Wełniaste Podejście do Literatury

Richard Flanagan: Ścieżki Północy

14 października 2015 , , ,


Bo celem moim
wędrować poza słońca zachód pod gwiazd ulewą,
potąd aż nie umrę.
Alfred Tennyson - Ulisses

Ludzkie życie jest niezwykle złożoną, wielopłaszczyznową opowieścią. Mnóstwo wątków, szereg zwrotów akcji, wachlarz emocji każdego przeżytego dnia. Gdyby jednak chcieć je przedstawić w formie grafiki, wystarczyłoby wziąć do ręki pędzel, zanurzyć w tuszu i pociągnąć na papierze jedną prostą linię. Tylko tyle. Ta linia to Ty i ja, ona i on. Ma początek i podąża we własnym tempie wprost do swego punktu końcowego. Bo wszystko sprowadza się do Linii.

W czasie II Wojny Światowej życie wielu australijskich jeńców wojennych pojmanych przez Japończyków, skończyło się na linii. Linii kolejowej, nazywanej również Koleją Śmierci. Żołnierze umierali z wycieńczenia, z niedożywienia, z powodu malarii, pelagry, beri beri, czy Bóg wie czego jeszcze. Śmierć zgarniała ich w drodze do pracy, w czasie pracy i w drodze powrotnej. Umierali, a Dorrigo Evans starał się ich leczyć, zszywać, operować, choć zupełnie nie miał czym. Był jeńcem jak pozostali. Każdy jeniec był tam pogodzony z własną śmiercią, ale każdy starał się pomagać innym, aby wywalczyć choć kilka chwil życia dla kolegi obok, aby nadać sens własnemu cierpieniu. Zatem gdy wstawał kolejny dzień, odnajdywali w sobie siłę, by otworzyć oczy i odwagę, by ruszyć na  budowę kolejnego odcinka kolei ku nienależnej chwale Cesarza Japonii.

"Albowiem odwaga, ocalenie, miłość - to wszystko nie żyło tylko w jednym żołnierzu, lecz w nich wszystkich, a kiedy umierało, umierał każdy z nich; dlatego zaczęli wierzyć, że opuścić jednego ze swoich towarzyszy to tak, jak gdyby opuścić samego siebie"[s.203].

W powieści okrucieństwo nie jest podawane delikatnie. Tarzasz się zatem po kolana w błocie i gównie. Oddychasz  lepkim fetorem wszystkiego i wszystkich. Widzisz ropiejące rany, tłuste wrzody, wypadające odbyty. Otaczają Cię chodzące trupy, ludzkie kadłuby. Obserwujesz, jak są katowani, upadlani - bez przesłaniania oczu i bez cenzury. Obrywasz, upadasz, nienawidzisz, zaciskasz pięści. Nic nie możesz zrobić, tylko zamknąć oczy i myśleć o przeszłości. O rodzinie, o ukochanej, o wszystkim, tylko nie o tym, co tu i teraz. Nie ma Cię. Nie ma! Jesteś gdzie indziej, nie widzisz krwi, nie słyszysz krzyku kolegi. Współczujesz już później.

"Życie jest znośne wyłącznie dzięki naszej wierze w złudzenia, (...). To wiara w rzeczywistość zawsze nas pogrąża"[s.289].

Opowieść Dorriga rozpoczyna się od jego najwcześniejszego wspomnienia. Z czasem pojawiają się kolejne. Jednak brak chronologii przestawianych wydarzeń sprawia, że jego życie stale jest dla nas przesłonięte przez mgłę niepewności. Na początku poznajesz zgorzkniałego cynika w średnim wieku, który wyznaje zasadę, że zdradą nie jest seks z inną kobietą, a zaśnięcie u jej boku i pozostanie z nią na całą noc. Doprawdy trudno uwierzyć, że to ten sam człowiek, który z takim oddaniem ratował życie kolegów. Człowiek, który potrafił karmić się pamięcią o uczuciu tak silnym, że to wspomnienie stanowiło jego siłę do przeżycia. I choć jego ciało przeżyło obóz pracy, to on wrócił z niego martwy. Mimo tego wszystkiego linia Dorriga Evansa ciągnęła się dalej. Został światowej sławy chirurgiem i założył rodzinę. Przetrwał również człowiek z batem, pułkownik Nakamura, który zadawanym jeńcom bólem udowadniał, że sam jest dobry i łagodny, ponieważ im współczuł. Jego postać jest w nieustannej kontrze do głównego bohatera, mimo że w obu na przestrzeni lat dokonują się zmiany. Przetrwało też kilku innych jeńców. Wielcy budowniczowie niegdysiejszego wielkiego marzenia przetrwali. A "wszystko, co pozostało dziś z cesarskich  marzeń i trupów, to wysoka trawa"[s.323].

Trudno jest mi pisać o czymś, co wymyka się słowom. Staram się przekazać, że to niezwykła opowieść o życiu i śmierci, o wojnie oczywiście, ale również o różnych odcieniach miłości i o jej niezwykłej mocy. Prostota języka, brak przekombinowania, a jednocześnie płynące z niej tak silne emocje oraz drobne niuanse fabularne sprawiają, że w pełni rozumiem, dlaczego "Ścieżki północy" otrzymały nagrodę The Man Booker Prize 2014. Uderza chłodem realizmu, brutalnością wydarzeń i nie oszczędza wrażliwców, by po chwili ukoić ich stargane nerwy otuchą, jaką daje uczucie, przyjaźń i poświęcenie. I gdy opisana historia dobiegła już końca, zostawiła mnie lekko oniemiałą.
Pozostaje mi tylko napisać, że ją polecam w całej swej Wełniastości.

Shisui - Death poem




Wełniaste podejście do innych powieści autora:
Richard Flanagan - Pragnienie
Richard Flanagan - Klaśnięcie jednej dłoni
____________________________________________________________________
tytuł: Ścieżki północy (The Narrow Road to the Deep North)
autor: Richard Flanagan
tłumaczenie: Maciej Świerkocki
wydawnictwo: Literackie - egzemplarz recenzencki
data wydania: 8 października 2015 r.
ilość stron: 474

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: