Wełniaste Podejście do Literatury

Joyce Carol Oates: Tatulo

5 listopada 2015 , , , , ,


Słowo Tatulo zawiera w sobie ładunek pozytywnych odczuć, prawda? Tatulo to ciepło, wsparcie, bezpieczeństwo, miłość. Tatulo powinien być nucącym kołysanki samym dobrem. Ucieczką od trosk, najwspanialszymi ramionami na świecie. Powinien. Słowo to jednak może zostać wykorzystane w złym celu, aby zmylić otoczenie. Za ciepłym uśmiechem Tatula może się czaić koszmar.

To trochę jak wkładanie palca w otwartą ranę - odtwarzanie w kółko tej samej chwili. Najpierw prosta relacja, następnie pojawiają się szczegóły, dalej dochodzą do głosu emocje. Bohaterka przeżywa swój koszmar ciągle na nowo. A może w ten właśnie sposób ukazana jest rodząca się obsesja? Jej świat staje się w miejscu, gdy nieznany mężczyzna obezwładnia ją i odbiera jej jedynego synka. To wydarzenie wciska jej życie na zupełnie nowe tory. Świat chłopca również zmienia kurs. Budzi się w nowym świecie, z nowym Tatulem u boku. Tatulo jest dobry, uratował go przecież. Jest wymagający, ale kocha. Dzieci powinny być przecież grzeczne i posłuszne, dlatego chłopiec rozumie gniew Tatula. Nie przepada jednak za zabawami z nim, nie są przyjemne. Zaciska więc oczka i bawi się. Mężczyzna przedstawiający co jakiś czas kolejnego synów, powinien wzbudzić niepokój. Tymczasem społeczeństwo, wszystko widzi i niczego nie dostrzega. Such a nice guy!

Tu się dzieje coś naprawdę niepokojącego. Joyce Carol Oates o wszystkim opowiada zupełnie beznamiętnie. Na chłodno podchodzi do bólu matki, cierpienia chłopca, sadyzmu socjopatycznego Tatula. Proste słowa, krótkie zdania, żadnych ocen. To jest okropne i budzi w czytelniku (i Owcy!) ogromny niepokój, wręcz lęk. Zaniepokojona Owca ukrywa się w szafie i przez szparę w drzwiach widzi, jak autorka podpytuje między tymi prostymi zdaniami o ludzką motywację: jak w trudnych chwilach ludzie myślą, jak czują, dlaczego czynią to, co czynią i co nimi kieruje. Jest to także obraz niegasnącej nigdy nadziei zestawiony z obrazem zupełnej rezygnacji. "Tatulo" stara się grać na emocjach swoją obojętnością na tortury i sadyzm wobec dziecka, próbuje sprawić, by czytelnik doświadczył absolutnego braku poczucia bezpieczeństwa. Miejscami tak właśnie się dzieje.

Choć to powieść napisana niezwykle lekko, nie da się do niej lekko podejść. Tatulo może być każdym. Choćby tym sympatycznym panem z sąsiedniego domu. Wcale nie musi lubić dzieci. Może gustować w dorosłych. Takich jak Ty. Ośmielę się stwierdzić (ciągle siedząc w szafie), że Tatulo to potwór uniwersalny.

Na początku czułam się niezbyt pewnie w towarzystwie autorki. Z czasem jednak pojęłam, że z tego właśnie wynika jej siła, jej urok, jej czar. To właśnie ten chłód i brak emocji sprawił, że odebrałam opowiadaną mi przez nią historię chyba tak bardziej, tak z szafy. I chyba chcę jeszcze. Ale może tak za jakiś czas.


_____________________________________________
tytuł: Tatulo (Daddy Love)
autor: Joyce Carol Oates
tłumaczenie: Łukasz Witczak
wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: maj 2014 r.
ilość stron: 284
Tatulo [Joyce Carol Oates]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: