Wełniaste Podejście do Literatury

Marin Mălaicu-Hondrari: Bliskość

24 lipca 2015 , , ,


Mijamy się, nie widząc wzajem,
Czego innego wypatrując w dali.
Grabarz

Takie jedno zdanie, które być może kilkoro z Was nawet sobie zanuci. Mijanie się jest jednym z ciekawszych elementów ludzkiego życia. Jest przypadkiem. Nigdy nie wiadomo, jaki wpływ na życie innego człowieka może mieć Twój z pozoru nieistotny ruch. Kto stanie w miejscu, które jeszcze niedawno zajmowałeś Ty? Tak właśnie mijają się bohaterowie "Bliskości". Znając się bardziej lub mniej, a miejscami nawet wcale, tkają swoimi poczynaniami wspólną dla nich historię. Bo wszyscy są ze sobą powiązani.


Postacią, która wydaje się być tą centralną, spoiwem dla wspólnej historii i za którą najlepiej jest podążyć, wydaje się być Adrian. Rumuński poeta, który wyrusza do Hiszpanii, by nauczyć się mówić i czytać w języku swych ukochanych pisarzy oraz by móc ich czytać w oryginale. Realizuje w ten sposób Grę, w którą gra ze swymi przyjaciółmi poetami. Grę polegająca na byciu umarłym - bez kontaktu z innymi graczami, bez publikacji nowych wierszy. Zapomniany. Daleko i samotnie. I w tym gorącym, zasnutym mgiełką poezji klimacie Andaluzji wplątuje się w coś niebezpiecznego, coś czego do końca sam nie rozumie. Być może to nielegalne, ale Adrian nie wie, bo nigdy nie pyta, daje się ponieść fali losu. Do tego miłość utrzymywana w tajemnicy, uczucie tak wielkie, że aż sprawiające ból. I znów odległość, tym razem metafizyczna. Przepaść nie do przeskoczenia.

Adrian, The Great, Dan Parfenie, la madre de la poesía, czyli Lidia, Vanessa i María. Uzależnieni od literatury, muzyki, doznań. Każde z nich opowiada fragment swojej opowieści, a my łączymy go z innym, usłyszanym wcześniej i splatamy wydarzenia w całość. Dziś i wczoraj mieszają się ze sobą. Jest w tym pewna nierealność, oniryzm, nastrój powieści zbliżony do tego, z którym można się zetknąć, czytając Cortázara. To historia ludzi, których połączyła literatura i których ta pasja gna w nieznanych im kierunkach, a oni się temu poddają. Niezwykłe, jak ważne w tej powieści są inne powieści, jej patronem zaś, a może prawdziwszym będzie stwierdzenie, że patronem autora jest Cortázar.

Emocjonalizm, egzaltacja, wielka poetyka i poetycka wielkość myślą, słowem i uczynkiem. Zaniedbaniem pewnie też. Dekadenckie myślenie, miejscami nawet symbolizm. Jakby się Cortázar z Baudelaire'em na wspólną kawę umówili, a na doczepkę dosiadł się na chwilkę Bolaño. A do tego kryminalne zagadki Kordoby. Ogólnie fajna i ładnie napisana rzecz, jeśli się tych trzech panów lubi. Ja lubię. I powinnam w tę historię wpaść jak w miękkie masło, zanurzyć się w nią delikatnie i pływać swobodnie. Być w swoim żywiole, prawda? Powinnam. Coś mnie jednak powstrzymuje, coś mnie gryzie i niepokoi. Nieufność taka jakaś.

Czego mi szkoda? Szkoda mi, że kilka dni poświęciłam tylko na to, by gryzące coś jakoś ubrać w słowa, nazwać jakoś. I nic.
Nadal jest zeń słów niepotraf.


_____________________________________________
tytuł: Bliskość (Apropierea)
autor:  Marin Mălaicu-Hondrari
tłumaczenie: DJ Myszkin (Dominik Małecki)
wydawnictwo:  Książkowe Klimaty - egzemplarz recenzencki
data wydania: marzec 2015 r.
ISBN: 978-8-3648-8712-3
ilość stron: 296


Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: