Wełniaste Podejście do Literatury

Jan Jakub Kolski: Jańcio Wodnik i inne nowele

26 lipca 2016 , , ,

<Jan Jakub Kolski - Jańcio Wodnik i inne nowele

Cytując Dziennikarza z Wesela Wyspiańskiego: Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna. Bo mi, mieszczuchowi pełną gębą, wieś kojarzy się ze spokojem. W mieście nie ma spokoju. Jestem wyrywana do życia kakofonią jazgotu śmieciarki w poniedziałkowy poranek. Co rano pędzę u boku dwunożnych mrówek sunących przed siebie w hałasie ulicy, pośród samochodowych klaksonów i w gęstej atmosferze. Wdycham powietrze przepełnione rzucanymi przez innych przekleństwami i niepotrzebnymi small talkami, które nic nie znaczą. Wieczorem zaś zasypiam tak jak inni, stłoczeni w betonowych blokach, spowalniający oddech, by przez parę godzin śnić swoje miejskie sny. Ciągły pośpiech i nerwy.

Nie potrafię Ci powiedzieć, ile razy w myślach uciekałam do babcinego domu na wsi, z dużym ogrodem, ze starą wiśnią. Te czasy mięły bezpowrotnie, ale pozostały wspomnienia. Z nich zbudowałam sobie swoją drewnianą chatkę ze słonecznikami pod oknami. Taki wydumany domek, w którym czasem się zamykam zostawiając miasto gdzieś daleko. Mam tam zielono, mam tam zacisznie, jest tam kwietne, pachnąco, wianki i baranki, i wieczne lato. We wsi Imaginacja. Jan Jakub Kolski zabrał mnie niedawno do swojej wizji wsi. Oprowadził, przedstawił ludzi. I wiesz, ogromnie dalekie są te nasze wizje. We wsi Kolskiego, za żadne skarby nie chciałabym żyć...

Wiejskie chłopy i baby tworzą szczelnie zamknięty krąg, bacznie obserwując wszystkich dookoła. I mieszkańców, i obcych, i księżyc, i bagno. Nawet jeżeli ktoś odszedł nie z własnej woli, wraca już jako obcy i nic mu się nie należy.  A niechby tylko próbował czego chcieć. Do obozu to go tak za nic przecież nie zaciągnęli. Pewnikiem żyd będzie, panie. Na przykład w ten sposób wieś witała szczęśliwie ocalałego w doskonałym "Pogrzebie kartofla". Wieś też nie rozpieszcza, bo i czasy nie rozpieszczają. Chłopi mają niełatwe życie, zatem przy każdej okazji chcą je sobie polepszyć. A to ziemi dla siebie uszczknąć, a to komu coś z chaty podwędzić. A jak czasem cud się jakiś zdarzy, o choćby stygmaty, jak u tej latawicy, albo jańciowe nad wodą panowanie i chromych uzdrawianie, to oznacza, że Panbuk na wieś wejrzał łaskawie i Panbuk wsi błogosławi. Choć gdy w grę wchodzą gusła albo jeszcze lepiej - zemsta, ten Panbuk na daleki plan im schodzi. Wieś trzyma się razem, bo przyszło jej w złych czasach istnieć. W wojennych i powojennych nocach i dniach. Dlatego czasem, poza wilczym wyciem, słychać również i partyzanckie strzały.

Surowy i chłodny wiejski klimat kontrastują wybuchowe emocje mieszkańców. Kolski nie pozostawia miejsca na uspokojenie, czy nijakość, intensyfikuje ile się da, by czytelnik wyszedł syty wrażeniami. I wychodzi. Bo Jańcio próbuje cofnąć czas, Pograbek wierzy, Magneto przyciąga historią, a Mateusz ściąga spodnie. Są oczywiście nowele równe i równiejsze. Nie zmienia to jednak faktu, że każda z nich urzeka, bo twarde realia życia idą ręka w rękę z tym, co mistyczne. Dlatego jako całość mogę szczerze polecić ten zbiór każdemu, kto nie zna tych opowiadań, nie słyszał o nich, a może widział jedynie filmy. W końcu Jan Jakub Kolski jest również scenarzystą i reżyserem.

Sześć nowelek zebranych razem. Każda godnie reprezentuje literacki nurt wiejski. Nie ma tu monotonii. Autor jest daleki od popadnięcia w pułapkę schematu. Dzięki temu każde opowiadanie jest inne, choć wszystkie mają wspólny mianownik - wieś, która jest zdecydowanie czymś więcej niż tylko garstką chałup na odludziu. Owa wieś Kolskiego to świat równoległy względem naszego. Świat misternie utkany z tego co rzeczywiste i przyziemne i tego co tajemnicze, magiczne i niesamowite. A wszystkie te elementy tworzą splot tak spójny, że granice między tym co realne, a tym co nadprzyrodzone przestają istnieć. Wiejski realizm magiczny, czyli (s)trawa dla Owcy. I choć z jednej strony nie wyobrażam sobie życia w tym świecie, to natrętnie przyciąga mnie jego mroczny urok. Możliwość udania się w podróż po ubitej ścieżce z niechętnej ziemi, z tym nieustannym uczuciem łaskotania w stopy przez różne dziwy i nadnaturalności, które towarzyszy każdemu stawianemu krokowi. Ulubieniec? "Pogrzeb kartofla". Za tytuł, za nastrój, za emocje. Łazi mi po głowie ta opowieść, i wyleźć nie chce.




__________________________________________
tytuł: Jańcio Wodnik i inne nowele
autor: Jan Jakub Kolski
wydawnictwo: Latarnia - egzemplarz recenzencki
data wydania: 2016

 

Powiązane tytuły

0 komentarzy

Cieszę się, że tu jesteś, bo to dla mnie mobilizacja do dalszego pisania.
Dziękuję również za Twój komentarz. Może to być początek ciekawej rozmowy (: