Wełniaste Podejście do Literatury

Jan Novák: Nie jest źle

10 listopada 2015 , , ,

Cały czas sobie dumam, jak by się potoczyła historia Czech, a także losy rodziny Mašinów i ich sąsiadów, gdyby Jozefowi Mašinowi dano o jeden rozmiar większe buty... Może na losy kraju wielkiego wpływu by to nie miało, jednak wiele rodzin mogłoby żyć sobie w komplecie, może nie w luksusowych, ale za to we własnych domach. Razem pod jednym dachem. Tymczasem przeznaczone do marszu na wojenny front buty, które otrzymał od armii austriackiej, okazały się stanowczo za ciasne. I zaczęła się awantura.

Jestem takim Twoim dickensowskim duchem minionego ustroju. Przenosimy się zatem w lata 50-te XX wieku. Upłynęło już kilka lat od smutnej chwili, gdy od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem zapadła żelazna kurtyna dzieląc nasz Kontynent. Poza tą linią pozostały stolice tego, co dawniej było Europą Środkową i Wschodnią, jak zgrabnie ujął to pan Winston Churchill, przemawiając w mieście Fulton. Stój, wariacie, nie wyrywaj się. Zostajemy po tej naszej, wschodniej stronie. Nie płacz... Spójrz, tam w lesie, widzisz? Ciężkie jednostki pancerne i uzbrojeni po zęby enerdowscy żołdacy. A dla większej pewności wspiera ich jeszcze radzieckie wojsko. Wielka armia. Huczy, grzmi, maszeruje. Mrówie ludzi, słychać liczne strzały. Przeciw komu to zbrojne natarcie, pytasz? No to spójrz w stronę tamtego zmarzniętego pola ziemniaków. Czy widzisz tam pięć szkieletów umykających pod osłoną nocy? To właśnie przeciwko nim. Śmieszne, nie?

Bracia Mašinowie - główni organizatorzy tej pięcioosobowej przeprawy do Berlina Zachodniego - słabo pamiętają swojego ojca Jozefa. Czasem zjawiał się w nocy, by popatrzeć na nich chwilę, a potem zniknął tak zupełnie. Podziwiają go, wiedzą, jak ważną postacią był dla czeskiego ruchu oporu w czasach wojny. Chcą być jako on, synowie tatusia kontynuują jego misję. Dlatego zaczynają przeszkadzać aparatowi władzy już jako dzieci. Dorastają. Kradną, niszczą, nawet zabijają. Ruch oporu. Grupa bez nazwy. Gdy życie za żelazną kurtyną staje się zbyt męczące, postanawiają ją przeskoczyć i wstąpić do amerykańskiej armii stacjonującej w Berlinie zachodnim. Na piechotę i w jednym bucie. Nie jest źle.
Jan Novák sobie tego wszystkiego nie wymyślił. Opowiedziana przez niego historia wydarzyła się na prawdę. Mógł oczywiście skupić się na braciach i opisać jedynie ucieczkę. Ot, losy marzycieli, którym się udało, czyli opowieść z happy endem w amerykańskim stylu. Na szczęście nie zrobił tego. Nie pozostał obojętny na babcię Emmę, mamę Zdenę i siostrę Nendę. Właśnie dlatego opowiadana przez Nováka historia jest dość gorzka w smaku. Spójrz. Bracia M. podejmują decyzję o ucieczce z kraju, nie biorą jednak pod uwagę tego, co bezpieka może zrobić z ich bliskimi, czy z kimkolwiek, kto w jakikolwiek sposób im w tym pomógł, którzy w Czechosłowacji pozostaną. Chcą walczyć w obronie kraju, nie biorą jednak pod uwagę tego, że ktoś inny może nie chcieć walczyć. Nie od dziś wiadomo, że każda akcja wywołuje reakcję. Tyle że reakcją na akcję może być również całkowity brak reakcji. To historia buntu, potrzeby wolności, wiary w lepsze jutro i pełnego oddania nie tylko idei, ale i najbliższym. To również świat szpiegów, donosów, wzajemnych oskarżeń, więźniów politycznych, zamachów, składów broni, "cukierniczych" przepisów i śmierci.

Powieść biograficzna, która nikogo nie faworyzuje i wszystkich pokazuje w tym bardzo niewygodnym świetle szczerości. Pięknie to jest napisane, niczym najlepsze powieści sensacyjne, bo proza Nováka jest ogromnie plastyczna. Szybka i filmowa, o tak napiszę. W sumie trudno się się temu dziwić, skoro książkę napisał scenarzysta, reżyser, dokumentalista. Wie, czym i w jaki sposób przykuć uwagę czytelnika i udaje mu się to doskonale. Wciąga i nie puszcza.  Tym, co wydaje mi się kluczowe, jest autentyczność opowiadanej historii. Uświadamia trochę, że nie wszystko jest czarno-białe oraz przypomina, że nie tylko u nas mieściło się komunistyczne piekło, choć miewam wrażenie, że czasem zdaje nam się o tym zapominać.



Za egzemplarz książki dziękuję Książkowym Klimatom, fajna jest.

__________________________________________________
tytuł: Nie jest źle (Zatím dobrý)
autor:  Jan Novák
tłumaczenie: Dorota Dobrew
wydawnictwo: Książkowe Klimaty
data wydania: sierpień/wrzesień 2015 r.
ilość stron: 750
Nie jest źle [Jan Novák, Dorota Dobrew]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: