Wełniaste Podejście do Literatury

Dulce Chacón: Uśpiony Głos

19 kwietnia 2016 , , , ,


Wojna domowa rozrywa kraj od środka. 
Zmusza swych obywateli do opowiedzenia się po jednej ze stron. Do włożenia koszuli w stosownym kolorze i zabijania tych, którzy wciągnęli na pierś odmienne barwy. Bo nagle od wspólnego pochodzenia ważniejsza jest idea.

Wojna domowa rozrywa rodzinę od środka. 
Dzieli pokolenia siedzące przy wystawnym niedzielnym obiedzie na zwolenników jednej, bądź drugiej idei. Każdy z obiadujących wierzy, że to jego racje są słuszne i to on walczy w jedynym i sprawiedliwym celu. Stają zatem naprzeciw siebie, po dwóch stronach barykady, w czasie siorbania rosołu z tej samej hiszpańskiej kurki. Możesz mieć swoje zdanie, jeśli chcesz bym cię znienawidził. Brzmi znajomo?

Wojna domowa rozrywa ludzi od środka. 
Ma męskie oblicze, męskie silne ręce i męską osobowość, jednak nie może wyzbyć się pierwiastka kobiecości. Bo kobiety nie tylko czekają w domu na swoich walecznych mężczyzn. Kobiety również walczą. Muszą stanąć do walki. Bo nagle ten, którego kochają, staje się ich wrogiem...

Dulce Chacón pochodziła z konserwatywnej rodziny i została wychowana w duchu nacjonalistycznym. Opowieści o wojnie i jej słuszności poznawała od tej jednej rojalistyczno-faszystowskiej strony. Zdołała jednak wspiąć się na palce i spojrzeć ponad ten mur wybudowany w jej głowie przez rodziców. Jak sama powiedziała: "Dorastałam znając tylko jedną wersję wojny. Wiedziałam jednak, że istnieje druga strona tej opowieści". Przez kilka lat jeździła po kraju, poszukiwała tych, którzy zechcieliby się z nią podzielić wspomnieniami, kolekcjonowała ludzkie losy. Tak trafiła na nie. Na te małe opowieści, które były jednocześnie niezwykle symboliczne. Na świadectwa ludzi, którym kazano milczeć. A potem posplatała je ze sobą i spisała w formie zupełnie fikcyjnej opowieści opartej na zasłyszanych autentycznych historiach.
W Madrycie przy ulicy Marqués de Mondéjas, a dokładnie we frankistowskim więzieniu dla kobiet Ventas, w jednej ciasnej celi na śmierć oczekiwały czyjeś prawdziwe historie. Bo naprawdę istniała ciężarna kobieta, którą od egzekucji dzieliła jedynie chwila porodu, choć nie miała na imię Hortensja. Istniały też pozostałe. Kobieta nie rozpoznana przez jej własne dzieci. Inna, na oczach której rozstrzelano i wrzucono do rzeki jej najbliższych. Młoda dziewczyna, z wyrokiem śmierci, bo statek, który miał ją wywieźć w bezpieczniejsze rejony świata, nigdy nie przypłynął, a ją pochwycono na nabrzeżu. I jedna z Trzynastu Róż, kobiet ze Zjednoczonych Młodzieżówek Socjalistycznych. Ale nie tylko mury więzienia Ventas skrywały tragiczne ludzkie losy. Poznajemy też historie ukryte w murach zwykłych domostw, gdzie również żyły kobiety dotknięte piętnem wojny. Ten bezwzględny konflikt z siłą wiru wciągał każdego, nie pytając o zgodę.


Książka Dulce Chacón to historia życia tłamszonego przez smutek, strach i nieszczęście. To obraz egzystencji, której jedynym sensem wydaje się oczekiwanie na śmierć, bo nadzieja na wyzwolenie została zabita wraz z ostatnimi bliskimi osobami. Autorka nie koncentruje się na samym przebiegu konfliktu. Dla niej najważniejsze są losy ludzi, których wiara, że jakoś to przeżyją, że spotkają się z rodzinami, że odnajdą swoją wielką miłość, toczyła nierówną walkę z brutalną rzeczywistością rozdartego ideologicznie kraju. Szczególne miejsce w tej powieści przypadło kobietom pozbawionym ich własnego życia. W przenośni, a czasem dosłownie. Nikt wtedy nie chciał słuchać tego, co mówiły. Przesłuchiwane, przetrzymywane wbrew ich woli, winne, niewinne, co za różnica. Przecież skończą tak samo. A potem czyjeś ciepłe dłonie, choć tym samym będą narażać się na podobny los, odetną skrawek ich sukienki, by przekazać najbliższym, jako pamiątkę, jako jedyne, co po nich pozostało, jako potwierdzenie, że już po wszystkim. Że można się za duszę pomodlić. Winna, czy nie winna. Co za różnica. I jeszcze ten Picasso!


Wojna domowa w Hiszpanii zbierała swoje śmiertelne żniwo w latach 1936-1939. W pewnym sensie Hiszpania stała się poligonem przed II wojną światową. Zwycięstwo wspieranych przez Hitlera Nacjonalistów doprowadziło do wprowadzenia w kraju dyktatorskich, konserwatywnych i krwawych rządów generała Franco. Wolność wróciła dopiero w 1975 roku. Jednak rany po tej bratobójczej konfrontacji Republikanów i Nacjonalistów nie zabliźniły się tak naprawdę do dzisiaj. I choć współcześnie ulicami Madrytu, Barcelony czy Cordoby spokojnie przechadza się pokolenie urodzone już w czasach pokoju, dla którego czasy wojenne to jedynie opowieści o przeszłości, przeszłość ta wcale nie jest tak odległa. Ciągle jeszcze żyje. W domach przy stołach nakrytych obrusami siedzą bowiem ich dziadkowie. Spoglądając przez przysłonięte śnieżnobiałymi firankami okna na dom swojego sąsiada, który nosił inną koszulę i wciąż pamiętają piekło tego mrocznego czasu...

Chacón oszczędna w słowach, w emocjach, a także w ocenie wydarzeń sprawia, że jest przejmująco, wręcz boleśnie. Trudno pozostać obojętnym wobec uśpionych przez lata głosów, które za sprawą autorki mogły wreszcie przemówić. "Uśpiony głos" ma w sobie wszystko, czym można mnie zjednać. Niesamowity ładunek głębokich do szpiku kości, a przede wszystkim autentycznych emocji. Dlatego powiem: czytać i o nic nie pytać, bo warto. Czytać koniecznie, bo to piękna powieść.


_____________________________________________________________
tytuł: Uśpiony Głos (La voz dormida)
autor: Dulce Chacón
tłumaczenie: Olga Witkorowska i Katarzyna Okrasko
wydawnictwo: Marginesy
data wydania: marzec 2014 r.
ilość stron: 384

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: