Wełniaste Podejście do Literatury

Mezopotamia - Serhij Żadan

6 stycznia 2015 , ,

Drugie co do wielkości miasto w kraju przeważnie kojarzyć się będzie z rozmachem. Z nowoczesnością, przemysłem, kulturą, wysokimi domami, alejami z markowymi sklepami, miejskim pięknem, ruchem, gwarem, tempem i życiem. Tak. Dlatego że spoglądasz jedynie na środek, wyeksponowane centrum. Dlatego chodź. Przekroczymy granicę naszego kraju i udamy się na wschód. Na Ukrainę. Do Charkowa. Pozostaniemy jednak tylko na jego przedmieściach i zobaczymy to miasto zupełnie inaczej.
Aha, weź czapkę.

"Życie ma zawsze dwie drogi: jedna prowadzi do raju, druga do piekła, choć w wielu miejscach się one przecinają" [s.112].

Niewątpliwie zły zapach rzeki, podniszczone domy, podupadające zakłady i małe sklepiki, odstraszający szpital i niezwykle duży księżyc. Oto co nas tu spotyka. Miejsce, w którym nie nie wiem, jak Ty, ale ja nie chciałabym znaleźć się nocą. Ludzie, którzy z różnych względów nie skorzystali z możliwości, jaką dał upadek komunizmu w kraju, pracujący dorywczo, na pół gwizdka, albo wcale, szukający łatwego zarobku - niekoniecznie legalnego. Jednak miejsca takie mają swój własny koloryt. Mężczyzn w dresach i garniturowych butach,  zbyt jaskrawo wymalowane kobiety, czy starsze panie ze sforami bezpańskich psów. Prowincja wielkiego miasta, Mezopotamia pomiędzy rzekami. Ten żadanowski Charków jawi się niczym miejsce zapomniane przez jakiegokolwiek boga.
Choć nie jest to opowieść romantyczna, "Mezopotamia" jest o miłości i jej różnych odcieniach. Towarzyszy ona wspomnieniom o zmarłym, o którym można mówić jedynie dobrze, ponieważ jest obecny na stypie pod postacią chłodnej mgły, jest dostrzegalna w zaborczości syna o matkę, w pijanej próbie uwiedzenia sąsiadki, na przyjęciu weselnym, w niemogącym się nigdy do końca spełnić związku, na sali chorych w szpitalu, w uczuciu do prostytutki, którą się idealizuje, na przyjęciu wydanym z okazji żegnania się z życiem. Jest obecna na przedmieściach Charkowa. Miłość ma różne barwy, a Serhij Żadan w sposób prosty, często zabawny próbuje ją w swojej książce pokazać, nawet jeśli dochodzi przez to do mordobicia.

"Wszystko będzie trwało, póki będziemy kochać - wyjaśniała, niby niczego nie sugerując. Miłości wystarczy dla wszystkich - dodawała. Tego ostatniego nie rozumiałem"[s.80].

"Mezopotamia" to dla mnie spójna całość, choć Serhij Żadan rozbił ją na dwie części. Pierwszą z nich stanowią biografie, czyli zbiór dziewięciu opowieści, które można by również uznać za dziewięć opowiadań. Łączą je jednak ci sami ludzie, miejsca, ten sam czas - wtedy i teraz. Dlatego to ciągłość malowanego portretu prowincji, który podzielony został przez autora na etapy. Część druga natomiast, dużo krótsza, jest poezją. Dosłownie. Ukraiński autor zadedykował bowiem swojemu małemu kawałkowi miasta liryczną piosenkę. By nigdy nie zapomnieć. I choć z poezją mi niezbyt po drodze, taka forma balladowa, niczym utwory Bułata Okudżawy czy Włodzimierza Wysockiego (tak wiem, to Rosjanie, ale ci raczej nie przebraliby się na zielono), pozwoliła mi z łatwością zrozumieć, co w autorze śpiewa i co chciał mi tą poezją jeszcze dopowiedzieć.

"Ciężarówki z Południa wwożą do miasta zarazę.
O północy żebracy podliczają zysk utracony.
Wszystko, co mnie przypada tutaj za każdym razem -
to pamiętać o wszystkich i zawsze wracać w te strony"[s.310].

Mezopotamia [Serhij Żadan]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE





_______________________________________________________
tytuł: Mezopotamia (месопотамія‬)
autor: Serhij Żadan
tłumaczenie: Michał Petryk i Adam Pomorski
wydawnictwo:  Czarne - egzemplarz recenzencki
data wydania: 27 października 2014 r.
ISBN: 978-83-7536-873-4
ilość stron: 312




Powiązane tytuły

22 komentarzy

  1. Wszytko, co sie o Ukrainie wydaje w Polsce, jest tak przygnebiajace, ze wole juz czytac "Ogniem i mieczem". A tak na serio- swietna pozycja, zwlaszcza, ze od Czarnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez dłuższy moment próbowałam odszukać w pamięci jakiś tytuł przeciw twojemu twierdzeniu.
      I żaden nie przyszedł mi do głowy. Ale się nie poddam - znajdę jakąś optymistycznie radosną Ukrainę (:

      Usuń
    2. Może Natalka Śniadanko?

      Usuń
    3. I tak właśnie zdobywam nowe inspiracje! "Kolekcja namiętności" trafiła na listę do przeczytania w tym roku.
      Dzię-ku-ję (:

      Usuń
  2. Och, i miałam jej nie kupować, a teraz plany legły w gruzach; muszę ją mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle nie mogę przestać spoglądać na okładkę. Zwłaszcza teraz, gdy po lekturze wiem już, o co z tymi zebrami chodzi. Podoba mi się bardzo - z zewnątrz i wewnątrz, więc polecam ją mieć(:

      Usuń
  3. Spacerkiem na Ukrainę. Znowu tak napisane, że chcę i nie wiem, dlaczego jeszcze nie. To może chociaż za "Przyjdzie Mordor i nas zje" zabiorę się, nim dorwę "Mezopotamię".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, będzie dla kontrastu. "Przyjdzie Mordor i nas zje" nie zjadł mnie jeszcze. Nie wiem, kiedy mnie zje, bo ciągle ma do mnie daleko. Bliżej mi było do "Mezopotamii" i to ona mnie zatem poniosła (:

      Usuń
  4. Czarujesz słowem i chcę przeczytać, chcę poznać tę historię zamkniętą w koleinach farby drukarskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zastanawiam się, która część uwiedzie Cię, Elfiku, bardziej: proza miejscami poetycka, czy poezja (:

      Usuń
  5. wypisuję się z takiego blogowania, kusicie pięknymi książkami na każdym kroku, a fe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podanie o wypisanie się odrzucone.
      Następny wniosek.

      Usuń
  6. Tak bliski świat, a wydaje się zupełnie obcy. Zaintrygowałaś mnie tą książką, bo nie znam zbyt wielu książek, których akcja dzieje się na Ukrainie - tej tak różnej od romantycznych, czy pozytywistycznych obrazów literackich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. Choć wydaje mi się, że gdyby przyjrzeć się bliżej polskim przedmieściom, również dałoby się znaleźć kilka ciekawych elementów krajobrazu.

      Usuń
  7. Ech, miałem okazję gościć we Lwowie 2 razy i jedną z rzeczy którą pamiętam, to właśnie te nieśmiertelne garniturowe laczki w połączeniu z dresowymi spodniami. Samo miasto wspominam bardzo, bardzo dobrze - centrum jest piękne, tyle, że bardzo zaniedbane i zniszczone. Bieda aż piszczy. Ciekawe jak prezentuje się Charków - kusisz, żeby go odwiedzić, choćby literacko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda... ach, sam sprawdź, co się kryje za zebrami.

      Usuń
  8. Prześladuje mnie ta "Mezopotamia". Obiekt mego pożądania, choć miałam nie kupować nowych książek... No ale jak mogłabym przejść obojętnie obok takiej książki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można. Zwłaszcza, że zebry z okładki patrzą wymownie (;

      Usuń
  9. Owca to nawet o zebrach umie zachęcająco napisać. ;-)
    Skoro, zgodnie z sugestią, zabrałam ze sobą czapkę, to teraz: chapeau bas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie. Ubieraj szybko, bo uszy odmrozisz.

      Usuń
  10. Mam w planach tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: