Wełniaste Podejście do Literatury

Amos Oz: Czarna skrzynka

16 grudnia 2015 , , , , ,


Mój drogi Czytelniku!

Ludzie już listów nie piszą. Zwykłych, poleconych. Nikt nie pisze, że nie śpi, że kocha, że całuje i tęskni, że Mamo przyślij kasę, że morze w tym roku takie piękne. Teraz wystarczy posłać snapa z widoczkiem lub filmikiem, że cu, że lofciam i w dodatku w ułamku sekundy przybędzie odpowiedź. Nikt nie trzyma już w domu papeterii, nie perfumuje jej pojedynczych kartek, by odbiorca w czasie czytania czuł delikatny zapach. Nikt już nie wyczekuje listu długimi miesiącami. Nikt go nie otrzyma, bo nikt go nie napisze... no chyba, że urząd skarbowy lub sąd. Listy odchodzą w zapomnienie.

Chciałabym przez chwilę podtrzymać ten nostalgiczny i nieco listowny nastrój, dlatego opowiem Ci o historii listami napisanej. Bez narratora, bez dialogów. Tylko listy, czyli strumień myśli kierowanych ku adresatowi za pomocą słowa pisanego i kawałka papieru. Rozmowa bez wzajemnego przerywania sobie. O przedziwnej, acz niezwykłej sile uczuć. Przeróżnych uczuć. I katastrofie.

Dialog to rozmowa spontaniczna, prawda? Wymiana poglądów zdanie po zdaniu, przerywanie sobie, wtrącenia, uściślanie wątpliwości w czasie rzeczywistym, szybkie zmiany zdania. List jest zupełnie inny. W milczeniu chłonie milczące słowa, na które ktoś w milczeniu będzie spoglądał. Nadawca przelewa na papier wszystkie swoje myśli i emocje. Sam analizuje, sam wyciąga wnioski. Nikt mu nie przerywa, nikt nie popędza, nie wpływa na to, co właśnie jest zapisywane. I przekazuje odbiorcy, który w odpowiedzi robi w zasadzie to samo. Korespondencja listowna ma charakter bardzo intymny. Szeptany wręcz. O pewnych rzeczach lepiej nie rozmawiać. Lepiej je zapisać.

"Szach i mat. Jak po katastrofie samolotu musimy usiąść i przeanalizować - korespondencyjnie - zawartość czarnej skrzynki. Od tej chwili, zgodnie z literą orzeczenia, rezygnujemy z dalszych wzajemnych roszczeń". 

Wiesz, tak sobie pomyślałam po lekturze, że napisanie powieści epistolarnej wydaje mi się trudne. Jeden człowiek, autor, musi się wcielić w każdego z wymyślonych przez siebie bohaterów. Nie wystarczy ich opisać, opatrzyć komentarzem, dodać postrzeganie go przez innych, trzeba bardzo mocno stać się każdym z nich, poczuć ich indywidualne emocje, a przede wszystkim rozumieć pobudki, akceptować je i zgadzać się z nimi, a dopiero wtedy napisać w ich imieniu list. Jedynie tak można to zrobić wiarygodnie, prawda? Tylko jak zrozumieć kogoś, jak wejść w buty tego, kogo się nie lubi?

Ja zupełnie nie potrafię zrozumieć Ilany. Jej motywów postępowania w kontekście tego, co robi, robiła, będzie robić. Ona pisze dziwnie. Ma żal i pretensje, okazuje nienawiść i pogardę, choć tak naprawdę stara się w ten sposób ukryć własne rozżalenie, zawód i tęsknotę. Może też pragnie zwrócić na siebie uwagę. On, Aleks, próbuje utrzymać dystans, odpowiada rzeczowo i nie pozwala sobie na wdepnięcie w dyskusję szerszą, niż jest to konieczne. Nie komentuje, nie chce tego kontaktu. Gdy ona zaczyna rozdrapywać rany, on odwraca wzrok. Męczy go, to prawda, a jednocześnie jest jej ciekaw, wracają wspomnienia tego co złe, ale i tego, co dobre. Podejmuje grę. Każdy kolejny list - jej czy jego - to kolejny fragment układanki, jaką jest dla czytelnika ich niegdysiejsze wspólne życie. Odsłanianie tajemnic, wyciąganie sekretów, wspomnienie namiętności i pasji, wzajemne wbijanie sobie szpilek. W jednym liście przyciąganie, w kolejnym odpychanie, i to uczucie, że wszystko nieuchronnie zmierza do wielkiego wybuchu. Tak. Między listami tej dwójki wędruje korespondencja innych powiązanych zarówno z nią, jak i z nim osób. W listach wszystkich bohaterów odbijają się echa życia w Izraelu oraz panujących wówczas nastrojów politycznych. 

Ileż emocji jest w tej korespondencji, ileż prawdy i rozpaczy, ileż kłamstwa i szczerości. Niezwykłe to wszystko jest takie. Mała i cienka książeczka, taka w sumie na wieczór, może dwa wieczory (spokojnie możesz pominąć w niej fiszki filozoficzne Alka). Amos Oz jako pisarz porusza mnie zawsze tak samo. Literatura spod jego pióra jest zawsze na wysokim poziomie, po co byś tak naprawdę nie sięgnął. Postacie jak prawdziwe, ludzkie. I ta perfekcja w wwiercaniu się w psychikę i opisywaniu wywleczonych na światło dzienne uczuć. A "Czarna skrzynka" to moja osobista perełka. Jedna z ulubionych książek. Nie wiem tylko, czy jest jeszcze gdzieś do zdobycia... Biblioteka/Antykwariat?

Mam nadzieję, że ten list zastał Cię w dobrym zdrowiu.
Moc serdecznych uścisków,



Wełniaste myśli o innych powieściach autora:
Amos Oz - Nagle w głębi lasu
___________________________________________________
tytuł: Czarna skrzynka (Kufsa szechora)
autor: Amos Oz
tłumaczenie: Danuta Górska
wydawnictwo: Czytelnik
data wydania: 2005 rok
ilość stron: 308

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: