Wełniaste Podejście do Literatury

Varujan Vosganian: Księga Szeptów

21 czerwca 2015 , , , ,


"Ormianie, którzy przeżyli masakry i tułaczki, noszący brzemię apatrydów i przywykli raczej przemykać się niezauważeni, mówić szeptem i żyć roztropnie, stracili umiejętność krzyczenia." Varujan Vosganian

Gdybym poprosiła Cię teraz o krótką odpowiedź na pytanie: kim są Żydzi i co im się przytrafiło, nie stanowiłoby to dla Ciebie większego problemu. Przecież tak dużo się o tym mówi. A gdybym zapytała o Ormian? Kilka osób zapytałam. Z ciekawości. Okazuje się, że wiedza na temat ich przeszłości jest w naszym społeczeństwie o wiele mniejsza, a miejscami - w niektórych świadomościach - nie ma jej w cale. Dlaczego? Czy to dlatego, że Ormianie przestali krzyczeć? Że już - jak pisze autor - zatracili tę umiejętność?



Varujan Vosganian. Ormianin zgłaszany przez kilka krajów do literackiej nagrody Nobla. Choć zapisuje kolejne karty "Księgi szeptów", ta księga tak naprawdę nie należy do niego. Spisuje zasłyszane w dzieciństwie wspomnienia, opowieści snute przez jego dziadków: Gabareta, który znał niemal wszystkie alfabety i Setraka, który tak wiele razy przeszedł obok śmierci oraz historie innych starców jego dzieciństwa, niezwykłych magów jego dzieciństwa oraz ich bliższych i dalszych krewnych. Nie ocenia. Jedynie przekazuje. "Księga szeptów" jest wyjątkowym zbiorem wspomnień, bo to nie tylko zebrane słowa, to także zatrzymane gesty, uchwycone spojrzenia i zachowane przedmioty. Tak, w tej opowieści oprócz ludzi świadkami historii są również rzeczy: znaczki pocztowe, prażone orzechy, słoiki pełne powietrza, rodzinne fotografie, morelowe drzewo, blednące z czasem mapy, medalion, ukryta broń generała, zegarek.

To podróż w czasie, podczas której pies spija z ulicy krew swego pana, bo ta jest cieplejsza niż on, dzwon bije nieustannie, mimo że dzwonnik już nie żyje, a w grobie żyjącego człowieka szumi radio, choć "...nie jest książką historyczną, lecz zapisem stanów świadomości. Dlatego staje się przeźroczysta, a jej strony są przejrzyste"[s.265]To arras misternie utkany z przeplatających się płaszczyzn czasowych. A na nim widzimy wielość postaci, mnogość ludzkich historii. Przepięknych historii i prawdziwych historii. Książka opisuje dni ludobójstw, rzezi, wywózek, obu wojen, starć, masakr, oszustw, wygnań i emigracji, marszów przez siedem kręgów śmierci Deir ez-Zor, wszystkich tych tragedii, które dotknęły Ormian w ubiegłym wieku. To indywidualne historie. Pozbawieni własnego kraju, rozsiani po obcych ziemiach, tworzyli swoje kolejne małe Armenie, bo tę wielką im odebrano. Niechciani ludzie na nansenowskich paszportach, często noszący w sobie poczucie winy, że akurat to oni przetrwali. Nawet gdy wracali do domów, zastawali jedynie pył i zgliszcza. Jednocześnie jest to świadectwo prób na jakie wystawieni byli ci, którzy ocaleli. Jakby śmierć nieustająco za nimi goniła, chcąc zrealizować swoją listę co do ostatniej ormiańskiej duszy, a zły los musiał odcisnąć swoje piętno.

Starałam się tę opowieść jakoś jednoznacznie określić i nie potrafię. Jest poetycka, ale i rzeczowa. Jest dramatyczna, ale i miejscami wywołuje uśmiech. Jest piękna i zarazem przerażająca, nierealna i niezwykle prawdziwa. Jednak z tych wszystkich określeń chyba najmocniej wybrzmiewają mi w głowie słowa "melancholia" i "smutek". Z reguły nie rozstaję się z książką, którą aktualnie czytam. Tym razem było inaczej. W pewnym momencie przestałam zabierać powieść ze sobą. Nie mogłam już czytać "Księgi szeptów" jadąc do pracy. Miałam wrażenie, że gdy to robię - gdy wyjmuję książkę z torebki, a na okładce tworzy się ślad od lakieru na paznokciach (bo taka kartonikowa jest), gdy róg okładki dotyka ciągle kogoś obcego i kiedy próbuję czytać w tym ludzkim harmidrze, kakofonii i zgiełku - w pewien sposób znieważam historię opisaną w "Księdze...". To było jedno z dziwniejszych uczuć, jakie dane mi było doświadczyć. To pamięć sprawia, że ludzie i rzeczy nie umierają tak do końca. I choć może sami Ormianie stracili umiejętność krzyczenia, "Księga szeptów" wydaje się krzyczeć za nich. Bardzo, bardzo głośno.

Przerażające. Prze-wzruszające. Prze-ważne.







Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: