Wełniaste Podejście do Literatury

Odetchnąć z ulgą, czyli wrzesień za nami.

3 października 2015 ,

Wełniaste jest zwierzęciem jesiennym. Cała ta strona! Wytrwali i uparci współtowarzysze moich literackich podróży, znani również jako weterani toczącej się nierównej wojny z czasem, dobrze wiedzą, że jesienne Wełniaste to  nieco bardziej filozoficzne podejście do życia. Liście z drzew, przemijanie czasu i te sprawy. Zmienia mi się ochota na to, o czym chcę czytać, a i myślenie o tym, co już przeczytałam zaczyna trącać nostalgią. Ale to dopiero nadciąga. Zostańmy przy wrześniu, który odszedł. Tak właściwie czy pora roku ma dla Waszego czytania jakiekolwiek znaczenie?
_____________________________________

Wełniaste literackie zwiedzanie świata skupiło się we wrześniu na ludziach. Pochodzili z różnych miejsc, odmiennych kultur, a nawet czasów. Nie szukałam wspólnego mianownika, ponieważ być może ich jedynym wspólnym mianownikiem byłam tak naprawdę ja. Po co się zagłębiać.


Na początku miesiąca za sprawą "Planów na przyszłość" Màriusa Serra wyruszyłam do wspaniałej Barcelony z początku XX wieku, by poznać piękny umysł zamknięty w kalekim ciele. Historia życia Ferrana Sunyera mogłaby inspirować niejednego człowieka, który twierdzi, że nie warto próbować, bo i tak się nie uda. No i nauczyłam się wierszyka o ślepej krowie.

Ze stolicy Katalonii udałam się za sprawą "Opowieści o rzeczywistym człowieku" Pavela Vilikovskiego do słowackiej części zatopionej w czasach komunizmu Czechosłowacji. Obserwowałam przez szybę podrzędnej i pamiętającej lepsze czasy restauracyjki (ale z dobrym winem) pewnego zwyczajnego człowieka, który przez swoją naiwność postanowił doprowadzić się do swego rodzaju zagłady na wszystkich życiowych frontach. Przed dalszą podróżą uniosłam kieliszek z winem i kiwnęłam głową w jego stronę, jednak obyliśmy się bez jakichkolwiek słów.

Nie ma sensu tkwić długo w jednym miejscu. Trzeba się ruszyć, trzeba podążać. Podążyłam więc za Joanną Bator na "Wyspę Łzę", czyli w bardzo dalekie i mocno niepokojące miejsce. Zdziwiło mnie wszystko, co tam zastałam. Zwiedziona wizją podróży poszukiwawczo-ratunkowej zostałam niejako oszukana. wpuszczono mnie w dżunglę wątpliwości, uchwycono wijącymi się lianami tajemnic i otoczono chmurą mrocznych kruków. Była to podróż ryzykowna, ale nie żałuję, że wzięłam w niej udział. Ani trochę.

Ostatniego tygodnia przyszło mi ponownie wcielić się w rolę plątającego się po terenie uczelni studenta. Do spojrzenia na wszystko z innej perspektywy zaprosił mnie Richard Farina i "Wszystko się spieprzyło...". Końcówka lat pięćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych, więc udaję, że nie widzę, jak wyglądam i z ciekawością ruszam w stronę wirówki zwanej kampusowym życiem. Wirówka mnie wciąga, przewirowywuje i wypluła ledwo żywą. Dopiero później, już na spokojnym i nieruchomym gruncie przychodzi mi do głowy, że może powinnam się zastanowić, skąd w moich kieszeniach wzięło się tyle sera feta.

_____________________________________

Poza literackimi podróżami tegoroczny wrzesień nie pozwolił mi zrobić wiele więcej, choć chciałam i planowałam. Chwile lepsze wykorzystałam zatem, by opowiedzieć Wam o przyznawanej co rok Literackiej Nagrodzie Europy Środkowej  ANGELUS i zachęcić do głosowania, co mam nadzieję, chociaż kilkoro z Was uczyniło (:

Skorzystałam również z zaproszenia Karoliny z Tanayah Czyta do wspólnego wypicia bardzo wielu filiżanek różnych herbat świata i wypowiedzenia się na temat własnych książkowych skojarzeń z rzucanymi hasłami w TEA BOOK TAG. Przyznaję - wydawało mi się to wszystko proste, póki nie wzięłam komputera do łóżka i nie zaczęłam na nie odpowiadać. Nagle zadanie urosło do rangi wredna franca. Pierwsze wrażenia bywają zatem mylące, ale to przecież truizm.
Koniec miesiąca był oczywisty, choć dla mnie to beczenie to wieczny rzut na taśmę. Ale Co w księgarni zabeczy w październiku przybyło w terminie. Tak, wiem, nic by się nie stało, gdyby zestawienie pojawiło się później. Mój umysł działa jednak tak, że jeżeli coś ma być zrobione w terminie - nawet narzuconym jedynie samemu sobie,  to wiecie, choćby skały... itd. (:


Na koniec wspomnę jeszcze tylko o tym.
Wełniaste też gdzieś tam jest pośród wszystkich innych miłośników literatury.
Na dole jakoś, bo literki WU nigdy nie ciągnęło na czoło alfabetu (:
 _____________________________________

Uściski, dziękuję za Waszą obecność we wrześniu i przyjemnego weekendu (:



Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: