Wełniaste Podejście do Literatury

Zdeněk Svěrák: Podwójne widzenie

15 marca 2015 , , ,

"Zacząłem pisać jakieś opowiadanie, ale było tak smętne, że nawet moje pióro się porzygało." - Jonathan Carroll

Cytat otwierający ten tekst wywołuje na mojej twarzy szczery uśmiech, ilekroć gdzieś na niego trafiam, ponieważ - co tu kryć - od razu myślę o samej sobie. Dlatego pióra nawet nie tykam. Ba, trzymam je głęboko w zamkniętej szufladzie, bo wiem, że dostaje ono mdłości, gdy tylko się zbliżam. Lubię je, dlatego nie chcę narażać na nieprzyjemności. Widzicie, jestem niepisarzem bardzo świadomym i nie udaję, że jest inaczej. Są jednak tacy, którym pisanie przychodzi z niezwykłą łatwością, i na widok których wszystkim piórom świata miękną stalówki, a pompki skręcają się z zazdrości. Na przykład on.

Aktor, scenarzysta i dramaturg, pisarz. Twórca scenariusza do nagrodzonego Oskarem filmu Kola, w którym zagrał też główną rolę. Współtwórca fikcyjnego geniusza, położnika, filozofa, sportowca, wynalazcy, odkrywcy jogurtu, cukru w kostkach i wielu innych rzeczy - Járy Cimrmana, który niemal zdobył nagrodę Najwybitniejszego Czecha 2005 roku (niemal, bo fakt bycia postacią fikcyjną zdyskwalifikował go). Sympatyczny pan z brodą, amator światła słonecznego, prześwietlającego kobiece spódnice tak, że widać czarowny zarys ich nóg. Zdeněk Svěrák. Jeden z moich ulubionych Czechów.

Povídka to po czesku powiastka, bajeczka, opowiadanie, czy relacja. W wydanym niedawno w  Polsce "Podwójnym widzeniu" zebrano 19 opowieści pochodzących z dwóch nagrodzonych wieloma prestiżowymi nagrodami zbiorów: "Povídky" i "Nové povídky". Wszystkie te krótkie historie opowiadają o człowieku zwyczajnym, którego niedoskonałości obrazowane są za pomocą humoreski i podsumowywane z sarkastycznym uśmiechem. Lekkie, proste, niewymagające, a jednocześnie łapiące czytelnika za kark i pytające - ile w tym z ciebie, co? Odnajdujesz coś znajomego? Każdy kto staje się bohaterem opowieści Svěráka nie może czuć się bezpieczny. Nieważne, czy jest kierowcą ciężarówki, sławnym aktorem, kobietą w teatralnej loży, czy też zeznaje właśnie przed sądem. O tym, że każdy może zostać podsumowany świadczy fakt, iż autor bohaterem jednego z opowiadań uczynił nawet samego siebie. 

Opowiadania z "Podwójnego widzenia" potrafią wywołać głośny śmiech ("W pociągu"), w wyjątkowy sposób poruszyć ("Światełko betlejemskie"), wciągnąć niczym mała powieść ("Podwójne widzenie"), nasunąć na myśl historie z Hrabala czy Kundery ("Uzdrowisko Mokřady" i kilka innych). Ich siła tkwi z humorze, w lekkości z jaką autor tworzy niebanalne historie, w które wplątuje banalnych ludzi. Pod chmurką humoreski ukrywają się jednak smutki, problemy i obawy przeciętnego człowieka. Są przyjemne i rozrywkowe, jednak poruszane w nich tematy nie są wcale błahe. Ich działanie testowałam na sobie, a fragmenty również na Ulubionym Mężu - Czechu z wyboru. Teraz to on testuje na sobie całość.
Zdeněk Svěrák to dla mnie postać kultowa. Jestem pod nieustającym wrażeniem tego, co jego umysł potrafi stworzyć, a raz na jakiś czas oglądam jego filmy, by sobie na niego popatrzeć. Pewnie zabrzmiało nieco dziwnie, ale tak mam, gdy kogoś podziwiam. Głaszczę grzbiety książek Pratchetta, bo cenię jego twórczość (a teraz jeszcze mocniej). Jeżdżę do Barcelony, bo dzięki Ruiz Zafónowi zakochałam się w tym mieście. Gdy myślę o genialnych błaznach, słucham utworów Erika Satie. Gdy mi się stłucze talerz, układam z rozbitych skorup mozaikę nim je wyrzucę, bo bardzo lubię Gaudiego. I oglądam "Butelki zwrotne", bo w Zdenku Svěráku fascynuje mnie sam Zdeněk Svěrák. Człowiek nietuzinkowy, ojciec odkrywcy jogurtu. Dlatego, gdy ze strony wydawnictwa padło pytanie, czy miałabym ochotę zrecenzować Svěráka, odpowiedź była oczywista: to będzie dla mnie czysta przyjemność. I była. 

Za książkę bardzo dziękuję Książkowym Klimatom,
a sami możecie sobie przeczytać opowiadanie otwierające zbiór: "Upalna niedziela".
Przyjemnej lektury życzę (:



_____________________________________________________________
tytuł: Podwójne widzenie (Povídky, Nové povídky)
autor:  Zdeněk Svěrák
tłumaczenie: Dorota Dobrew, Jan Węglowski
wydawnictwo:  Książkowe Klimaty - egzemplarz recenzencki
data wydania: luty 2015 r.
ISBN: 9788364887062
ilość stron: 372

Powiązane tytuły

17 komentarzy

  1. No i widzę,że Czeskie Klimaty wydały kolejną świetną książkę :) Ja też spędziłam ostatnie dni z czeskim humorem, bo czytałam "Ostatnią arystokratkę". Również polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam, widziałam i chcę: "na jeden chaps" (:

      Usuń
  2. Bardzo fajna książka, tak sądzę, czytając Twoją recenzję :)

    Artysta jest mi znany, ale nie od strony literackiej, pora to nadrobić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj przydałaby się jakaś upalna niedziela - przypomniałaś mi, że do lata jeszcze daleko. A co do pisania, to znalazłoby się paru twórców, którym przychodziło to z wielkim trudem, a jednak stworzyli wielkie dzieła (ot taki Wergiliusz, czy Flaubert).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeszcze trzy miesiące i będziemy szukać sobie cienia, by poczytać.
      A o tym, że panowie mieli trudności pisarskie to nie wiedziałam. Ale podejrzewam, że jak już się zebrali w sobie i zaczynali pisać, to ich pióra raczej nie rzygały na myśl o słowach, które właśnie kreślą (;

      Usuń
  4. I co my bysmy zrobili bez Ksiazkowych Klimatów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak inni, nie wypowiem się.
      Od siebie mogę natomiast napisać, że na przestrzeni kilku lat odkrycie przeze mnie dwóch wydawnictw - Książkowych Klimatów i Wiatru od Morza uważam za ogromne szczęście. Dzięki KK mam dostęp do tłumaczeń literatury zza południowej granicy, której u nas za wiele nie było. Dzięki WoM mogę co jakiś czas odpływać w stronę realizmu magicznego i spoglądać w kanadyjskie strony.
      Zapłakałabym się, gdyby któreś z nich tak po prostu "przestało". A ja nie płaczę (:

      Usuń
  5. A bardziej z Hrabala czy Kundery? Bo Kundera mnie odstrasza :) Też lubię Zdeňka Svěráka, a „Kolę” po prostu uwielbiam, ten film to balsam na duszę... Ciekawa jestem, jak się sprawdza jako pisarz. Sądząc po tej „Upalnej niedzieli”, całkiem nieźle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odczułam nierówności, nie potrafię wybrać tego opowiadania, które podobało mi się najbardziej, a to znaczy, że poziom jest utrzymywany (: Powiedziałabym, że więcej czuć Hrabala. Ale nie ukrywam, że najbardziej czuć tam myśl Sveraka. I tym się najlepiej kierować.

      ps. Biedny Milan teraz pomyśli, że jest gorszy jakiś. A to taki miły chłopak. Spójrz na niego łaskawiej (:

      Usuń
    2. Sądzę, że moją opinię ma w nosie, ale niech mu będzie, „Żart” nie był taki zły ;)
      OK, w takim razie chyba otworzę okno i wpuszczę świeży powiew w postaci myśli Svěráka :) Żeby nie było, że się tylko z tym Hrabalem w domu zamykam!

      Usuń
  6. Dla Ciebie postać kultowa, a ja nie znam (chociaż "Butelki zwrotne" znam). Chyba to już czas na czeską literaturę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest czas na czeską literaturę! (:

      Usuń
  7. Lubię też u Svěráka to, że on jest bardzo mocno świadomy swoich pisarskich korzeni. I jakbym miała celować, to najbliżej mu do Wericha - sam się zresztą do takich inspiracji przyznaje. No i to, chciałam powiedzieć "polonistyczne", ale chodzi mi o nauczycielsko-językowo-rodzime ;) wykształcenie też u niego widać, tę chęć nauczania - przecież postać Cimrmana wyrasta trochę z takiego "wielkim poetą był" tylko na opak ;) (no i dla mnie Cimrman to przede wszystkim pechowy wynalazca dynamitu ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wnioskuję, że opowiadania powinny Ci się spodobać (:

      Usuń
  8. "Povídka" - bardzo ładne słowo, postaram się je wtłoczyć do mózgu i zaszufladkować w pamięci :) Ha, co do "niepisarstwa" to u mnie wygląda to b. podobnie - czuję wręcz metafizyczny ból, który zalałby pióro czy inne pisadło, gdybym je chwycił i spróbował zmajstrować jakąś povídkę :)

    Na swoim blogu gościsz kolejną pozycję z Czech i przyznaję, że zaczynam odczuwać coś na kształt wyrzutów sumienia, że ja, ten bardzo bliski przecież literacki region, mocno zaniedbuję. Przy najbliższej wizycie w bibliotece rozejrzę się chyba za jakimś czeskim nazwiskiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W języku czeskim jest sporo słów, które mnie śmieszą.
      I czekam zatem na recenzję czeskiej literatury w Twoim wykonaniu. Będzie fajnie (:

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: