Wełniaste Podejście do Literatury

Spotkania: Big Book Festival i Warszawa wełniastym okiem.

17 czerwca 2015 ,

Niedawno miałam przyjemność spędzić wraz z Ulubionym weekend w Warszawie. Spędzaliśmy więc. Zwiedzaliśmy, spacerowaliśmy, ale przede wszystkim wzięliśmy udział w niesamowitej inicjatywie, jaką jest Big Book Festival. Tego rodzaju imprezy dają możliwość posłuchania ulubionych autorów oraz zobaczenia ich na żywo, pozadawania im pytań, zdobycia autografów jeśli ktoś zbiera (Owca nie zbiera). Dodatkową zaletą tego rodzaju imprez jest fakt, że wchodzisz na ich teren ze świadomością, że dookoła Ciebie są ludzie kochający literaturę równie mocno co Ty.
I człowiek się na tę myśl uśmiecha (:


Tym razem nie będzie (za)wielu słów.
Tym razem będzie tylko świat widziany wełniastym okiem.
____________________________________
Rozdział 1: Droga
Na zdjęciach wychodzimy całkiem nieźle.

Brak internetu w najnowocześniejszym pociągu w Polsce sprzyja nadrabianiu zaległości w literaturze.

Pierwszy napotkany prawdziwy Warszawiak (:
____________________________________
Rozdział 2: Big Book Festival 

Jej wyrazistość Sofi Oksanen, która niedawno zupełnie mnie oczarowała swoimi Gołębiami - o tu .

 Bardzo odległy, jednak bardzo mi bliski Lars Saabye Christensen, który zaskoczył mnie informacją,
że list pradziadka istniał naprawdę. Zachwycałam się nim - o tu .

 Taki plan ogólny terenu festiwalowego.

I jego adres (:

 Taka Zadie Smith z zamkniętymi oczami, o której książce też miałam już okazję opowiadać - o tu.

A to też jest Zadie Smith. Tyle że wewnątrz. Było tam tak tłoczno/duszno/gorąco, że nie dałam rady. Wyszłam.
I odkryłam, że można słuchać Zadie w przyjemniejszych warunkach (:


A oto pan Iljas Churi. Słuchało się go równie przyjemnie, co czytało jego książkę. Też o niej opowiadałam - o tu .


Strefa relaksu. Pusta, bo tak słonko prażyło, że każdy przemykał cieniem przy ścianach (:


Jak sami widzicie, na tegorocznym Big Book Festivalu pojawili się autorzy, których powieści zrobiły na mnie ogromne wrażenie i które Wam szczerze swego czasu polecałam. Dlatego po prostu nie mogłam tam nie pojechać. Dodatkowo istniała spora szansa na spotkanie ludzi, których opowieści o książkach lubię sobie poczytać. Udało mi się spędzić moment z Olgą z Wielkiego Buka. Szukałam także w tłumie Naii z Literackich Skarbów Świata Całego, ale znam ją tylko z profilu i w sumie widziałam ją w co trzeciej dziewczynie o blond włosach. Najbliżej podejścia byłam do dziewczyny w niebieskiej sukience, ale w końcu mój introwertyzm wygrał i zrezygnowałam. Wiem, że obecna była Ania z Book-Loaf, Natalia z Kroniki Kota Nakręcacza, ale... no właśnie. Jak rozpoznać w tłumie kogoś, kogo zna się jedynie z literek? Następnym razem może po prostu się umówimy i pójdziemy po wszystkim coś zjeść? (:
____________________________________
Rozdział 3: Warszawa taka jaka jest, taka jest.

The (już tam było) Wełniaści

Kamienica elfów. Bardzo mi się spodobał ten budynek. Lubię budynki.


<3

Obłęd w oczach (którego Wy nie widzicie).

Pałac Kultury z lotu leżaka.

I pomidory w centrum miasta.



Człowiek z szyszką (;




I to tyle. Teraz pozostaje cierpliwie poczekać rok (:


Powiązane tytuły

30 komentarzy

  1. Wzorowa relacja! :) Żałuję bardzo, że mnie nie było.
    A Wełniaste Oko to dobre oko w wyłapywaniu ciekawych rzeczy :) Niech tak wyłapuje dalej, nie tylko między literkami.

    Ps. do Naii - > musisz teraz wysłać Owcy zdjęcie w ramce, żeby następnym razem nie musiała, aż tylu blondynek zaczepiać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie przez to nie zaczepiłam żadnej. Taka scenka mi przyszła do głowy:
      (jakaś ona) stoi sobie spokojnie.
      (podchodzi jakaś ja) - Cześć, porozmawiamy sobie o "Liście miłosnym pismem klinowym"?
      (jakaś ona) ucieka w popłochu.
      (koniec)

      Usuń
    2. Haha, piękne! Ale a nuż, widelec okazałoby się, że "List miłosny pismem klinowym" wcale nie wprawia jej w popłoch i chętnie sobie z Owieczką pogada, mimo że to nie ja? :) Nie ma tego złego...

      Usuń
    3. Takie rzeczy tylko na BBF :p

      Usuń
  2. Fajowa fotorelacja! Dobrze wiedzieć, że Wełniastemu się spodobało (: czekam na kolejne takie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Słowo Owcy, że pojawią się z czasem kolejne (:

      Usuń
  3. O rany! Dobrze, że nie podeszłaś do dziewczyny w niebieskiej sukience, bo to nie byłam ja :). A ja Ciebie widziałam, a przynajmniej tak mi się wydaje, dwa razy, ale zawsze z daleka i już w trakcie spotkania... Racja, że trzeba się następnym razem po prostu umówić i razem pójść gdzieś wymienić się festiwalowymi wrażeniami, bo takie szukanie i wypatrywanie to jakiś obłęd :). A czy Ty wybierasz się może na Literacki Sopot w sierpniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że się wybieram. W końcu w tym roku jest cudownie czeski! (:
      ps. 1:0 dla introwertyzmu - miał nosa ;p

      Usuń
    2. Często ma nosa, trzeba przyznać :). Ale w takim razie za dwa miesiące introwertyzm chowamy do kieszeni i Sopot podbijamy razem, postanowione!

      Usuń
    3. Postanowione! (zaciesza)

      Usuń
  4. Udało mi się być tylko na spotkaniu z Herbjorg Wassmo, które było bardzo interesujące. Miejsce i klimat Big Booka - bardzo fajne, ale sala nr.1 strasznie duszna :/ Będę się za Tobą rozglądać w przyszłym roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż miło popatrzeć. :) Naprawdę fajna fotorelacja. Trochę mi szkoda, że się nie wybrałem (a plany nawet były - tylko ostatecznie wygrała "opcja nr 2" ;p) - może w przyszłym roku?

    Czekam na kolejne relacje w Twoim wykonaniu! :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żeby "opcja nr 2" była udana (: A za rok powiesz sobie: no, tam już byłem, teraz czas uderzyć na stolicę!

      Usuń
  6. O, tych spotkań z pisarzami trochę zazdroszczę. A klimat BBF wydaje się świetny.
    I Warszawa jakaś taka ładna okiem Owcy.
    Mam nadzieję, że tabliczki "zakaz czytania książek" nigdzie nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było. Za to rekord ilości osób (i psów) czytających wspólnie na świeżym powietrzu bity był (:

      Usuń
    2. Może w przyszłym roku będzie czytanie z kotami i zabierzecie swoje czarnulki... ;-)

      Usuń
    3. Próbuję sobie to wyobrazić, ale widzę jedynie chaos :D

      Usuń
  7. Widzę, że miałaś same przegodne spotkania na BBF :) Miło było pooglądać zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Drugi raz już oglądam (ok, mam słabość do zdjęć, z porywami większą niż do książek) i drugi raz robi mi się miło widząc, że tak fajnie odbierasz świat! I książkowo, i zdjęciowo. A BBF z pewnością pełen wrażeń! Szczególnie, jeśli autorzy czytani i lubiani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, właśnie przez to moje własne spojrzenie trochę się bałam, że ta relacja nie przejdzie. A tu proszę. Jestem zaskoczona, ale szczęśliwa, że się podoba. Dziękuję (:

      Usuń
  9. Uwielbiam Warszawę! Tak, powiedziałam to ja, rodowita Krakowianka :)

    Zazdraszczam wszystkiego, wszelkich pięknych widoków, wspaniałych spotkań! I straszliwie żałuję, że Targi Książki w Krakowie są zwykle na jesień, gdy nie ma takiego upalnego, gorącego klimatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jesień w Krakowie jest przepiękna! I choć faktycznie w październiku było zimno (wiem, bo zabrałam zbyt lekki płaszcz do miasta smoka), to przynajmniej było czym oddychać (:

      Usuń
  10. Tak mi się zdaje... to chyba nie był jakiś ogromny festiwal? Kameralny raczej? Takie odniosłam wrażenie z relacji Twojej, Olgi i Nai.
    Ps. Tak nieksiążkowo - najbardziej podobają mi się pasy dla pieszych ;) Zagrałaś coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Ogólnie to tak kameralnie było. I to też było urokliwe.
      Pasy były super! Nawet jeżeli coś zagrałam przechodząc, to jedynie wszechświat to usłyszał, bo ja się kompletnie na tym nie znam. Gamę umiem - szczyt mych fortepianowych możliwości :D

      Usuń
  11. Dobrze, że to nie ostatnia edycja BBF <3
    I oczywiście, że pójdziemy coś zjeść, a ja Was do tego "gdzieś" zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale! Trzymam za słowo (napisane) (:

      Usuń
  12. Droga Owco, złapałaś mój kucyk na zdjęciu! :) I tak, następnym razem trzeba zorganizować blogełskie spotkanie obiadowe i w większym gronie ekscytować się spotkanymi autorami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super. Mam kawałek Ciebie (: Ty mi nie mów takich rzeczy! Teraz na kolejnym spotkaniu każdy Kucyk będzie podejrzany, każdy będzie potencjalną Anią... Dobrze, że to nie będzie czas poszukiwań, a umówionego spotkania, bo przez te blondynki i kucyki w końcu bym uciekła w popłochu :D

      Usuń

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: