Wełniaste Podejście do Literatury

Nadżib Mahfuz: Chan al-Chalili

7 maja 2015 , ,


Chan al-Chalili, jedna z wielu atrakcji turystycznych Kairu, to ogromna dzielnica handlowa w samym centrum miasta. Tętniąca życiem, nawołującymi głosami, rozmaitymi zapachami. Głośna i żywa. I Święta. Nadżib Mahfuz w napisanej w 1946 roku powieści opowiada nam, czytelnikom współczesnym o roku, w którym na Kair spadały wojenne bomby. O roku z życia rodziny, która w obawie o swoje zdrowie i życie przenosi się do Chan al-Chalili. Bo Hitler nie odważyłby się przecież zbombardować świętego miejsca. W czasie nalotu, pośród przerażonych, skrywających się przed bombardowaniem ludzi słychać głosy powtarzające krążące nieustannie po dzielnicy plotki, że "Hitler odczuwa głęboki szacunek dla krajów muzułmańskich. Mówią, że on w skrytości ducha jest muzułmaninem"[s.76]. A bombardował przecież nie Kair, tylko jedną dzielnicę, w której mieszka najwięcej żydów. O.


W tej niezwykłej powieści Nadżib Mahfuz porusza kwestie więzi rodzinnych, oddania i głębokiej wiary, która stanowi podwaliny życia mieszkańców dzielnicy. Główny bohater, Ahmad Akif, to intelektualista przekonany o swoim geniuszu, winiący w skrytości serca los za to, że nie pozwolił mu ukończyć studiów i rozwinąć skrzydeł. Przekonany o swym geniuszu uważa się za lepszego od swoich rozmówców. Właściwie uważa się za lepszego od wszystkich. Jedynie niesprawiedliwie pokrzywdzonego przez koleje losu. Poznajemy go niezwykle dokładnie, wręcz na wskroś, gdyż autor szczegółowo tworzy portret psychologiczny i na czynniki pierwsze rozkłada osobowość stworzonej przez siebie postaci. Obserwujemy zatem pewnego siebie, choć nieśmiałego w stosunku do kobiet czterdziestolatka w nowym miejscu życia, w pracy, podczas prowadzonych w zaciszu kawiarni dysput (podstawowa zasada - sprzeciwiaj się twierdzeniu adwersarza), w chwilach intymnego i nieśmiałego spoglądania w okno dwa razy młodszej od niego sąsiadki. I choć wydaje się pyszny, wyniosły i nieco egocentryczny, ten obraz łamie się w obliczu relacji rodzinnych.

Z tej odmiennej strony poznajemy go, gdy na łono rodziny powraca jego ukochany młodszy brat Ruszdi. Jego sposób bycia, prowadzenia się, podejście do życia i religii zdecydowanie różni się od tego, który prezentuje starszy z braci. Mimo to mężczyzn łączy tak silna więź, że Ahmad gotów jest dla niego na niezwykle ciężkie wyrzeczenia. Wszystko to otoczone jest słowami Koranu i ustanowionymi w nim prawami. "Wszystko w rękach Pana", "Pan tak chciał". Kilka żon, kobiety oglądające świat przez drewniane kratki w oknach, czy z dachów swoich domów. Kultura tak odmienna od naszej, że wydaje się aż nierealna. Jednakże zapewne nasz sposób życia Ahmadowi wydawałby się nienaturalny i niegodny. Mamy zatem 1:1. Nie sposób nie wspomnieć o mieście w powieści. Stanowi ono jeszcze jednego bohatera, którego historia rozgrywa się na oczach czytelnika. Spoglądamy w głąb uliczek, słuchamy ich dźwięków, niemalże czujemy rozchodzące się wszędzie zapachy. Kair i precyzyjne odmalowanie klimatu dzielnicy Chan al-Chalili były dla Nadżiba Mahfuza równie ważne, co kreowane przez niego postacie.

Każdy człowiek czyta książki z pewnych istotnych dla siebie powodów. Może być oczywiście tylko jeden - "bo lubię czytać", a może być ich kilka, sporo, czy też naprawdę wiele, o ile kiedykolwiek się zastanawialiście, dlaczego lubicie czytać. Jednym z kilku powodów, dla których ja czytam, jest możliwość odbycia podróży bez konieczności podnoszenia się z fotela. Poznania innej kultury, bez wchodzenia w interakcję z jej reprezentantami. Spojrzenia na jakieś miejsce na Świecie oczyma kogoś innego niż ja, oczyma autora. I jeżeli poczuję się tak, jak gdybym faktycznie w opisywanym miejscu była, czy też zapragnęła się w nim znaleźć to znak, że autor spisał się naprawdę dobrze. Nadżib Mahfuz pokazał mi Chan al-Chalili. Z przyjemnością pospaceruję sobie z nim również i po innych dzielnicach Kairu.



_____________________________________________________
tytuł: Chan al-Chalili (Chan al-Chalili)
autor: Nadżib Mahfuz
tłumaczenie: Jolanta Kozłowska
wydawnictwo:  Smak Słowa - egzemplarz recenzencki
data wydania: 13 kwietnia 2015 r.
ISBN: 9788364846274
ilość stron: 274

Powiązane tytuły

14 komentarzy

  1. To jest nas dwie. Mamy bardzo podobne powody, by czytać. Wpływ słowa na wyobraźnię czytelnika to bardzo fajna sprawa.

    A w tych klimatach skusiłam się na "Wędrownego sokoła" (zresztą z Twojego polecenia) i niebawem skończę, to się podzielę co sobie pomyślałam i czy się też tak przeniosłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czułam po sokole lekki niedosyt, no ale to wiesz.
      A! I mam coś w rewanżu. Na mojej półce leży już "Dom duchów". I czeka (:

      Usuń
    2. Niech tylko nie czeka za długo :) :)

      Usuń
  2. Mahfuz kusi - chętnie bym się przeniosła do Kairu... Swoją drogą nie wiedziałam, że ta powieść została napisana w 1946 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na końcu książki jest zamieszczony pierwszy rozdział innej powieści autora. Takie wodzenie czytelnika na pokuszenie troszkę (:

      Usuń
    2. Ciekawy pomysł - muszę przyznać. Ostatnio spotkałam się z czymś takim w serii książek dla dzieci. Na koniec pierwszego tomu, umieszczono pierwszy rozdział drugiej części. Nie można przecież nie kupić kolejnego tomu, bo dzieci niecierpliwie czekają, co będzie dalej... :)

      Usuń
  3. W pełni zgadzam się ze stwierdzeniem, że literatura to bardzo dobry i z pewnością niezwykle tani sposób podróżowania i poznawania innych kultur. Sam chętnie z niego korzystam :)

    Wizytę w Egipcie planuję już od pewnego czasu - na półce cierpliwie czeka na mnie "Szyderstwo i przemoc" autorstwa Alberta Cossery'ego. "Chan al-Chalili" także sprawia wrażenie interesującej lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podobało mi się z jaką lekkością autor skrupulatnie rozpisywał portret psychologiczny bohaterów. Czasem tego rodzaju szczegółowe charakterystyki bywają przyciężkie, nużące. Tutaj zupełnie się tego nie czuje. Mahfuz potrafi pisać (:

      Usuń
  4. Swego czasu czytałam "Dzieci naszej dzielnicy" Mahfuza i ogromnie mi się podobało, a miejski klimat - nie kairski, co prawda, bo wymyślony - był po prostu niezwykły. Będę mieć w pamięci "Chan al-Chalili"! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zapamiętam sobie "Dzieci...", gdy będę się umawiać na kolejną randkę z Mahfuzem, skoro polecasz (:

      Usuń
  5. Chętnie powróciłabym do Kairu (tym razem literacko, bo fizycznie kiedyś się zdarzyło być), a i coraz ufniej patrzę na arabskie klimaty. Pewnie po "Wędrownym sokole" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się nie zauważyć, że nieco inaczej pisana jest ta literatura. Też mi się to podoba (:

      Usuń
  6. Ja również bardzo lubię, gdy autor potrafi przenieść mnie do opisywanego przez siebie miejsca :) Kair to dla mnie trochę biała plama. Chętnie poczytałabym również o tych relacjach pomiędzy dwoma braćmi, o których wspominałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, mnie to ich wzajemne oddanie mocno dziwiło. Nie chodzi mi oczywiście o istnienie silnej relacji, bo sama mam rodzeństwo i nasza więź jest z roku na rok coraz mocniejsza. Chodzi mi o to, czego tak naprawdę nie mogę napisać, bo to już by było zdradzanie zbyt wielu szczegółów. No i co zrobić? Poczekam, aż może kiedyś sama przeczytasz i wtedy mi opowiesz o swoich wrażeniach (:

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: