Wełniaste Podejście do Literatury

Jakub Małecki: Dygot

10 stycznia 2016 , , ,


DYGOT (Słownik języka polskiego, PWN)
1. drżenie ciała wywołane zimnem lub strachem;
2. drganie jakiegoś przedmiotu lub obiektu spowodowane uderzeniem lub wstrząsem;

Zaczyna się w czasach, gdy wszystko wydaje się normalne. Potem Janek Łabendowicz buduje wojnę i dzieje się już o wiele gorzej. Niemcy przyszli, ksiądz zginął, potem Niemcy odeszli, a na odchodnym złorzeczyli i teuflami rzucali. Teufel to po niemiecku diabeł. I trafili. Rodzi się Jankowi straszny teufel. Cały biały, bez kropli koloru. A na przesądnej, uprzedzonej do wszystkiego, co inne wiosce to jest przecież jak proszenie się  o śmierć. I ta śmierć przychodzi, nawet kilka razy.

"Najważniejsze, że w nocy znikały kolory. Smok, paszczarz, wąż i wielopalczaste stwory, nawet milczący starzec ze szpilką - wszyscy oni byli bezbarwni".

Wełniaste pogdybania.
Czy można się wyzbyć uprzedzeń? Można. Jednostkowo. I pewnie niecałkowicie. Zbiorowo uprzedzenia były od zawsze i  na zawsze będą, nie ważne czy to wieś, czy miasto. Zmieniać się będzie jedynie podmiot tych uprzedzeń. Coś lub ktoś zostanie naznaczone, ponieważ odbiega od normy i należy się tego pozbyć, by nie irytowało, nie biło normalnych ludzi tą swoją innością po oczach. Może być prozaicznie: coś lub ktoś jest lepsze, komuś się poszczęściło i teraz mierzi nas tym faktem. No to zadepczmy, zrównajmy do właściwego, przeciętnego poziomu. Może być inaczej: coś lub ktoś jest odmienne i wzbudza lęk, odrazę, nachalną, niezdrową ciekawość. A może ta odmienność jest przyczyną zła i nieszczęść, bo odmieniec spojrzał, bo oddycha, bo jest? Cóż. Zauważyłam również, że podkreślanie cudzej odmienności często służy jedynie zapewnianiu siebie samego o swej normalności, a wyłuszczanie cudzej słabości ma wzmacniać poczucie naszej siły i zaradności. Tacy są ludzie. Obarczeni atawistycznym brzemieniem potrzeby życia w jednorodnym, sobie dobrze znanym stadzie.

Takie było Piołunowo dla białego Wiktusia, w którym brat bardzo kochał swego młodszego brata, ale odwracał głowę, gdy działa mu się krzywda. Takie było Koło dla poparzonej Emilii, która nie rozumiała, dlaczego tylko ona jest nierówna i wygląda jak szynka ściśnięta w siatce. I tych dwoje, na skutek niepojętych knowań losu, trafiło na siebie. Odtańczyło taniec wzajemnego zrozumienia. I było prawie jak w piosence Łobaczewskiej: "Gdzieś tu chyba zakpił los, brzydka ona, brzydki on, a taka ładna miłość, aż nierealna wręcz". Prawie. Bo poza nimi byli też niestety inni ludzie.

"Życie to jest jeden, kurwa, wielki dygot".  

Tak sobie dumam, że "Dygot" Jakuba Małeckiego to niezwykła powieść o trzech pokoleniach samych dziwnych ludzi, nawet jeżeli większość z nich wygląda i zachowuje się zupełnie normalnie. To swojska saga dwóch polskich rodzin na przestrzeni sześciu dekad historii, która ukazuje zmiany obyczajowe i ustrojowe, jakie zaszły w tym czasie, przy jednoczesnym zupełnym braku jakichkolwiek zmian w mentalności ludzkiej. Saga o tajemnicach skrywanych za murem milczących wyrzutów sumienia oraz wstydu. O pięknie, o brutalności, o niepowierzchownej miłości, o odpowiedzialności za własne czyny i o odkupieniu. I jeszcze o podtrzymywaniu pamięci o zmarłych, bo pamięć ta jest ważna. Powieść nieco oniryczna, na swój sposób magiczna. Zaskakuje prostotą języka i głębią swej treści. Po "Prawieku i innych czasach" Tokarczuk i po "Sońce" Karpowicza przyszedł czas na "Dygot" Małeckiego. Polscy reprezentanci wełniastych ulubieńców. Za moment być może dołączy do nich jeszcze jedna opowieść, o której oczywiście opowiem, jednak będziecie musieli chwilę na to poczekać. Uwielbiam czytać takie rzeczy, bo dzięki nim znikam dla świata.

Zakończenie pogdybań.
Mierzymy innych własną miarą, porównując ich ze sobą, bo przecież to my jesteśmy w tym mierzeniu punktem odniesienia. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, od czyjej miary to my będziemy odstawać, kto powie o nas dziwak. Dlatego każdy z nas jest na swój sposób odmieńcem. Nie zapominajcie o tym.

"Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece".

Pamiętajcie. Każdy z nas czasami dygocze.

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: