Wełniaste Podejście do Literatury

Jacek Hugo-Bader: Dzienniki Kołymskie

11 kwietnia 2016 , , , ,


"Ale dlaczego ja o tym opowiadam? Ano dlatego że wydaje mi się, że trzeba mieć raka, ciężko chore serce albo głowę, żeby tu żyć. Nie mieć naprawdę nic do stracenia albo innego wyjścia, żeby osiedlić się na biegunie okrucieństwa".
Jacek Hugo-Bader

Choć wydawałoby się, że czas płynie i leczy rany, że zaciera przeszłość i pozwala budować to, co nowe, to daleki północny wschód Rosji zdaje się być zamrożony i odporny na wszelkie zachodzące w świecie zmiany. Może dla Moskwy jest on zbyt odległy, by inwestować w niego czas i ruble, a może powody są zupełnie inne, ja tego nie wiem. Wiem natomiast, że Kołyma zdaje mi się być okryta potężną lodową kopułą. Bezkresna i milcząca pustka przeryta bólem i pamięcią o tym, co się zdarzyło. Pamięta zsyłki i łagry, więźniów i ucieczki. Czuje w swym wnętrzu wszystkich pochowanych w niej ludzi i nosi w sobie ich pozostałości niczym blizny. Kołyma nie brzmi szczęśliwie. Nie przypadkiem ta część Jakucji pozostawała bezludna do lat trzydziestych ubiegłego stulecia. Surowy i niedostępny koniec świata, gdzie raczej nikt by nie chciał się znaleźć z własnej woli. A jednak mieszkają tam ludzie. Inni zaś (jak autor reportażu) jadą tam, by zobaczyć ich na własne oczy i poznać ich los.

Jacek Hugo-Bader wyrusza w prywatną podróż do serca Kołymy. Cel - relacja z tej niegościnnej ziemi. Założenie - nie sięgać do historii, omijać ją, jak tylko się da. Jednak historia wychodzi tu w każdej rozmowie ze spotkanym na trasie człowiekiem. Dziennikarz opowiada o tym fragmencie świata, przemierzając kolejne kilometry Traktu Kołymskiego. Spisane spostrzeżenia, myśli i rozmowy z ludźmi przybierają formę dziennika z wyprawy. Ci ludzie to potomkowie zeków*, tych, którzy do przyjazdu na Kołymę, na daleką wyspę Archipelagu Gułag, zostali zmuszeni, a potem nie mieli już sił lub środków, by wrócić do rodzinnych stron. Choć może część z nich tak naprawdę nawet już nie miała dokąd wracać? Życie na współczesnej Kołymie jest surowe, skute lodem, pełne wyrzeczeń, braków wszystkiego, a jeżeli już coś jest, to bieda sprawia, że mało kogo na to stać, a żyć przecież jakoś trzeba. Dawniej Kołyma pluła złotem. Ale to złoto zabierało państwo, wynosząc je w świat po trupach swoich niewolników.
"Kołymska, straszna zima - największy sojusznik naczelników Gułagu, śmiertelny wróg zeków. Szczególnie tych, którzy marzą, żeby zwiać. Podstępnie ich zaskakuje w trakcie ucieczki, zabija albo doprowadza  poodmrażanych pod bramę obozu" [s. 194].

Jak się żyje w krainie, o której pamięta tylko diabeł? Dowiedziałam się tego z rozmów z jej mieszkańcami, którzy każdego dnia swojego życia zmagają się z żywiołem Kołymy. Bo z różnych względów są z nią nierozerwalnie połączeni. Z opowieści o ludziach, którzy żeby żyć, jeżdżą zbierać ziemniaki, choć starość w oczy zagląda i sił już brak. Z rozmów o błatnikach, czyli przestępcach, którzy kochają swój kraj i o chiszcznikach, którzy płuczą piasek, gdzie się da. Z opowieści o tych, którzy dla ukazania swojego bogactwa, rozdają obcym złote samorodki, chwalą się nimi, trzymając je w badziewnych złotych pucharach. Ze wspomnień o władcy Kołymy, który do dziś ma tam pomnik i chirurgu, który przed operacją za kołnierz nie wylewał, a także o pracowitym psie Bobiku. Z historii o córce Jeżowa, którego nazwisko stało się synonimem terroru. To piękne choć smutne i zimne opowieści.
*z/k, zakluczonnyj - osadzony w łagrze, więzień
____________________________________________
tytuł: Dzienniki Kołymskie
autor: Jacek Hugo-Bader
wydawnictwo: Czarne
data wydania: grudzień 2011 r.
ilość stron: 320
Dzienniki kołymskie [Jacek Hugo-Bader]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Dzienniki kołymskie [Jacek Hugo-Bader]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


_________________________________________________________

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: