Wełniaste Podejście do Literatury

Jaume Cabré: Jaśnie Pan

8 czerwca 2015 , , , ,

Jeżeli w pokoju hotelowym leżą zwłoki, jeżeli z ich powodu prowadzone jest śledztwo, jeżeli oskarżony jest - tak naprawdę - jedynie bogom ducha winien, ale oficjalnie jest winien, bo tak komuś pasuje i dlatego jest z miejsca oskarżonym (nawet nie podejrzanym), to z całą pewnością możemy mówić o kryminale. W roku 1991 Jaume Cabré umyślił sobie, że napisze kryminalną opowieść, której akcję osadzi przy samiutkim końcu XVIII wieku, a miejscem położenia zwłok uczyni ówczesną Barcelonę. Tak też zrobił, o czym mogłam się przekonać 24 lata później. Wy też możecie, oczywiście.

Główny bohater, ten tytułowy jaśnie pan, jaśnie panem się nie urodził. W zasadzie wychodził sobie, czy też wypracował swoje jaśniepaństwo i jest z niego wielce zadowolony. Don Rafel Massó i Pujades piastuje urząd Prezesa Trybunału Królewskiego w Barcelonie. Jako człowiek uczciwy i pryncypialny cieszy się szacunkiem i nieposzlakowaną opinią. Jest stałym bywalcem salonów, ale nie przeszkadza mu to być oddanym swej pracy i oddanym swej żonie. Oto "prawy" profil jaśnie pana. "Lewy" profil ukazuje się czytelnikowi, gdy dochodzi do wspomnianego już wcześniej morderstwa pewnej słynnej śpiewaczki, Słowika z Orleanu, który lada dzień miał zabawiać swym głosem samego króla. A tu klops. Zamordowali divę i to na dodatek w Barcelonie.  Władze miasta nie chcą skandalu. Sprawcę typuje się szybko i tu zaczyna się fatalny dla Don Rafela splot okoliczności. Otóż w domu podejrzanego zostają znalezione pewne dokumenty, które nie mają z poderżniętym gardłem Słowika nic wspólnego, ale zdecydowanie mogą zrujnować tak doskonale urządzony świat Don Rafela Massó i Pujades, Prezesa Trybunału Królewskiego w Barcelonie. W tej sytuacji nie ma już wyjścia. Podejrzany winny czy niewinny musi zostać skazany albo Don Rafel utraci wszystko, na co pracował całe swoje życie.


"Don Rafel miał coś z Jowisza: za duży, za ambitny, za bardzo nadęty jak na solidną planetę; za mały, za słaby, by stać się gwiazdą z ogniem, energią i własnym światłem. Jednakże, podobnie jak Jowisz, dysponował satelitami"[s.25].

I właśnie ten "lewy" profil jaśnie pana jest głównym tematem powieści. Czytelnik wchodzi z jaśnie panem na salony, gdzie barcelońska elita szykuje się do obchodów powitania nowego wieku, gdzie króluje pewność siebie, wpływy i korupcja. "Te trzy cechy zazwyczaj wpisywały się w życiorys ludzi mających coś do powiedzenia w Barcelonie tamtego roku Pańskiego"[s.31]. Poznajemy zatem gorzką prawdę o świecie jaśnie pana, o otaczających go ludziach, o przeszłości, o miłości, o tragediach ludzkich, niewłaściwych decyzjach, krótkowzroczności. Słuchamy toczących się na salonach rozmów. Spoglądamy na twarze samiuśkiej elity. Obserwujemy przemiany kulturowo-obyczajowe, jakie w tamtych czasach zachodziły. Wreszcie widzimy kątem oka, jak nasz nieskazitelny przecież jaśnie pan zamiata pewne sprawy pod przeróżne dywany. Cóż się dziwić? Musi ratować swoją pozycję za wszelką cenę. Nie może dopuścić, by ktokolwiek dowiedział się czegokolwiek. Uśmiecha się do tych otaczających go hien, samemu po prawdzie będąc hieną nie lepszą. Być może czytelnik zada sobie pytanie: gdzie w tej dusznej atmosferze ludzi mogących wszystko ukrywa się prawda i sprawiedliwość. Mogę odpowiedzieć. Nie ma jej. Wyszły z mody. Wyższe sfery zaczęły się jej powoli pozbywać, tak jak pudrowanych peruk. Przysługami i dowodami wdzięczności handlowało się znacznie lepiej. "Reasumując: śmietanka, masełko i jogurcik Barcelony żyły w nieustającej gorączce wymiany indywidualnej i kulturowej"[s.145].

Doskonale obmyślone, niemal z krwi i kości postacie, a także miasto - niemy bohater opowieści, to według mnie znak rozpoznawczy pana Cabré. Poza głównym bohaterem naprawdę zadziwiającą postacią jest jego żona, a także ogrodnik, który żył sobie dostatnio za cudze pieniądze, a gdy jego życie dobiegało końca, postanowił swemu dobroczyńcy nieco pobruździć. A co! To nawet śmieszne. Z każdą kolejną powieścią doświadczam obserwacji zwijania się czyjegoś talentu, choć powinnam dostrzegać rozwój. Powinnam wspinać się coraz wyżej po drabinie literackiego kunsztu, tymczasem przyszło mi po niej schodzić w dół. W normalnych okolicznościach zasługiwało by to na słowne baty. Tyle, że to nie są normalne okoliczności, bo to przecież nie jest wina autora, że wydają go w Polsce w takiej kolejności, w jakiej wydają (czyli w odwrotnej).

Czego mi szkoda? Szkoda mi, że ten "Jaśnie Pan" taki podły i zbyt krótki.

Wełniaste myśli o innych książkach autora:
Jaume Cabré - Cień Eunucha
______________________________________________________
tytuł: Jaśnie pan (Senyoria)
autor: Jaume Cabré
tłumaczenie: Anna Sawicka
wydawnictwo:  Marginesy
data wydania: maj 2015 r.
ilość stron: 450
Jaśnie pan [Jaume Cabré]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

23 komentarzy

  1. Właśnie dziś mam odebrać (kupiłam, bo jednak nie mogłam się doczekać kolejki w bibliotece), a tu takie przygotowanie do lektury. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cieszę się bardzo, się tak ładnie udało mi się wstrzelić z tekstem (:

      Usuń
  2. Może jednak nie będę czekać na ewentualne pojawienie się tej książki w bibliotece i ją kupię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy na innych książkach autora Twój kot miał już okazję leżeć? (:

      Usuń
  3. Kiedy ja wreszcie poczytam tego pana Cabre... Ale teraz dałaś mi zagwozdkę - w jakiej kolejności czytać? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jaśnie pan", "Głosy Pamano" i wisienka na torcie - "Wyznaję". W takiej jak powstawały.

      Usuń
  4. Ja tak uwielbiam Barcelonę! J. Cabre jeszcze nic nie czytałam, choć trzy jego książki już na mnie czekają, ale tak sobie myślę, że chyba zacznę od tej ostatniej :) Muszę się przyjrzeć profilom jaśnie pana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej. Widziałam w Internetach sporo opinii "rozczarowanych", że po TAKIM "Wyznaję" autor stoczył się na "Jaśnie pana". A Przecież "Jaśnie pan" o wiele, wiele starszy jest (:

      Usuń
    2. Przede wszystkim pozostałe dwie powieści to grubaski i może przy "Jaśnie Pan" pozostaje jakiś niedosyt i stąd te markotne miny?

      Usuń
    3. Raczej chodzi o styl. O klimat. Ale grubość pewnie też. "Jaśnie pan" to taki zwyczajny jest przy "Głosach..." i "Wyznaję". Ale ja wiem jedno - jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. O.

      Usuń
  5. Uwielbiam takie powieści z krwi i kości, pełne bohaterów, którzy nie są sztampowi. Uwielbiam Barcelonę i uwielbiam XVIII wiek.

    Na półce mam już "Wyznaję" i "Głosy Pamano" - jako dwa prezenty ślubne od moich nieocenionych przyjaciół i teraz się mocno zastanawiam - czytać najpierw "Jaśnie pana", czy iść zgodnie z polskimi wydaniami? Czy dużo mogę stracić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja zadałam to pytanie. Teraz pozostało mi popędzić do księgarni po "Jaśnie Pana" :)

      Usuń
    2. Ależ możesz i od "Wyznaję" zacząć. Serio, serio! Tylko trzeba potem pamiętać, że pozostałe powieści powstawały wcześniej i nie będą już "takie". Wdać, jak warsztat pisarski autora zyskiwał z czasem, rozwijał się i co z tego wynikło.

      Usuń
    3. Już mam! Najprościej i najszybciej było zdobyć e-booka :)

      Usuń
  6. jako totalna fanka cabre 'jaśnie pana' mam na półce już z miesiąc, ale jakoś nie mogę się za niego zabrać, wolałabym chyba, żeby miał co najmniej tyle 'kunsztu literackiego' co 'wyznaję', bo przecież to najbardziej lubię w cabre.
    owco, czy możesz zmienić font? nie ma polskich znaków i bardzo niewygodnie się czyta, a szkoda, żeby twoje teksty traciły przez taką pierdołę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, Ty mi powiedz koniecznie, na czym tych ogonków nie widzisz - sprzęt i przeglądarka. Bo inni mi piszą, że niby widzą. Muszę to wszystko posprawdzać i podziałać.

      Usuń
    2. ogonki widzę, tylko polskie znaki wyświetlają mi się zupełnie inną czcionką niż pozostałe i właśnie to mi strasznie przeszkadza :) korzystam z safari, ale na chromie jest to samo, czyżby mój mak wariował?

      Usuń
    3. A! Jeśli to maczek, to już kiedyś mi czytelnik jeden się skarżył, ale okazało się, że kłopot leżał po jego stronie i zostawił mi na przyszłość (dla mojej wiedzy, gdyby ktoś się skarżył) takiego linka. Że mu pomogło to: link do kliknięcia Może i Tobie się przyda. Bo to chyba faktycznie maczków jest wina. To ja nie wiem, czy od siebie mogę coś dodać. Ale będę próbować (:

      Usuń
    4. zaraz coś spróbuję z nim zrobić, ale to jest strasznie dziwne, bo tylko u ciebie mi tak dziwnie robi, maki nie ogarniają twojego szalonego fontu :D

      Usuń
  7. Ach! <3 Tak coś czułam, że to lektura dla mnie :D Co prawda przede mną jeszcze "Wyznaję", ale "Jaśnie pan" również ląduje na liście do zaczytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, Buczku, czytaj. Warto Cabre czytać (:

      Usuń
  8. Ładnie napisane, tylko nie rozumiem tego, co chciałaś powiedzieć przez zdanie o zwijaniu się talentu. To znaczy rozumiem, bo powieści Cabre są u nas wydawane w kolejności od tyłu, ale to znaczy chyba, że nie do końca jesteś ukontentowana lekturą, a w recenzji nie ma na ten temat wzmianki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez zwijanie miałam na myśli tyle, że jak normalnie obseruje się rozwój talentu wraz z kolejną powieścią, tak przez wydawanie od tyłu widzimy jego zwijanie się. A z tekstu nie wynika niezadowolenie, bo go nie ma. To dobra książka jest. Jak coś mi się nie podoba, piszę o tym. I jeszcze jedno. To nie jest recenzja. Nic tu nie jest recenzją. Ja sobie tylko pitolę o książkach, które przeczytałam. Recenzje piszą fachowcy i znawcy (;

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: