tego jednego dnia ścieżki życia całej piątki będą się przecinać wielokrotnie, by zebrać ich na koniec w jednym punkcie. Punkcie kulminacyjnym w zasadzie. Bohaterowie Rudiša poszukują ciszy nie tylko w mieście. Oni poszukują ciszy w samych sobie i być może wierzą, że uda im się ją odnaleźć. Ale cisza na ten moment po prostu nie istnieje.

Vanda, wokalistka punkowego zespołu, uciekająca od uderzającej w nią zdrady najbliższych osób w seks bez zobowiązań i narkotyki. Chory umysłowo Vladimir szukający ciszy w świecie, ułatwia też poszukiwania innym poprzez przecinanie im kabli od słuchawek czy głośników. Hana i Wayne żyjący w pozornie szczęśliwym związku, choć każde z nich patrzy na ten związek inaczej. Petr kursujący praską linią 22 - motorniczy, który przemierzając codziennie najdłuższą linię w mieście, obserwuje zza tramwajowych szyb ludzi i miasto. Każdy z bohaterów Ciszy jest naelektryzowany emocjami. W każdym z nich z jakiegoś powodu czai się smutek. Wszyscy pragną szczęścia. Nie zawsze jednak wiedzą, jak tego dokonać i gdzie rozpocząć proces zmiany.

Choć wydawać by się mogło, że to jedynie powieść, każdy w trakcie lektury zacznie odnosić przeczytane słowa do samego siebie. Będzie porównywać, być może doszukiwać się nawet wspólnych punktów. Bo Jaroslav Rudiš ma niebywały talent do wprowadzania czytelnika w stan autorefleksji za pomocą bardzo zwyczajnych historii pisanych prostymi słowami. Nie ma w tej powieści żadnej pompatyczności. Jest zwyczajność, prostota i realność. Dlatego w czasie czytania pomyślałam sobie: niby to Praga, ale w zasadzie może to być każde inne miasto. Bo wszędzie jest tak samo. Bo nigdzie nie ma ciszy. To, co nieustannie hałasuje wokół nas to ludzkie życie, a my staramy się je uciszyć następnym hałasem.

Prowadzący tramwaj Petr patrzy na rzeczywistość, której zachwyceni Pragą turyści zdają się zupełnie nie dostrzegać. "Cisza w Pradze" jest nieco jak film i podobnie jak kilka innych - "Samotni", "Niedźwiadek", czy chociażby filmowa wersja "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" stara się pokazać, że aura piękna i szczęśliwości, którą dla oczu turysty roztacza Praga, nie przekłada się na jej mieszkańców. Myślenie, że w pięknym i radosnym miejscu mieszkają piękni i radośni ludzie, to mocno fałszywe złudzenie. Bo za tym radosnym klimatem miasta, za przepięknymi fasadami budynków, czają się smutni ludzie.

Rudiš nie koncentruje się w swej powieści na miejscu, a na ludziach, w oczach i myślach których to miejsce się odbija. Historia jest płynna, wartka, w zasadzie do przeczytania w niedługim czasie. Chronologicznie "Cisza w Pradze" powstała wcześniej niż "Koniec punku w Helsinkach", a uważny słuchacz może się w niej doszukać delikatnych dźwięków - może próbnych, może przypadkowych, które następnie przerodziły się w pełną symfonię rozbrzmiewającą w następnej książce. Każda kolejna powieść Jaroslava Rudiša utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że coś wielkiego można stworzyć z - wydawać by się mogło - zwyczajności. Żadna wyszukana forma, żaden niespotykany dotąd temat, żadna głęboka filozofia. Wystarczy wrażliwość autora i jego spojrzenie spod długiej grzywki na mijających go ludzi. Czy to wystarczający powód, by pojechać po świeżo wydaną książkę na drugi koniec Polski? Być może nie. Ale mi to nie przeszkadzało. Pojechałam.

"Poza tym, czytałam gdzieś, że ludzie, którzy dużo czytają, próbują sobie coś tym czytaniem zrekompensować, coś, czego normalnie w życiu brak, na przykład szczęście. Że po prostu ludzie, którzy za dużo czytają, nie są szczęśliwi.
Ty dużo czytasz, nie?"[s.282].




__________________________________________________
tytuł: Cisza w Pradze (Potichu)
autor: Jaroslav Rudiš
tłumaczenie: Katarzyna Dudzic
wydawnictwo:  Książkowe Klimaty
data wydania: 23 października 2014 r.
ilość stron: 300


Powiązane tytuły

17 komentarzy

  1. Zaczęłaś zadawać takie prowokujące pytania dotyczące ciszej natury, że jestem w stanie udzielić odpowiedzi jedynie posiłkując się twórczością innych:

    Broniewski - Cisza

    Powiedz mi, jak ci na imię?
    - Cisza.
    - Powtórz, bom nie dosłyszał?
    - Cisza.
    - Czy to ty chodzisz po chrząstkich gałązkach wiosną?
    czy o tobie słowik kląska, czy trawy rosną?
    - Ja jestem cisza, milcz, dumny.
    - Zabiorę ciebie do trumny.

    A co do tkania powieści ze zwyczajnej, na ogół szarej i pozornie nudnej rzeczywistości, to jest to wielka umiejętność. I właśnie takie utwory bardzo sobie cenię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dobra literatura powinna zmuszać do myślenia i zastanawiania się.
      Jeśli po przeczytaniu czegoś nie masz żadnych refleksji na temat lektury i jej zawartości, to pojutrze już nie będziesz o niej pamiętał. No cóż (:
      I Władek całkiem trafiony.

      Usuń
  2. Ten ostatni cytat jest niezłym tematem do dyskusji. Bo śmiem się z postawioną przez bohatera czy bohaterkę tezą nie zgodzić. Owco, czy Ty na przykład uważasz, że za dużo czytasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Vanda była. Cytat mnie zaciekawił, dlatego postanowiłam pokazać go innym czytającym. A co do pytania, to oczywiście, że nie czytam za dużo. Czytam tyle, ile mój organizm potrzebuje, czyli w sam raz :P
      Ty za dużo czytasz?

      Usuń
    2. Myślę, że wręcz za mało. Tzn chciałabym więcej, ale mi nie wychodzi. Więc ja nie jestem szczęśliwa dlatego, że czytam mało. A jak już w końcu postanowię, że teraz coś czytam, to mam dobrego dilera. Z wełną :D

      Usuń
  3. Lubię ciszę panującą w mim mieszkaniu. Relaksuje mnie. Myśli idą swoim torem. Szukam rozwiązań - w ciszy.
    Właśnie w ciszy czuję prostotę życia.
    Oczywiście masz racje, że niemożliwa jest całkowita cisza... Czytanie opisanej przez Ciebie książki na pewno będzie przeżyciem, i na pewno będzie odbywało się w ciszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu też czytam w ciszy, choć nie zawsze, czasem cicho plumka radio. Jednak w autobusach, pociągach czy skm muszę mieć słuchawki w uszach, bo otaczające mnie rozmowy zwyczajnie mi przeszkadzają w koncentracji na lekturze. Ale tak chyba ma każdy człowiek. Czyli w sumie szukam wtedy wyciszenia w innych dźwiękach.

      Usuń
  4. To chyba jedna z tych książek, które na dobre zapadają w pamięć. Niby, jak piszesz, żadna wielka filozofia, ale jednak coś jest w tych książkach, które skłaniają do autorefleksji. Coś, co dotyka nas osobiście.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście, jak się tak na tym zastanowić, to nie przypominam sobie sytuacji, w której nie słyszałabym żadnego dźwięku. Niczego, co mogłoby zakłócić absolutną ciszę. Książka mnie zaintrygowała, bo lubię kiedy autor za pomocą prostych zabiegów wprowadza czytelnika w stan refleksji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. To naprawdę ciekawy pisarz i warto poznać jego twórczość bliżej (:

      Usuń
  6. Ciekawa książka. Po Twojej recenzji mam wrażenie, że jest inna niż wszystkie... Poszukam jej gdzieś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo prosta, ale to jej siła właśnie.

      Usuń
  7. Właśnie ją ze sobą przyniosłam z targów (nie mogłam się oprzeć), a teraz patrzę, że o tym napisałaś. Wahałam się nawet, czy czytać zapis Twoich refleksji, ale przeczytałam i nie żałuję. Mam teraz nawet jeszcze większą chrapkę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak mi jeszcze powiesz, że bałaś się u mnie spotkać pana spojlera, to coś pogryzę.

      Usuń
    2. Nie, nie, gdzieś czytałam, że spojlery boją się Owcy i omijają szeroooookim łukiem.
      Wahałam się tak po prostu: przeczytać teraz Twój wpis czy po lekturze książki? Jakoś na początku mojego tu bywania napomknęłam, że lubię tu zaglądać, bo w tych wpisach są książki i jest Wełniastość - nie zmieniłam zdania. ;-P

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: