Wełniaste Podejście do Literatury

Co w księgarni zabeczy: sierpień 2015

31 lipca 2015

Sezon ogórkowy trwa w najlepsze, nie omija też księgarnianych półek, dlatego dziś - żeby nie było, że żadnego co zabeczania na koniec miesiąca nie będzie - trochę sobie poplotkujemy. 
O książkach oczywiście.
____________________________
"Co w księgarni zabeczy" to subiektywny wybór kilku książek, które mają pojawić się na rynku w nadchodzącym miesiącu, a które zwróciły czymś (okładko-tytuło-autoro-opisem) moją uwagę. To takie książki, o których pomyślałam sobie: to może być fajne - przeczytałabym.
Dlatego właśnie jest to lista obrośnięta 100% wełną subiektywizmu.
I kropka!
____________________________

1. Jam wełniasty fan i kolekcjoner. 
I się tego nie wstydzę (:

Frank Herbert, Brian Herbert i Kevin J. Anderson: Droga do Diuny (Rebis, 4-08-2015) - każda książka ma swoją historię. Ta jest swego rodzaju skarbnicą: sceny odnalezione po latach w notatkach autora, a także wątki i rozdziały, które zostały usunięte z Diuny i Mesjasza Diuny. Lubię takie rzeczy, bo to trochę tak, jak gdyby mi ktoś opowiadał anegdotki o dobrze znanej mi osobie. A wiesz, że w pierwszej wersji..., a wiesz, że istniał rozdział...., a wiesz, że gdyby nie pewna kłótnia z wydawcą... . Tak. To taka przyjemna rozrywka. 

Dan Simmons: Ilion (MAG, 7-08-2015) - co prawda w serii Artefakty jeszcze w tym roku ma się ukazać Hyperion, ale zdradzę wam, że zdecydowanie bardziej podoba mi się wcześniejszy wygląd tetralogii Simmonsa i cieszę się, że to on zdobi moją półkę. I Drood. I Trupia otucha. Tak w ogóle to Simmonsa zawdzięczam pewnej Gadzinie, która lat wiele, wiele temu zmusiła mnie (serio) do przeczytania pierwszego tomu tetralogii. Jak w połowie pierwszego tomu się wciągnęłam (te krzyże!), tak przeleciałam wszystkie pozostałe niemal bez zatrzymywania (i snu...). No. Ilion to wznowienie, żadna nowość, ale mnie cieszy, bo go na półce nie mam. A będę mieć.


2. ...że blogerzy mają moc.

Remigiusz Mróz: Ekspozycja (Fila, 12-08-2015) - już tłumaczę, o co chodzi z tym śródtytułem. Nigdy nie przeczytałam jednego zdania, które zostało napisane przez pana Remigiusza. Ale znam wszystkie tytuły jego powieści, dobrze wiem, o czym one są, mój podpis widnieje nawet na petycji do wydawnictwa w sprawie kolejnego tomu z serii Parabellum, bo nie sposób było nie podziwiać zapału Tanayah Czyta . I gdy pojawia się informacja, że na rynek trafia nowa powieść pana Remigiusza, ja zawieszam na niej wzrok. A wszystko to, przez blogosferę, która na moich oczach została wręcz zaMrozowana. I ja to wszystko wiem. Taką moc ma blogosfera (:


3. Zasłaniam oczy, ale podglądam przez rozchylone palce.


David Lagercrantz: Millennium: Co nas nie zabije (Czarna Owca, po 27-08-2015) - mam w stosunku do tej powieści tak ambiwalentne uczucia, jak chyba nigdy do żadnej innej wcześniej. Z jednej strony bardzo podoba mi się trylogia Millennium, bo zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że wszystkie kryminały, jakie po niej przeczytałam, wydawały mi się średnie i lekkie. Trwa to zresztą do dziś. I proszę bardzo. Z błogosławieństwem spadkobierców Larssona powstała część kolejna. Nowa. Napisana przez kogoś innego. Łukasz M. (Z dobrą książką) donosi, że ten tytuł pasujący do poprzedniczek: The Girl in the Spider’s Web (Dziewczyna w pajęczej sieci), to tytuł amerykański. Polski tytuł pochodzi od oryginału: Det som inte dödar oss, czyli Co nas nie zabije. Może to ukryty przekaz?
Czytać czy nie czytać? Oto jest pytanie.



_________________________________________
Okładki pochodzą ze stron wydawnictw



Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: