Wełniaste Podejście do Literatury

Jonas Karlsson: Rachunek

13 lutego 2016 , ,


Siadaj i posłuchaj. Nie zadam Ci pytania, czym według Ciebie jest szczęście, bo doskonale wiem, że:
A) tego rodzaju pojęcia wymykają się ogólnikowym definicjom, zostawiając za sobą kilwater abstrakcji, a co za tym idzie
B) określane są jedynie przez pryzmat indywidualnych życiowych doświadczeń oraz potrzeb, dlatego
C) odpowiedź zostaw dla siebie.
Próba sprowadzenia definicji szczęścia do najprostszej postaci, takiej możliwej do podstawienia w każdym przypadku, skończyłaby się zapewne czymś w rodzaju "to, co robi człowiekowi dobrze". Cóż, niby pasuje do każdego i do wszystkiego, ale proszę Cię... niezbyt to szczęśliwa definicja szczęścia, prawda?(: Właśnie.

Zrobię za to coś innego - pobawimy się. Zapytam, na ile wyceniłbyś swoje życie. To o wiele ciekawsze i bardziej przewrotne pytanie od poprzedniego. Ty spróbujesz mi na nie odpowiedzieć, bo właśnie gdzieś ktoś wystawia Ci rachunek za dotychczasowy żywot. Tak. Nie ma nic za darmo. Na początku będzie, jak u Kafki - nikt nic nie wie, nikt nic nie rozumie, nikt nic nie chce wyjaśnić, za to absurd przybiera rozmiary katastrofalnej powodzi. Szybko jednak okazuje się, że to tylko Ty o niczym nie wiesz. Wszyscy inni są bardzo świadomi, a niektórzy nawet zakładali na tę ewentualność specjalne fundusze. Bohater powieści "Rachunek" podobnie jak Ty ocknął się zbyt późno. Bo rachunek przyszedł i odsetki zaczęły rosnąć. Ale za co? Nigdy nic nie osiągnął, pracę miał do dupy i żadnego życia osobistego/towarzyskiego, a do zapłaty kwota niebotyczna. Zatem, skąd to? Dlaczego? Co zrobić? Oczywiście nasz bohater próbuje wyjaśniać, odkręcać, dodawać lub odejmować, dzięki czemu przy okazji poznajemy jego przeszłość, jednak każda próba poprawy własnej sytuacji, przynosi wręcz odwrotne skutki. Im bardziej się miota, tym bardziej pogrąża się w bagnie, w które sam się wpuścił.

Jonas Karlsson to człowiek wielu talentów i jednym z nich jest bez wątpienia talent do pisania. W tak lekkiej powieści zmusza swojego czytelnika do głębszego zastanowienia się i przedefiniowania w swoim słowniku pojęć szczęście i szczęśliwe życie. Kto wie, może nawet ta mała książeczka sprawi, że wieczni malkontenci nagle zaczną cenić to, co posiadają?

Przyznaję, że zastanawiałam się nad własnym rachunkiem. Starałam się zebrać do kupy to wszystko, co składa się na mój osobisty bagaż, na sumę doświadczeń. Tych lepszych i tych gorszych oczywiście. Zabawne jest to, że o wiele szybciej przypominały mi się te emocje raczej negatywne, chwile ciemniejsze, niż te, którymi mogłabym malować w jasnych barwach. Nie to, że ich nie było, spokojnie, oczywiście były i są. Chodzi mi raczej o zaznaczenie pewnego mechanizmu działania (w tym wypadku mojego) umysłu. Zatem czemu najpierw wróciły smutne wspomnienia? Może gdzieś tam w zakamarkach mojej pamięci są to te rzeczy, z którymi ciągle nie do końca się uporałam? A może to po prostu moja skłonność do pesymistycznej melancholii wyłazi? Nie wiem. Wiem natomiast, że zapłaciłabym za to, gdybym miała bazować na kryteriach przyjętych przez Karlssona w swojej powieści. Jestem mocno zdziwiona, to prawda, ale właśnie o to Karlssonowi chodziło. Czasem trzeba poważnie zastanowić się nad tym, co uważamy za szczęście, by potem nie być niemiło zaskoczonym. 

To co, możesz nazwać siebie szczęśliwym człowiekiem, człowieku?
/ukłon, kurtyna/

____________________________________________________
tytuł: Rachunek (Spelreglerna)
autor: Jonas Karlsson
tłumaczenie: Patrycja Włóczyk
wydawnictwo: Znak Literanova - egzemplarz recenzencki
data wydania: luty 2016 r.
ilość stron:  192
Rachunek [Jonas Karlsson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: