Wełniaste Podejście do Literatury

Michael Crummey: Dostatek

14 kwietnia 2015 , , ,

Czy w śniegu może kryć się magia? Jeśli ktoś zagląda tu dłużej, to raczej kojarzy, że nie darzę zimna szczególną miłością, a gdybym tylko mogła, zamieniłabym zimę na drugą jesień. Właściwie to nawet literaturę zakopaną w śniegu staram się czytać, gdy na zewnątrz jest dodatnia temperatura powietrza. Jednak gdy spoglądam na swoje półki z książkami, wiem, że mieszkają tam trzy powieści, które sprawiły, że moja niechęć do śniegu nieco stopniała, ale tylko minimalne nieco. O dwóch z nich już miałam okazję Wam opowiadać - "Dziecko Śniegu" oraz "Dotyk", teraz przyszedł czas na trzecią.

Gdy byłam dzieckiem, ten opisywany przez Michaela Crummeya kawałek świata nazywałam Nową Funlandią. Niby różnica niewielka, raptem jedna literka, a brzmiało mi jakoś tak delikatniej. Tymczasem to miejsce jest dalekie od delikatności. "Nowa Fundlandia wydawała się zbyt sroga i groźna, zbyt prowokacyjna, zbyt ekstrawagancka, dziwaczna i przerażająca, by mogła być prawdziwa"[s.206]. Tymi słowami jeden z bohaterów powieści, doktor Newman przedstawił miejsce, które być może nie do końca świadomie wybrał na swój dom. I w takie właśnie miejsce zabrał mnie autor.

"Dostatek" to historia dwóch maleńkich rybackich osad oraz sześciu pokoleń, które je kolejno zamieszkiwały. Rozpoczyna się, gdy mieszkańcy wyciągają z brzucha wieloryba białowłosego mężczyznę. Mężczyzna ten przez kolejne pokolenia będzie milczał. Trwa w czasie nienawiści, której korzenie sięgają daleko w przeszłość. Jedna urażona duma jest w stanie odciskać swe piętno, nawet gdy jej właściciel dawno już nie żyje. Trwa, gdy przez dach chałupy wpada jeden mąż nieboszczyk i mimo swego stanu (oraz wbrew  przekleństwom żony) nie ma zamiaru się wynosić. Mimo okropnej biedy, chłodu, smrodu ryb i surowego klimatu historia Paradise Deep i Trzewia toczy się dzień za dniem, rok za rokiem. Przez blisko dwieście lat. "Są na świecie tacy, co mają gorzej, powiedziała Wdowa po Devinie, jakby czytała w jego myślach. - A to, co mamy, należy tylko do nas"[s.70].

Mimo zimna, lodu i śniegu ta powieść intensywnie wciąga w swój świat, a dosyć oszczędny styl autora jeszcze tylko potęguje uczucie surowości. Dwie osady są właściwie odcięte od świata, chociażby dlatego długo szorują pewnego człowieka, nim dojdą do wniosku, że to nie brud a czarna skóra. Uznali więc, że mocno sparzyło go słońce na morzu. Ciekawie przedstawiona została również  walka pomiędzy kapłanami różnych kościołów, którzy z czasem zaczęli do osad docierać, o wpływy w tym małym, wydawałoby się nic nie znaczącym punkcie na mapie, w którym i tak prym wiodły, wiodą i wieść będą dawne wierzenia, zabobony i rytuały, mogące uczynić niejednokrotnie więcej niż by się człowiekowi mogło wydawać. Bo bez nich przecież nie byłoby nic.

Chłodny nowofundlandzki realizm z nutką magii. Tak, tak, oczarował mnie. I nie przeszkadzał mi ten śnieg, to całe zimno, nawet w trakcie czytania przestałam na nie zwracać uwagę. Zajęta byłam szukaniem wyjaśnienia dla tego, czego najpewniej wyjaśnić się nie da. A gdyby ktokolwiek miał wątpliwości, czy to dobra literatura, dodam tylko, że róg mojego egzemplarza "Dostatku" został pogryziony. Nasz kot chyba postanowił potraktować motto tej strony dosłownie, bo Ulubiony zaprzeczył, by miał z tym cokolwiek wspólnego.  Cóż, jaka owca taki sierściuch?(;
A na koniec taki sobie o cytacik:
"Po śniadaniu ojciec pomaszerował do wychodka. Gdy tam siedział, odcięty od całego świata, poczuł niezwykły spokój. Zawsze uważał wygódki za miejsca święte, zapewniające schronienie przed wszystkim, co nie należy do podstawowych potrzeb człowieka. W nowicjacie wywołał wśród przełożonych skandal, twierdząc, że to nie świątynie, lecz sracze są najbardziej bożym miejscem na świecie, że gryzące wyziewy latryny sprzyjają medytacji nie mniej niż zapach kadzidła, że światło sączące się przez wycięty w drzwiach wąski sierp księżyca przydaje wychodkowi atmosfery klasztornej celi"[s.138].


Wełniaste myśli o innych książkach autora:
Michael Crummey - Sweetland 
Michael Crummey - Rzeka Złodziei
_________________________________________________
tytuł: Dostatek (Galore)
autor: Michael Crummey
tłumaczenie: Michał Alenowicz
wydawnictwo:  Wiatr od Morza
data wydania: 17 czerwca 2013 r.
ISBN: 978-83-936653-0-3
ilość stron: 360


Powiązane tytuły

28 komentarzy

  1. A już myślałam, że może sama z emocji przyżułaś trochę :D Ja, gdybym sobie miała taki kraj nazwać to też bym obstawała przy Funlandii... szkoda, że go już nazwali. I nie byłam tam jeszcze. Literacko też nie. To taka książka, która mocno przenosi? W sensie, "wciąga w świat", czyli że bardzo działa na wyobraźnię, tak? Bo jak jechać, to tylko kiedy można dużo zobaczyć przez te literki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, dla mnie książki to świętość. Nie zaginam, nie brudzę, mdleję na widok zagiętego roga. A tu taka tragedia... (; A powieść na wyobraźnię działa. Zobaczysz nie tylko śnieg, ale i poczujesz smród zdechłego wieloryba(: Choć polecam również "Dotyk". Ten to dopiero działa na wyobraźnię (:

      Usuń
  2. Robiłam podejście raz, ale było nieudane (nawet nie pamiętam do końca, czemu -- język? temat? faza księżyca była nieodpowiednia ;)?), ale chyba wrócę, bo w ogóle to na przykład takie "Kroniki portowe" Proulx też osadzone w Nowej Fundlandii podobały mi się bardzo, bardzo przez ten klimat nowofundlandzki właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak drugie podejście skończy się podobnie, to znaczy, że po prostu to nie jest "to". A może za drugim razem wpadniesz jak Juda w wieloryba? Kto wie. Co podoba się jednemu, nie musi podobać się drugiemu, ale przecież wspólnie mogą potem zachwycić się jeszcze czymś innym. Magia literatury!(:

      Usuń
    2. Też prawda, zobaczymy! W każdym razie byleby wieloryb zachował się przyzwoicie, będzie dobrze ;).

      Usuń
  3. Fascynujaca powiesc, tak samo jak i "Kroniki portowe" oraz "Dotyk". A poza tym, to Nowafundlandia zwana tez bywa z laciny Terranova.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa ziemia. Ładnie. Zresztą chyba Hiszpanie tak w ogóle nazywają Nową Fundlandię Terranova. Będę sobie używać i nikt mi już nie powie, że ze względów stylistycznych popełniam błąd językowy;p

      Usuń
  4. O, moje lektury też są ostatnio zimowe, bo akcja książki, którą zaczęłam czytać rozgrywa się na Islandii. Czyżby wiosna nie chciała nadejść. Bardzo podoba mi się ostatni cytat - przyznam się do czytania w tym miejscu odosobnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mów tak, Dofi. Wiosna ma być, więc jeśli to lektur wina, ja Cię proszę - odłóż Islandię i poczytaj przewodnik po Saharze, co? :D A cytat tak mnie rozwalił, że choć nijak nie było gdzie go wkomponować w tekst, musiałam go dodać;p

      Usuń
    2. Nie jest tak źle. Bociany już są w swoich gniazdach, znak, że kiedyś ta wiosna musi przyjść. A przewodnik po Saharze, to świetny pomysł. :)

      Usuń
  5. Pozycja nie dla każdego, na początku ciężko było mi się przestawić do nieco dziwnego toku wydarzeń, ale na koniec byłam już zakochana po moje zajęcze uszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na początku gubiłam w tym, kto jest kim i z kim jest spokrewniony, ale na początku książki przecież są drzewa genealogiczne, więc szybko zatrybiło. A jak zatrybiło to już poszło! (:

      Usuń
  6. Oj, jaka to jest cudna, surowa książka! Cieszę się, że też Ci się spodobała :) Ja się nią mega zachwyciłam, do tego stopnia, że nie potrafiłam jej zrecenzować. Ale jest prze-go-dna! Też będziesz czytać niedługo "Sweetland" :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Już leży na półce i czeka(:

      Usuń
    2. Cudnie :) U mnie jeszcze nie leży, ale już czekam na przesyłkę od Wiatru od Morza <3

      Usuń
  7. Zakochałam się w "Dostatku" od pierwszych stron <3 W ogóle jak jest realizm magiczny, a na dokładkę w połączeniu z zimnym morzem, ze srebrzystymi falami, ze skałami, zapachem plesniejących wodorostów i ryb + surowym krajobrazem, to ja już o nic więcej nie proszę :D A tutaj jest TAKA CUDNA OPOWIEŚĆ! <3 Muszę zapolować na "Sweetland" i tym razem zrobię to w oryginale, bo jestem ogromnie ciekawa stylu Crummeya :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Realizm magiczny zawsze łączył mi się z Ameryką Południową. Dzięki WoM mam okazję poznać jego zimne, kanadyjskie oblicze i przyznam, że urzeka mnie coraz bardziej. Magia ukryta pod śniegiem(:

      Usuń
  8. Uwielbiam Crummeya, czytałam "Dostatek" i "Pobojowisko", teraz przebieram nogami w oczekiwaniu na "Sweetland" :) "Dostatek" chyba podobał mi się bardziej, ale "Pobojowisko" to równie fascynująca opowieść, klimatyczna, również trochę surowa, cudna opowieść o miłości i wojnie - koniec tego zdania brzmi banalnie, bo ile opowieści o miłości i wojnie mamy, ale Crummey jest niesamowity. Czasami brakuje słów, żeby opisać całokształt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pobojowiska" nie miałam jeszcze przyjemności czytać, ale oczekuje na swój odpowiedni czas. Tak wyszło, że ubiegnie go "Sweetland", ale to bez znaczenia. Zaintrygował mnie autor, jego styl i mam zamiar czytać go więcej (:

      Usuń
  9. Słyszałem, ale nie czytałem, że tak rzeknę :) Przyznaję, że interesują mnie dzieła wydawane na łamach oficyny Wiatr od Morza. Sprawiają wrażenie bardzo wyszukanych lektur. W "Dostatku" pociąga mnie wspomniany surowy chłód oraz oszczędny styl autora - trochę mi się to wszystko kojarzy z prozą Francisco Coloane. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po takie lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz się kiedyś skusić, bo naprawdę ciekawe rzeczy wydają (:

      Usuń
  10. Śnieg toleruję tylko w książkach. Tam wręcz go uwielbiam, gdy na żywca nie znoszę. Hmm, a jeszcze odcięte od świata osady? LubiĘ to :) Muszę w końcu przeczytać Crumneya. Jak do tej pory nie czytałam nic tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że książka przeleżała nieco ponad rok nim po nią sięgnęłam. Teraz żałuję, że tak późno, dlatego kolejnego Crummeya czytam od razu! (:

      Usuń
  11. Uwielbiam śniegi, mrozy i zimy (choć bardziej jesienie), i wyspy, i rybackie klimaty... ale nie znoszę zabijania zwierząt, więc tu będę miała niemały kłopot. Ale zaczynałam już i pewnie wczytam się po raz drugi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, ten wieloryb już tam leżał i był martwy :D

      Usuń
  12. Uwielbiam zimę i mroźne klimaty, uwielbiam wodę. Więc skuszę się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie każda z powieści Crummeya Ci się spodoba. Wszystkie skute lodem (:

      Usuń
    2. Skusiłam się na zakup, więc czekam na "lodową" paczuszkę od wydawnictwa i zacieram łapki na literacką przygodę! :)

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: