Wełniaste Podejście do Literatury

Donna Tartt: Tajemna historia

23 lutego 2016 , , ,


ODPOWIEDZIALNOŚĆ (Słownik Języka Polskiego, PWN)
1. obowiązek moralny lub prawny odpowiadania za swoje lub czyjeś czyny;
2. przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś.


Ucieczka od odpowiedzialności jest całkiem wygodna. Jeśli nikt nie wskaże mnie palcem, zwyczajnie mi się upiecze. Będę żyć sobie dalej, tak jak żyłem do tej pory. Ja, człowiek prawy. Może czasem spojrzę przez ramię jedno czy drugie, może coś mnie najdzie, ale generalnie będzie dobrze. Zrobiłem źle? No tak, wiem. Sprawiedliwość dotyczy każdego? No, oczywiście, że dotyczy! Powinienem się przyznać? No powinienem. Tylko, cholera, co to właściwie da? Czasu nie cofnie przecież, nic już nie zmieni, a ja będę cierpiał tylko niepotrzebnie. Przecież już żałuję, prawda? Lepiej zatem nic nie róbmy. Lepiej zatem nic nie mówmy. Lepiej stąd chodźmy po cichu.... (kurtyna).

Ot, taka scenka rodzajowa mi wyszła i otworzyła dzisiejsze rozważania. Julian Tuwim rzucił kiedyś nawet takim aforyzmem: odpowiedzialność - to, co inni powinni ponosić. I choć miał to być z jego strony tylko chwytliwy żarcik, jak zwykle cwaniak jednym zdaniem zdiagnozował bardzo trafnie całą jego, a i naszą obecnie rzeczywistość. Bo ucieczka od odpowiedzialności staje się powoli sportem międzynarodowym. Nawet jeżeli komuś udaje się uniknąć konsekwencji własnych czynów, to czy jego dalsze życie naprawdę może biec niezmiennym torem? Czy taki człowiek będzie jeszcze tym samym człowiekiem? A jak wpłynie to na jego najbliższe otoczenie (i nie mówię o umeblowaniu mieszkania, a o ludziach)?

Dwadzieścia cztery lata temu Donna Tartt także szukała odpowiedzi na podobne pytania. Stworzyła postać Richarda Pappina, z którego uczyniła narratora oraz narzędzie poszukiwawcze. Młody chłopak z Kalifornii, kompletnie bez wsparcia ze strony zajętych sobą rodziców, bez pieniędzy, jedynie na stypendium socjalnym i z dala od domu. Nieufny, niepotrafiący się zaprzyjaźniać, budujący swój wizerunek w oparciu o kłamstwa, bo tylko tak może próbować dostosować się do bogatych rówieśników w college'u. Upiera się, by dołączyć do elitarnej grupy studentów zgłębiających wiedzę pod okiem wybitnego profesora Juliana Morrowa, który podobno przyjaźnił się z T. S. Eliotem czy Ezrą Poundem, i który ze swojej grupy wykładowej utworzył coś na kształt elitarnego stowarzyszenia kultury klasycznej. Choć chłopiec cel swój osiąga, nie bierze pod uwagę, że musi zyskać jeszcze akceptację grupy, którą tworzą nieprzeciętnie inteligentni, zamożni młodzi ludzie. Przez cały czas stoi zatem nieco z boku, jest samotny, odsuwany od tajemnicy, która zaczyna być wyczuwalna również dla niego i pojmuje całym sobą, że coś się dzieje, coś niepokojącego, że o czymś koledzy z tej elitarnej grupy nie chcą mu powiedzieć.

"Czy w świecie poza literaturą istnieje coś takiego jak skaza tragiczna, ta ostentacyjna ciemna rysa biegnąca przez środek życia? Kiedyś myślałem, że nie, nie istnieje. Teraz uważam inaczej. I sądzę, że moją skazą jest patologiczne pragnienie tego, co malownicze - za wszelką cenę. A moi. L'histoire d'une de mes folies"[s.13].

Narrator otwiera nam całą galerię niezwykle drobiazgowo skonstruowanych postaci, wspaniałych postaci (mam to ochotę wykrzyczeć), których portrety psychologiczne stanowią tak naprawdę najważniejszy element tej misternej opowieści. To za myślą, mową, uczynkiem i grzechami każdego studenta z grupy, którzy - choć zabójstwo przyszło im całkiem łatwo - muszą teraz zmagać się ze świadomością własnych czynów. Każde z nich reprezentuje zupełnie odmienny typ charakteru, każde z nich jest niejednoznaczne, ma własną historię, mającą mniejszy lub większy wpływ na któryś z prowadzonych wątków. O takich powieściach trudno nie napisać, że są monumentalne. Choć fabuła po sprowadzeniu do informacji podstawowych zdaje się niezwykle prosta, ot - jak się wywinąć od morderstwa, to kluczowym dla rozwoju powieści jest zachowanie się sprawców, którzy czytelnikowi są od pierwszej strony doskonale znani. Niczym u Dostojewskiego, grupka młodych Raskolników przeprowadza eksperyment, reaguje na postępy policji, na pytania rówieśników, swoje własne zachowania w diametralnie odmienny od pozostałych sposób, targają nimi co rusz inne emocje, a gdy w grę zaczynają wchodzić wzajemne podejrzenia, robi się wręcz nieprzyjemnie. A na wszystko to spogląda cichy, niegdyś niewinny Richard Pappin.

Rozpoczęcie całej historii od morderstwa sprawia, że czytelnik zostaje złapany na lepką sieć tajemnicy właściwie już od pierwszego zdania. Czuje się do niej dopuszczony, staje się członkiem elitarnego klubu wybrańców. A tajemnica się rozwarstwia, pogłębia, zatacza coraz szerszy krąg, oblepia coraz więcej rzeczy po to, by w pewnej chwili okryć sobą niemal wszystko. To taki główny składnik. Jednak byłby niczym bez talentu pisarskiego.

Lekcje kultury starożytnej zobowiązują. Książka wypchana jest sentencjami z greki i łaciny, przytaczanymi fragmentami wykładów, przemyśleniami dotyczącymi życiowych postaw i wyborów. To powieść o moralności, odpowiedzialności, ale również o sztuce manipulacji, której proste przyjmowanie zostaje postawione pod znakiem zapytania za sprawą myśli filozoficznej oraz tragedii greckich, umiejętnie sprzedawanych czytelnikowi przez charyzmatycznego profesora Morrowa i jego pojętnych uczniów. Nie ma tu poczucia winy, nie ma kary. Są oni i jesteś Ty, czytelniku. I jest pani Tartt, której pewność siebie i doskonały warsztat pisarski sprawiają, że wszystkie wydarzenia zdają się być bardzo realistyczne, tak cholernie wiarygodne, że aż chciałoby się powiedzieć "ach!". Nie ma powodu, by w nie wątpić. Kunszt pisarski autorki sprawia, że  nie sposób się oderwać od rozpoczętej lektury, a przynajmniej ja tego nie potrafię. Jej talent do snucia wielowątkowych opowieści, dawkowania informacji, rozbijania wydarzeń na drobne kawałeczki i sprzedawania ich w bardzo wysublimowany sposób sprawiają, że może i przez prezentowaną historię płynie się powoli, ale za to z jakim smakiem! Dla mnie to najbardziej fascynująca powieść Tartt ze wszystkich trzech.

"Lubimy wierzyć, że w tym starym, wyświechtanym powiedzeniu amor vinicit omnia kryje się ziarno prawdy. Ale jeśli się czegoś nauczyłem w trakcie mego krótkiego i smutnego żywota, to tego mianowicie, że ta konkretna sentencja jest kłamstwem. Miłość nie zwycięża wszystkiego.  ktokolwiek myśli inaczej, jest głupcem"[s.250].
 

Wełniaste podejście do innych powieści autorki:
Donna Tartt - Mały przyjaciel
________________________________________________________
tytuł: Tajemna historia (The cecret history)
autor: Donna Tartt
tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
data wydania: październik 2015 r.
wydawnictwo: Znak
liczba stron: 608
Tajemna historia             [Donna Tartt]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: