Wełniaste Podejście do Literatury

Co w księgarni zabeczy: marzec 2015

27 lutego 2015

Tradycyjnie na koniec miesiąca rzut okiem na to, co Wełniaste przeczytałoby spośród tytułów ukazujących się w księgarniach w nadchodzącym miesiącu. A poza tym Wełniaste wyczekuje już wiosny. I tyle.
_______________________________
"Co w księgarni zabeczy" to subiektywny wybór kilku książek - nowych albo wznawianych, które mają pojawić się na rynku w nadchodzącym miesiącu, a które zwróciły czymś (okładko/tytuło/autoro/opisem) moją uwagę. To takie książki, o których pomyślałam sobie: to może być fajne - przeczytałabym. Dlatego właśnie jest to lista obrośnięta 100% wełną subiektywizmu.
I kropka.
_____________________________
Jeet Thayil: Narkopolis (WAB, 18-03-2015) - tak dawno nie było mnie już literacko w Indiach, że ten tytuł aż prosił się o zauważenie. Dzięki niemu będzie można ujrzeć przemiany, jakie na przestrzeni trzydziestu lat zachodziły w Bombaju (obecnie Mumbaju). Poetycka opowieść o mieście widzianym w narkotycznym zwidzie. Upalasz się opium, a następnie idziesz poznawać miasto... Może być całkiem interesująco.

Milan Kundera: Powolność (WAB, 18-03-2015) - bardzo mnie cieczy wznowienie tej napisanej w 1993 roku opowieści, bo dzięki temu wydana zostanie w tej pięknej, minimalistycznej szacie graficznej. Nie ukrywam, że okładki ostatnich wydań Kundery podobają mi się ogromnie. "Powolność" jest  opowieścią o przyjemnościach, których uroki są zatracane przez nieustający w dzisiejszych czasach pośpiech.

Pascal Mercier: Nocny pociąg do Lizbony (Noir Sur Blanc, 04-03-2015) - pamiętam, że parę lat temu na targach książki swoje kroki skierowałam wprost do stoiska wydawnictwa NSB i zapytałam, czy mają ten tytuł. Pan odpowiedział, że niestety nie, ale żebym śledziła na stronie informacje o wznowieniach. Jakoś szczególnie nie śledziłam, przyznaję. Powoli zaczęłam nawet zapominać o "Nocnym pociągu...". I wyobraźcie sobie, moje zdziwienie, gdy odkryłam, że jest.  I to już na dniach. Czary jakieś... RECENZJA!
Sue Monk Kidd: Sekretne życie pszczół (wyd. Literackie, 19-03-2015) - gdy przeczytałam w opisie, że jest to "pachnąca miodem, ciepła, wzruszająca i przerażająca zarazem opowieść o konfliktach na tle rasowym", spróbowałam przywołać w pamięci zapach miodu. I momentalnie zachciało mi się czegoś słodkiego. Też tak macie? RECENZJA!

Anthony Horowitz: Moriarty (Rebis, 03-03-2015) - pamiętamy, że w odmęty wody wodospadu Reichenbach wpadli Sherlock Holmes i profesor Moriarty. I niby wiemy, co wydarzyło się dalej. Jednak czy zastanawialiście się kiedyś, co się stało z profesorem? Ja mam słabość do wariatów i genialnych czarnych charakterów, zatem na myśl o tym, że mógł przeżyć, już zacieszam! Pomysł fajny, a czy wykonanie też takie będzie, to się okaże. RECENZJA!

Hal Gold: Jednostka 731 (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 04-03-2015) - literatura faktu opowiadająca o specjalistycznej tajnej jednostce wojskowej, która w czasie wojny przeprowadzała dziwaczne eksperymenty na ludziach; do jej istnienia Japonia do dnia dzisiejszego się nie przyznaje. Spojrzenie na historię oraz spojrzenie przez pryzmat ludzi, którzy z jednostką 731 mieli styczność. Wiem, brzmi trochę makabrycznie, ale temat wydał mi się ciekawy. 
Data wydania przeniesiona na 1 kwietnia 2015!

Zamieszczone w tekście okładki książek pochodzą ze stron publikujących je wydawnictw.
______________________________
W pewnym mailu otrzymałam sugestię, że powinnam umieszczać pod okładkami oryginalne opisy wspominanych przeze mnie książek. Odpowiedziałam: "Dziękuję, nie promuję lenistwa".
Ale tak sobie pomyślałam, że zapytam też Was - stałych bywalców - o zdanie: wolelibyście, żeby "Co zabeczy" wyglądało nieco inaczej?

Zatem szybkie pytanie:

wełna czy oryginał?



Powiązane tytuły

27 komentarzy

  1. jednostka 731 uuu ostatnio czytalam "Taka jak ja" i ta tematyka zaintersowalam sie bardziej :D Fajnie byloby tutaj looknac recenzje o czym jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wełna - też zawsze staram się opisać książkę "od siebie" i wyjaśnić, dlaczego ją wybrałam. Oryginalne opisy są wszędzie - nic prostszego, żeby je przykleić, a by dodać coś własnego, trzeba się już trochę wysilić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie wolę czytać Twoje opisy :) Gdybym chciała przeczytać co wydawnictwo napisało na temat książki to wiedziałabym gdzie się udać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co to w ogóle za pytania?! Blog jest Twój i nie baw się w serwilistkę, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie jęczeć, że nie tak, że nie to, że nie tamto :) !

    A wracając do tematu - Pascala Merciera nie znam, ale zaciekawiła mnie Twoja historia związana z tym autorem. Jegomościa sprawdziłbym tym chętniej, że oficynę Noir sur Blanc bardzo sobie cenię. A co do Kundery, ja tylko nie mogę odżałować, że takie poważne wydawnictwo jak W.A.B. zdecydowało się wznawiać takiego giganta literatury w książkach z miękką okładką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Ambrose, ciekawość to nie serwilizm! Nawet gdyby jakimś cudem odezwało się sporo głosów za zmianą, zasugerowałabym im raczej zmianę odwiedzanej strony. A szczerze, trochę już Was obserwuję i byłam spokojna o swoje (;

      Usuń
    2. Ha, czyli chciałaś po prostu wyeliminować wrogi element :) ? Tylko, że teraz prawdopodobnie mało kto odważy się wyrazić sprzeciw - wszyscy wiedzą jak ogromną wprawę w wyrafinowanym zadawaniu bólu osiągnęły Owce :D

      Usuń
    3. Nie wiem, o czym mówisz (;
      /dyskretnie chowa shurikeny/

      Usuń
  5. Wełna. Nawet podwójna. ;-P

    OdpowiedzUsuń
  6. "Nocny pociag do Lizbony" to jedna z ksiazek mojego zycia. Goraco polecam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wełna, wełna i jeszcze raz wełna <3

    A co do nadchodzących premier (i wznowień) to będę polować na "Sekretne Życie Pszczół" :D i jeszcze na "Babską Stację" Fannie Flagg (to ta od "Smażonych zielonych pomidorów") :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle jeszcze tych pomidorów nie usmażyłam.

      Usuń
  8. Wolę wełnę. Wełna mnie poszczuje, a potem sama już będę szukać dalej z owczym komentarzem w głowie :D
    I tak oto dziś będę szukać pszczół, pociągu, bo mnie ciekawi za czym tak długo czekałaś i Moriarty'ego. W sumie narkopolis też sprawdzę.

    OdpowiedzUsuń
  9. wełna, zdecydowanie!
    jak to się stało, że w marcu czytamy zupełnie co innego? :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, ale za to widzę, że w kwietniu czytamy kropka w kropkę (:

      Usuń
    2. uf! trochę się przeraziłam

      Usuń
  10. Stąd Kundera i Lizbona. W odległej przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyciągnęłabym łapki po to "Sekretne życie pszczół", gdyby nie fakt, że mam już anglojęzyczne wydanie i trochę szkoda mi pieniędzy na dublowanie książek..

    OdpowiedzUsuń
  12. Wełna, o czym my tu rozmawiamy, hellou. Do Owcy się po wełnę przychodzi.
    A w sprawie książek:
    Mercier - niezły, ale ekranizacja z Ironsem podobała mi się o niebo bardziej.
    Sue Monk Kidd - wielkie tak! Krótkie a piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz powiedzieć, że film lepszy niż książka? (w oczach strach)

      Usuń
  13. Jeszcze raz ja. Poczytałam o wyczekiwaniach i zachwytach nad "Nocnym pociągiem do Lizbony" i mam nadzieję, że książka jest choć z dziesięciokrotnie lepsza niż film. Bo choć Lizbonę w filmach, powieściach bardzo lubię i Ironsa w sumie też, to ten film rozczarował mnie jak mało co. Będę zatem wypatrywać Twoich wrażeń po lekturze i skonfrontuję je z moimi po filmie.
    "Moriarty" na chwilę obecną najbardziej mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem. Filmu nie oglądałam. Czekałam na książkę, którą dawno temu uznałam za pozycję "chcę przeczytać". I przeczytam, i napiszę. A dopiero wtedy obejrzę film (:

      Usuń
    2. Nie wiem, może moje oczekiwania były TROCHĘ za duże, ale film, w moim odczuciu, słabiutki i miałam poczucie straty czasu. Ale teraz przeczytałam wypowiedź Coczytamalita (przez to, że Owca musi zatwierdzać komentarze, nie było go wczoraj widać, gdy pisałam swój) i widzę, że jednak się różnimy w opiniach. To w sumie dobrze, różnorodność jest piękna. :-)

      Usuń
    3. Tak! To, że dwie osoby mogą zupełnie odmiennie postrzegać tą samą rzecz, jest wspaniałe (:
      A zatwierdzanie było konieczne ze względu na człowieka reklamującego się pod każdym postem - nagle, pod każdym. Pousuwałam, a teraz rozbił się o zatwierdzanie. Przepraszam, ale tak zeźlił mnie swoją nachalnością, że musiałam.

      Usuń
    4. Domyślałam się, że z czegoś to wynikło. Mnie to nie przeszkadza, tylko wyjaśniłam, czemu dopiero dziś przeczytałam wypowiedź powyżej. Blog jest bardzo popularny, więc niektórzy usiłują to wykorzystać.
      Sobotuj miło! ;-)

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: