Wełniaste Podejście do Literatury

Jacqueline Raoul-Duval: Zakochany Kafka

4 sierpnia 2015 , , , , ,


"Jestem niczym więcej, jak tylko pisarstwem" - Franz Kafka

Jacqueline Raoul-Duval zrobiła coś dziwnego. Zafascynowała się. Zatraciła się. Napisała w związku z tym sztukę teatralną, ale jak sama później przyznała - to jednak nie było to, nie wyrażało dostatecznie jej pasji. Ubrała zatem swoją fascynację w prozę. Na podstawie zachowanej korespondencji oraz wydanych dzienników autora, układa listy, łączy słowa, odgaduje intencje, wychwytuje emocje i odtwarza przebieg uczuciowego życia Franza Kafki.
Ten Kafka mnie przeraża.

Cztery kobiety, szafa pełna listów i niemieckojęzyczny praski człowiek widmo. Ah jo.

Historia tych znajomości ukazuje emocjonalną przemianę młodego pisarza. Kafka w uczuciach jest dziwny i nie podoba mi się wcale. Kocha listownie, jakby to sama korespondencja z kobietami rozpala w nim pożądanie, obłęd, bo podczas spotkań na żywo zaczyna wątpić w prawdziwość uczuć, w ich sens. Kocha tylko na odległość. Wiedeń, Berlin. Byle nie Praga. Zaręcza się. Listownie. Po chwili jest przerażony wizją małżeństwa, tą myślą, że będzie z kimś musiał mieszkać, dzielić dni. W ogóle - cokolwiek dzielić! Stara się zatem zniesmaczyć do siebie kobietę, a jednocześnie pragnie ją przy sobie zatrzymać. Takie rozdwojenie towarzyszy mu we wszystkim.

Dużo o tym pisze. Analizuje swoje własne myśli. Chce i nie chce. Jest wolny, ale czuje się jak w klatce. Żyje literaturą - niczym innym nie potrafi. Niepowodzenia i rozczarowania są jak woda na młyn jego twórczości. Kolejny wielki dramat i kolejne wielkie dzieło. Z czasem dojrzewa, a razem z nim jego emocje. Wystarczy przecież napisać, że umiera szczerze zakochany i prawdziwie kochany.

Przemierzałam ten osobisty rozwój lekko, ale z zainteresowaniem dopiero pod koniec. Odkrywałam rozchwianego szaleńca, zaborczego egoistę i maniaka. A wszystko to w listach. Zgrzyt jest. Autorka relacjonuje przebieg znajomości fragmentami listów, wspiera się innymi zapiskami Kafki i czasem na ich podstawie układa krótkie dialogi między bohaterami. Mówi za nich. I osłabia efekt całości. Listy są prawdziwe, dialogi zaś to wytwór cudzej wyobraźni. Historie listami pisane bronią się same, doskonale spełniają swoją rolę i wraz z lekkimi autorskimi dopowiedzeniami wystarczyłyby w zupełności. Choć może powinnam dodać - mnie wystarczyłyby w zupełności.

Nadal przeraża mnie Kafka. Może teraz nawet jeszcze bardziej. Prawdą jest, że zawsze jawił mi się jako nieco demoniczna postać, ale to efekt, jaki wywiera na mnie twórczość autora. Teraz za sprawą jego listów ten obraz się pogłębił, ale również nieco zmienił. Bo ten demon Kafka jednak cierpiał, choć w dużej mierze sam to cierpienie bardzo mocno nakręcał.


"Widać mogę kochać tylko to, co zdołam postawić nad sobą tak wysoko, że staje się dla mnie nieosiągalne."
Kafka w liście do M. Broda
___________________________________
A to taka dokładka:

"Był późny wieczór, gdy K. przybył", czyli niedokończona historia, śpiewający Rudišek i takie tam moje małe uciechy (;






__________________________________________________________
tytuł: Zakochany Kafka (Kafka, l'eternel fiance)
autor: Jacqueline Raoul-Duval
tłumaczenie: Halina Lubicz-Trawkowska
wydawnictwo:  Pascal - egzemplarz recenzencki
data wydania: styczeń 2014 r.
ilość stron: 304

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: