Wełniaste Podejście do Literatury

Ignacy Karpowicz: Sońka

25 sierpnia 2015 , , , ,


"- Heta usio ni majo, zusim - powiedziała Sonia" - Ignacy Karpowicz

Z początku jest tak prosto, zwyczajnie. Na pograniczu białoruskim dochodzi do zderzenia się dwóch światów. Wioskowa babuleńka prowadzi do domu krowę. Spotyka wielkomiejskiego młodzieńca, któremu zepsuł się nowiusieńki samochód. Zaprasza go do swojej chałupy, tej czwartej chałupy w Królowym Stojle na szklankę mleka i rozpoczyna swoją opowieść. Mówi, bo doskonale wie, że niewiele czasu już jej pozostało, a do opowiedzenia jest tak wiele.


"Historia to zło. Zło. Zło wielkie jak sam Haspodź. Zło, które nie istnieje, a równocześnie niszczy"[s.183].

Gdyby Sonia potrafiła pisać, gdyby tylko ktoś ją tego nauczył, być może przelałaby na papier swoją opowieść dużo wcześniej i resztę swych dni przeżywałaby z poczuciem rozliczenia i ze spokojem w duszy. Tymczasem tej chwili zbawienia musiała wyczekiwać aż do głębokiej i gęstej siateczki zmarszczek na twarzy.

Opowieść się toczy. Słuchają jej również pies i kot. Tak szybko czytelnik zaczyna współczuć Soni. Upokarzanej przez ojca od najmłodszych lat, wykorzystywanej w zastępstwie matki, którą swymi narodzinami ojcu odebrała. Tej Soni, która dorastała w trudnym świecie nawiedzonym dodatkowo przez wojnę. W końcu tej Soni, która zakochała się w Niemieckim żołnierzu SS. Miłość do czarnego munduru była niema, bo kochankowie nie mówili wspólnym językiem. Choć może właśnie to uczucie stało się samo w sobie językiem porozumienia. Tak mi się wydaje. A co z młodzieńcem? Tu emocja również się zmienia. Przechodzi z niechęci wobec wykorzystującego okazję młodzieńca, do uważnego śledzenia odradzającego się w człowieku poczucia przynależności.

Tym razem Ignacy Karpowicz odłożył styl ironiczno-groteskowy i dał się poznać jako autor poważny, dojrzały, czyli z odmiennej strony. Urzekł mnie ponownie, choć w zupełnie inny sposób. "Sońka" jest piękna, moi drodzy. Ci, którzy już ją czytali, zapewne to wiedzą. Inni zaś dopiero będą mogli się o tym przekonać. Dwa najwłaściwsze określenia to prosta i melancholijna i chyba ciężko znaleźć kogoś, kogo pozostawia obojętnym. Taka czuła jest ta powieść. O, tak napiszę.

Na wszelki wypadek naprawię naderwaną nóżkę Srebrnej Owcy, choć mam nadzieję, że w tym roku nie będę jej musiała wyciągać. Taka mała książeczka z tak niepozorną, lekko szorstką okładką, a niesie w sobie niezwykle potężny ładunek emocji. Wydawałoby się prosta historia, opowieść jakich wiele - zakazana miłość w czasach wojennej zawieruchy. Tymczasem w umyśle autora przerobiona została na coś niezwykłego. Wartego zapamiętania. Stała się opowieścią, która potrafi wzruszać. Mnie wzruszyła, a mało która książka miała do tej pory taką moc.
Szczerze polecam "Sońkę".

"Bo w czwartej chałupie w Królowym Stojle koniec spotykał się z początkiem, śmierć z narodzinami, przeszłość z przyszłością, a obydwie odważane woreczkami popiołu"[s.127].






___________________________________________
tytuł: Sońka
autor: Ignacy Karpowicz
wydawnictwo:  Literackie
data wydania: maj 2014 r.
ilość stron: 208

Sońka [Ignacy Karpowicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: